niedziela, 31 grudnia 2017

Czytelnicze podsumowanie 2017 roku

Grudzień to czas planowania. Co roku postanawiam brać udział w książkowym wyzwaniu "Przeczytam 52 książki". Przyznam szczerze, że na początku było to dla mnie trudne do osiągnięcia. Szkoła, nauka - te sprawy stawiałam na pierwszym miejscu i im poświęcałam najwięcej uwagi. Mimo, iż miałam do domu ponad 30 minut drogi, nigdy nie czytałam w autobusie, ponieważ zawsze jechał ze mną ktoś znajomy - ach, te uroki małych okolic. Przed dwa lata jestem z siebie zadowolona, ponieważ udało mi się przeczytać rocznie około 100 książek. Jak to możliwe? A no tak: nie oglądam

telewizji (ba, nawet nie mam telewizora w domu!), czekając na autobus, czy nawet wracając nim do domu, sięgam po książkę (każde 5 minut jest ważne), czytanie przed snem, to dla mnie podstawa. Mimo to, jak udaje mi się przeczytać tyle stron? Uwaga, uwaga! Moja praca w biurze nie polega tylko na tym, że przez 8 godzin siedzę z nosem w dokumentach, potrafię tak zaplanować sobie czas, że znajduję wytchnienie i mogę zrobić sobie przerwę, jednocześnie przenosząc się do innego świata. Tak składa się, że mój Ukochany również czyta, więc poświęcamy kilka minut dziennie, aby dzielić się w ciszy wspólną pasją. Książka zawsze znajduje się w mojej torebce, więc nawet czekając na coś/kogoś, rezygnuję z wpatrywania się w telefon, tylko wyciągam daną lekturę.


Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego notuję wszystkie przeczytane książki i publikuję je w
podsumowaniach miesiąca? Nie, nie robię tego po to, aby pochwalić się, jaki ze mnie czytelnik. Chcę mieć wszystko poukładane, czasami wrócić do danej listy i po fabule, skojarzyć tytuł książki, która pasowałaby do danej tematyki. Wstawiając listę przeczytanych powieści, daję Wam znać na ile gwiazdek oceniam daną historię. Robię to po to, abyście poznali moje zdanie. Jedni z Was mogą zgadzać się z nim i chętnie sięgać po książki, które chwalę, rezygnując z tym z niskimi ocenami.

Co zmieniło się u mnie przez ten rok? W kwietniu po raz pierwszy podjęłam na stałe współpracę z wydawnictwami. W ubiegłym roku zrobiłam sobie listę książek, które chcę przeczytać. Sądziłam, że uda mi się je wszystkie poznać, nie wiedziałam, że moja biblioteczka wzbogaci się, aż o tyle nowych powieści do recenzji. Przyznam szczerze, że taka współpraca jest świetna. Motywuje, uczy sumienności i organizacji czasu. Nie można powiedzieć "a napiszę kilka zdań o tej książce za kilka miesięcy", liczy się tu i teraz, a przede wszystkim ogrom prawdziwych emocji po skończeniu lektury. Nie ukrywał, że na początku pisząc do wydawnictw, chciałam dostać jak najwięcej książek (po jednej od Wydawców do których pisałam, więc łącznie mogłoby nazbierać się ich wiele). Otrzymałam pełno paczek, i co? I szał minął. Doceniałam, że nie warto brać książek od wszystkich. Czasami warto zrezygnować z danej lektury, na rzecz innej. To wcale nie chodzi o liczbę i o to, że będę recenzowała każdą powieść. Od kilku miesięcy śmiało odmawiam otrzymania danej książki i nie martwię się tym, że dane Wydawnictwo do mnie nie napisze. Swoją drogą miałam plan, aby przez listopad/grudzień nie brać żadnej książki, tylko przeczytać te, które kiedyś kupiłam. Czy mi się udało? Tego możecie dowiedzieć się na Instagramie.

W 2018 roku, pragnę wziąć w moje ręce Harrego Pottera! Tak, należę do grona osób, które go nie czytały. Ale nie będę szalała. Na chwilę obecną planuję tylko zakup "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", aby zobaczyć czy wciągnie mnie ten świat. Nie rozumiem czytania na siłę, ponieważ wypada to znać. Wypada, to zawartość mojej torebki, kiedy szukam kluczy :) Możliwe, że stanę się fanką Harrego, ale nie wykluczam, że w mojej biblioteczce zagości tylko jedna część - zobaczymy jak to będzie. Zbliżający się rok będzie dla mnie czasem wyzwań i wykazania się kreatywnością. Z racji tego, iż biorę udział w pewnym projekcie (już niedługo dowiecie się więcej, dopiero wszystko rozkręca się), będę miała dla Was kilka książkowych niespodzianek. Nadal planuję Was zamęczać relacjami odnośnie zdjęć konkursowych. Taki ze mnie typ, że lubię wystawiać swoje szczęście na próbę i walczyć o nowe tytuły - uwierzcie, mój portfel skacze ze szczęścia, kiedy coś wygram!

Przejdźmy do konkretnego podsumowania mojego czytelnictwa.

W 2017 roku przeczytałam:
- 153 książki,
- 52 080 stron.

Z tego wynika, że średnio czytałam:
- 142,5 strony dziennie,
- 2,9 książek tygodniowo.

Największą ilość książek udało mi się przeczytać w lipcu (19).
Najwięcej stron pochłonęłam w kwietniu (6 250).

W zestawieniu miesięcznym, wyszło:
1. Styczeń - 14 książek; 5 476 stron; najwięcej stron "100 miejsc we Francji, które każda kobieta powinna odwiedzić" (566); najlepsza książka "Słowik" (10/10).

2. Luty - 7 książek; 2 060 stron; najwięcej stron "Kiedy pada deszcz" (550); najlepsza książka "Pokój" (9/10).

3. Marzec - 11 książek; 3 952 stron; najwięcej stron "Załatw pogodę, ja zajmę się resztą" (520); najlepsza książka "O wiele więcej" (8/10).

4. Kwiecień - 18 książek; 6 250 stron; najwięcej stron "Co przyniesie wieczność (500); najlepsza książka "Był sobie pies", "Za zamkniętymi drzwiami" (10/10).

5. Maj - 14 książek; 5 049 stron; najwięcej stron "Klątwa przeznaczenia" (812); najlepsza książka "Czereśnie zawsze muszą być dwie" (10/10).

6. Czerwiec - 10 książek; 3 134 stron; najwięcej stron "Tatarka" (484); najlepsza książka "Tatarka" (10/10).

7. Lipiec - 19 książek; 6 009 stron; najwięcej stron "Replika" (448); najlepsza książka "Miłość, prostu" (10/10).

8. Sierpień - 12 książek; 3 928 stron; najwięcej stron ""Angielka" (480); najlepsza książka ""Fałszywy pocałunek" (9/10).

9. Wrzesień - 13 książek; 4 812 stron; najwięcej stron "Maskarada" (499); najlepsza książka "It Ends with Us" (10/10).

10. Październik - 11 książek; 3 949 stron; najwięcej stron "Żniwiarz. Czerwone Słońce" (432); najlepsza książka "Czasami kłamię" (10/10).

11. Listopad - 11 książek; 3 519 stron; najwięcej stron "Pamiętam" (524); najlepsza książka "Warkocz" (9,5/10).

12. Grudzień- 13 książek; 3 942 stron; najwięcej stron "Spektrum. Leonidy" (544); najlepsza książka "Aleja Siódmego Anioła" (10/10).


Oceniłam na:
-10 gwiazdek: 14 książek,
-9 gwiazdek: 31 książek,
-8 gwiazdek: 35 książek,
-7 gwiazdek: 45 książek,
-6 gwiazdek: 21 książek,
-5 gwiazdek: 6 książek,
-4 gwiazdki: 1 książkę.



Robicie podsumowania roku? Podzielcie się, ile książek przeczytaliście i czy był to owocny rok.


piątek, 29 grudnia 2017

"Naj-" książki roku 2017, czyli tytuły (nie)warte uwagi

Rok 2017 nieubłaganie zbliża się do końca. Dzisiaj postanowiłam przygotować dla Was listę książek, które wywarły na mnie wrażenie, dać Wam znać dlaczego właśnie one, oraz zdradzić, jakie powieści lepiej odłożyć "na kiedyś".

Najlepsza książka:
Trudno wybrać mi najlepszą książkę roku. W 2016 bez wątpienia był to "Promyczek" Kim Holden. Myślę, że obecnie najbardziej na uznanie zasługują: "Aleja Siódmego Anioła" Renaty Kosin, "Czereśnie zawsze muszą być dwie" Magdaleny Witkiewicz, "Słowik" Kristin Hannah, "It Ends with Us" Coollen Hoover oraz "Lokatorka" JP Delaney.


Najgorsza książka:
"Zapach domów innych ludzi" Bonnie Sue Hitchcok 

Najzabawniejsza książka:
"Był sobie pies" W. Bruce Cameron'a. Zarwałam noc, przeplatałam łzy smutku, ze łzami szczęścia, a na koniec wiem, że będę polecała tę historię każdemu.

Najbardziej wartościowa książka: 
"Jeszcze jeden oddech" Paula Kalanithi. W ubiegłym roku u mojej mamy wykryto nowotwór. W styczniu, krótko przed Jej zabiegiem, poznałam treść tego pamiętnika. Emocje, które wywarła na mnie ta historia były przeogromne. Z jednej strony nie mogłam pozbierać się, obarczałam się tym, że właśnie w takim momencie sięgnęłam po tę książkę, a z drugiem byłam wdzięczna za to, że mogłam poznać życie ludzi w podobnej sytuacji. 

Najlepsze odkrycie młodego autora:
zdecydowanie jest to torunianka - Agata Mojcner i Jej niezwykła powieść "Maskarada".

Najgorszy autor, czyli zraziłam się do książek:
Graham'a Masterton'a.

Najlepsza polska autorka, czyli kto udowodnił, że w Polsce są świetni pisarze:
Pani Renata Kosin. Ta kobieta skradła moje serce swoją twórczością, a dzięki przedstawionym historiom zawsze robi się cieplej na sercu.

Najbardziej zawiodłam się na książce:
"Dobranoc Auschwitz. Reportaż o byłych więżniach" Alicji Wójcik i Macieja Zdziarskiego. Liczyłam na przepełnione emocjami opowiadania, tworzące jedną całość, a nie oderwane od fabuły urywki.

Najdziwniej czułam się po lekturze:
"Margo" Tarryn Fisher. To było moje pierwsze spotkanie z tą Autorką i Jej styl mnie zaskoczył - pozytywnie oczywiście. Nie wiedziałam co myśleć, jak zebrać się do napisania kilku słów, w głowie miałam plątaninę myśli, a momentami pustkę.


Czytaliście książki z powyższej listy? Jakie macie zdanie na ich temat? Chętnie poczytam Wasze odpowiedzi na pytania w komentarzach, bądź w osobnych postach na Waszych blogach.



poniedziałek, 25 grudnia 2017

"Powietrze, którym oddycha" - Brittainy C. Cherry

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 20 lipca 2016
Liczba stron: 400


Nie oceniaj ludzi po pozorach.


W powieści "Powietrze, którym oddycha" spotyka się dwójka osób, które w swoim życiu straciły kogoś ważnego. Ona - Elizabeth - straciła męża, a zarazem ojca ukochanej córeczki. On - Tristian - stracił żonę i synka. Po roku od wypadku samochodowego, którego skutkiem była śmierć, Elizabeth wraz z córeczką wraca do swojego domu. Domu, w którym mieszkała z mężem i planowała z nim wiele rzeczy. Pech chciał, że pewnego dnia potrąciła psa sąsiada. Mimo, iż nie doszło do wielkiej tragedii, Tristain okazuje się być niemiłym człowiekiem. Bije od niego złość i niechęć do kontaktów z innymi. Bohater w okolicy uważany jest za zabójcę. Stwierdzenia te nie przyczyniają się do tego, że Elizabeth trzyma się od niego z daleka. Wręcz przeciwnie - w głębi duszy chce poznać jego charakter i rozgryźć kwestię jego zachowania.

"Magia zawarta jest w chwilach. W delikatnym dotyku, lekkich uśmiechach, cichych słowach. 
Magia jest w życiu dniem dzisiejszym, w oddechu, w szczęściu. 
Mój chłopcze, magia jest w miłości."

Ludzie bardzo często wyobrażają sobie życie innych. Mimo, iż nie znają ich, to dokładają swoje informacje i rozpuszczają nieprawdziwe stwierdzenia. Tym sposobem u niektórych występuje niechęć i nawet nie próbują poznać lepiej danej osoby. Tak właśnie było w przypadku Tristiana, który bezprawnie został osądzony i mieszkańcy trzymali się od niego z daleka.


Strata ukochanej osoby w każdym człowieku wywołuje inne zachowania. Jedni duszą wszystko w sobie i zamykają się na kontakty z ludźmi, inni wyładowują swoją agresję. Każdy z nas jest inny i powinniśmy zaakceptować to, w jaki sposób ktoś radzi sobie z żałobą. Nigdy nie powinniśmy odpychać go i krytykować, tylko wspierać oraz wyciągnąć pomocną dłoń.

"- Nie musisz cały czas czuć się dobrze. W porządku jest czasem cierpień. 
To nic złego zagubić się jak dziecko we mgle. 
To złe dni sprawiają, że dobre są takie cudowne."

Bardzo lubię książki Brittainy C. Cherry. Autorka pisze prostym językiem i przedstawia cudowne historie. Pierwsza powieść z serii "Żywioły" porusza ważny temat, jakim jest strata, smutek oraz poszukiwanie nowego celu w życiu. Elizabeth miała dla kogo żyć - miała córeczkę, która stała się upamiętnieniem jej cudownego małżeństwa. Tristian został sam z psem, a mieszkańcy wykluczyli go ze swojej społeczności.


Czy dwoje ludzi, którzy zostali zranieni przez los, będzie mogło ponownie zobaczyć świat w kolorach? Czy ukochane osoby zawsze będą w ich sercach i nie będzie tam miejsca dla kogoś innego? Jeżeli chcecie poznać odpowiedź na te pytania, to polecam Wam "Powietrze, którym oddycha". Ta pozycja jest pełna smutku, ale jednocześnie ukazuje fakt, jaka krucha jest nasza egzystencja i że w każdej chwili ktoś może bezpowrotnie zniknąć z naszego życia.

"Sprawiał, że śmiałam się w świecie, który doprowadzał mnie do łez."

Moja ocena: 8,5/10

niedziela, 24 grudnia 2017

"Ślady" - Jakub Małecki

Wydawnictwo: SQN
Data wydania: 28 września 2016
Liczba stron: 304


W książce "Ślady" zostało przedstawionych kilka odrębnych opowiadań, które łączą się w całość. Poznajemy perypetie różnych ludzi - jedne są realne, a inne oderwane od rzeczywistości i przedstawiają niecodzienne wydarzenia. Każda z historii zostawia ślady i przyczynia się do stworzenia końcowej historii.

"Świat kończy się, a potem pędzi dalej."

W powieści został poruszony wątek egzystencji oraz nieuchronnie zbliżającej się śmierci. Autor w sposób specyficzny przedstawia, co czeka każdego z nas i uzmysławia nam, że wszystkich dotknie koniec świata. Wyróżnia różne rodzaje pożycia, sugeruje, że jedni mają lepiej, inni gorzej - ale niestety takie jest życie i musimy je zaakceptować, bądź próbować zmienić wedle własnych oczekiwań.

"Życie z powieścią nie ma nic wspólnego. Ono się nie układa w jedną całość. 
Byłaś kiedyś inną Bożenką i będziesz innymi Bożenkami. 
Historie, które opowiadamy sobie przy winie, nie łączą się ze sobą ani nic z nich nie wynika. 
Życie jest bardziej jak zbiór opowiadań. Poszarpane, nieprzewidywalne. 
Uwierz mi, mojego czy twojego życia nikomu by się nie chciało czytać."

To moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Jakuba Małeckiego. Przyznam, że czuję się tak, jakbym czytała pierwszą powieść Tarryn Fisher. Z jednej strony chciałabym podzielić się z Wami tym wszystkim, co wydarzyło się na stronach lektury, z drugiej emocje są takie, że nie wiem jak je zebrać w całość. Styl napisania tej książki wyróżnia się na tle innych. Dzięki specyficznemu językowi, z wielką chęcią zatapiamy się w akcji i pełni podziwu nie możemy oderwać się książki.


Jeżeli chcecie oderwać się od typowych powieści obyczajowych, to serdecznie polecam Wam tę książkę. Odetnie Was od codzienności, pozwoli na chwilę zatrzymać się i zastanowić nad mijającym życiem. Jestem pewna, że z wielką chęcią sięgnę po inne dzieła Pana Małeckiego.

Moja ocena: 8,5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Portalowi CzytamPierwszy.pl

czwartek, 21 grudnia 2017

"Spektrum. Leonidy" - Nanna Foss

Wydawnictwo: Driada
Data wydania: 13 listopada 2017
Liczba stron: 544


Pewnego dnia Emilia rysuje chłopaka, który przyśnił się jej w nocy. Niespodziewanie nastolatek ten pojawia się w szkole dziewczyny. Nowa grupa znajomych postanawia wybrać się do Karla - mężczyzny, który zajmuje się astrofizyką, aby pomógł im w referacie na lekcje. Wizyta wywołuje diametralne skutki, a losy przyjaciół stają się skomplikowane i pędzą niepohamowanym tempem. 

"Nie jest się słabym, jeśli się samemu ustanawia reguły. 
Gdy się zna odpowiedzi, ale samemu decyduje, kiedy je wypowiedzieć. 
Nie jest się słabym, gdy się człowiek kontroluje."

Noa i Pi to bliźnięta, które pewnego dnia pojawiły się w szkole głównej bohaterki. Rodzeństwo jest bardzo specyficzne, ale Emi wraz ze swoją paczką, znajduje z nimi wspólny język. Autorka każdemu z bohaterów nadała inne, specyficzne cechy. Wyróżniają się nie tylko charakterem i sposobem postępowania, ale również nietypowymi umiejętnościami.

"Spektrum. Leonidy", to pierwsza część z cyklu. Poznajemy losy młodych ludzi, ich niecodzienne zmagania z rzeczywistością oraz sposób akceptacji nowych zjawisk. Jest to powieść z serii Young Adult, która poruszy również serca starszej młodzieży. Czytelnik od pierwszych stron chce rozwiązać zagadkę, mającą związek z leonidami. Momentami akcja wywołuje ogromny szok i zaskoczenie. Mimo, iż przenosimy się do świata fantastyki, to stopami dotykamy rzeczywistości i zastanawiamy się, jak my, zachowalibyśmy się w danej sytuacji.

"Nie da się uniknąć odczuwania strachu, 
ale można uniknąć poddawania się jego rządom."

Na uznanie zasługuje piękna okładka. Niewątpliwie wzrok czytelnika przyciągną odcienie fioletu. Znak przedstawiony na okładce przyczyni się do snucia domysłów i własnej wizji akcji.

Jeżeli lubicie książki młodzieżowe oraz fantastykę, to ta pozycja jest dla Was. Nie znajdziecie tutaj typowych problemów młodych ludzi, tylko zostaniecie zabrani w niezapomnianą podróż.



Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Business&culture .


środa, 20 grudnia 2017

"Świąteczne marzenie" - Amanda Prowse

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 22 listopada 2017
Liczba stron: 336

Meg nie miała łatwego dzieciństwa. Bardzo często Boże Narodzenie spędzała u rodzin zastępczych, oddalona od rodzeństwa, a w głębi serca myśląc o matce. Marzyła o tym, że gdy dorośnie święta będzie obchodziła w dużym, rodzinnym gronie. Niestety będąc w ciąży z synkiem, jej narzeczony umarł, a ona została ponownie sama. Przyjaciele nie zawiedli kobiety i zaopiekowali się nią. Obecnie nastał czas świątecznej gorączki, a Meg musiała wylecieć w sprawach służbowych do Nowego Jorku. Czy Edd, mężczyzna, którego tam poznała, okazał się być tym jedynym? Czy miłość przetrwa, skoro bohaterów dzieli ocean?

Z główną bohaterką poznajemy się w chwili, kiedy jest dzieckiem, które przekazywane jest z rodzin zastępczych. Mała dziewczynka cieszy się, że może poznać tradycje w innych domach i poczuć panującą tam magię świąt, ale również całym serduszkiem kocha swoją mamę. Następnie wspieramy bohaterkę w chwilach, które przedstawiają jej smutek po stracie ukochanego oraz strach przed tym, jak poradzi sobie z wychowaniem dziecka. Po trudach kobieta poznaje Edwarda, który od razu skrada jej serce. Wydawałoby się, że już teraz będzie szczęśliwa...

"Utrata ukochanej osoby sprawia, że postrzega się wszystko z innej perspektywy. 
Rozumie się, co jest ważne, przypomina o tym, żeby nie przejmować się drobiazgami."

Akcja książki wywołuje w czytelniku wiele emocji. Raz przepełnia nas smutek, a chwilami chcielibyśmy skakać z radości. Każda z postaci, która jest genialnie wykreowana, wnosi urok do historii. Klimat, który panuje w opowiadaniu przybliża nas do magii świąt i zapala ogniki, które czekały na Boże Narodzenie.

W powieści został poruszony wątek o poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Każdy z nas marzy o szczęśliwym życiu, przepełnionym uczuciami. Bohaterowie przedstawieni w książce obdarzyli się miłością, ale musieli rozdzielić się w Nowym Jorku, ponieważ na Meg w Londynie czekał syn i obowiązki. Autorka porusza kwestię ryzyka i wyjaśnia, czy warto je podjąć w imię emocji od Amora.

"Świąteczne marzenie" polecam każdej osobie, która szuka powieści romantycznej, a jednocześnie chce poczuć w historii magię świąt.

źródło

Moja ocena: 9/10

sobota, 16 grudnia 2017

"Chłopiec na szczycie góry" - John Boyne

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 15 marca 2017
Liczba stron: 272


Pierrot to młody chłopiec, który mieszkał z rodzicami w Paryżu. Jego życie niestety jest pełne goryczy, ponieważ rodzice umierają, a chłopca do Austrii zabiera ciocia Beatrix, rozdzielając go jednocześnie z najlepszym przyjacielem. W Europie trwa wojna, a dziecko ma zagwarantowane bezpieczeństwo w domu pracodawcy krewnej. Mały Pierrot nie wie, jakim człowiekiem jest właściciel majątku, zna go tylko z opowieści oraz widział go na obrazach. Pewnego dnia dochodzi do ważnego spotkania. Chłopiec osobiście poznaje Adolfa Hitlera, uważa go za wzór do naśladowania i chce być taki jak on.

"Chcę tylko, żebyś zdała sobie sprawę, jak niebezpieczne mogą być słowa."

Postać małego Pierrota przeszła w książce ogromną zmianę. Najpierw poznajemy go jako cichego, spokojnego chłopca, który stracił ukochane osoby i próbuje odnaleźć się w nowym świecie. Pierwsze spotkanie z Hitlerem zapoczątkowało w nim ewolucję. Przywódca Niemiec pozwala chłopcu uczestniczyć w spotkaniach, które mają miejsce w Berghof oraz wpaja mu swój światopogląd. Pieter - bo tak teraz nazywa się chłopiec - diametralnie zmienia swoje zachowanie. Bardzo źle traktuje służbę, nie okazuje szacunku swojej ciotce oraz staje się donosicielem. Beatrix nie może uwierzyć w to co widzi. Ciężko jej zrozumieć, że bratanek zrezygnował z kontaktu ze swoim francuskim przyjacielem, a ludzi, którzy dali mu schronienie źle traktuje. Dla niego liczy się tylko zdanie Adolfa i próbuje za wszelką cenę zdobyć jego uznanie.


Ludzie w swoim życiu zmieniają postępowanie, mają inne wzorce niż kiedyś oraz poszukują celu w życiu. Pierrot, jako dziecko, który stracił ojca, więc za wszelką cenę chciał znaleźć mężczyznę, którego będzie mógł naśladować. Na swój wzorzec wybrał człowieka, który planował zawładnąć ludzkością. W naszym życiu pojawia się wielu ludzi. Najpierw mogą oni zabiegać o nasze względy, a z czasem poznajemy ich czarny charakter. O tym jaki był Hitler każdy wie, nie wiedział tego jednak mały chłopiec z Francji. Panująca sytuacja nie pozwoliła na to, aby ciocia zabroniła mu wielbić właściciela domu. Mogła tylko bezczynnie patrzeć, jak uratowane dziecko przechodzi przemianę.

"Tylko nigdy nie wmawiaj sobie, że nie wiedziałeś. 

Bo to by była najgorsza zbrodnia."


Nasze wzorce kształtują się od najmłodszych lat. Rodzice tłumaczą nam co jest dobre, a co złe oraz jak powinniśmy zachowywać się. To właśnie okres dzieciństwa często wpływa na to, jaką ścieżkę życiową wybierzemy i jakie wartości będą dla nas cenne. Może zdarzyć się, że dobrzy ludzie spotkają na swojej drodze nieodpowiednie osoby i wtedy ich zachowanie ulega zmianie.


Uważam, że tę książkę warto przeczytać, aby zauważyć jak można manipulować człowiekiem. Powieść wciąga od pierwszych stron. Poznajemy historię dziecka, jego przemianę oraz okrutne oblicze wojny.

"(...) może traktować innych ludzi tak, jak nigdy by nie mógł, nosząc normalne ubranie. 
Mundury pozwalają nam praktykować okrucieństwo bez poczucia winy."

Moja ocena: 8/10

środa, 13 grudnia 2017

"Aleja Siódmego Anioła" - Renata Kosin

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 25 października 2017
Liczba stron: 380

Każdy z nas ma swojego anioła.


Julia to kobieta, która wyprowadza się z domu po nieszczęśliwym zdarzeniu, które miało miejsce krótko przed wigilią. Kobieta podejmuje się projektowania witryn sklepowych i takim sposobem poznaje Pana Hebnera oraz Pana Antoniego. Mężczyźni Ci, otwierają bohaterce oczy na dobro ludzi i pomagają odnaleźć właściwe miejsce na ziemi.

Główna bohaterka przeżyła bardzo traumatyczne wydarzenie. Nie mogła pozbierać się po nim i postanowiła uciec od obecnego życia. Sądziła, że będzie potrafiła zacząć egzystencję od nowa oraz nie myśleć o momentach sprzed Bożego Narodzenia. Julia na własnej skórze przekonała się, że życie jest strasznie ulotne i jedna chwila może diametralnie je zmienić. Bardzo ważną postacią jest również Pan Antoni, który przebywa w ośrodku dla osób starszych. Ten mężczyzna wiele w życiu przeszedł i udziela bardzo cennych rad. To on przyczynia się do otwarcia oczu na otaczający nas świat i sugeruje jak poradzić sobie, kiedy nie wszystko idzie po nasze myśli.

Powieść już od pierwszych stron wprowadza czytelnika w świąteczny nastrój. Mogę szczerze przyznać, że to pierwsza przeczytana przeze mnie lektura świąteczna w tym roku, która miała to coś. Nie brakuje bożonarodzeniowej iskierki, a klimat świąt wylewa się z kartek i ociepla nasze serca.


Autorka chciała uświadomić nam, że każdy zły czyn może zostać zastąpiony dobrem. Błędy, które popełniliśmy nie wykluczają nas ze społeczności i nie powinniśmy zamykać się w sobie. Na świecie chodzi pełno ludzi o dobrych sercach. Chętnie bezinteresownie nam pomogą, bądź prześlą uśmiech i dobre słowo w najmniej niespodziewanej chwili. Nie zapomnijcie, że dobre uczynki do Was wracają, czasami ze zdwojoną siłą.

"Aleję Siódmego Anioła" polecam każdej osobie. Nie ma tutaj ograniczeń wiekowych. To powieść o okazywaniu dobra, wierze w szczęście, które czeka na nas za rogiem, a także nadziei na lepsze jutro. Tej pozycji nie może zabraknąć na Waszych regałach. Ja jestem nią zauroczona! Jeżeli nadal poszukujecie dla kogoś bliskiego prezentu pod choinkę, to lećcie czym prędzej do księgarni i szukajcie tego cuda. Pozostawiam Wam rozwikłania zagadki z udziałem siedmiu aniołów.

Moja ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Filia.

niedziela, 10 grudnia 2017

"Przeprowadzka" - Jenny Eclair

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 208

Trzy historie pełne tajemnic.


Edwina postanawia sprzedać dom, w którym spędziła ponad pięćdziesiąt lat. Wraz z rzeczoznawczą chodzi po pomieszczeniach i wspomina minione chwile. Każdy zakamarek wiąże się ze wspomnieniami i przywołuje momenty nostalgii. 
Druga historia dotyczy losów nastoletniej Fern, która wiedzie niezbyt eleganckie życie. Na pierwszym miejscu stawia kontakty seksualne, będąc przy tym idealną aktorką. 
Na koniec poznajemy losy Lucasa - dorosłego już mężczyzny, a zarazem pasierba Edwiny. Bohater wspomina swoje zachowania z młodości, a zarazem wylicza sam sobie popełnione błędy.

Każda z historii przedstawionych w książce jest na pozór inna, ale zmierza w tym samym kierunku. Wiekowa Edwina wie, że chce sprzedać dom, ale jednocześnie trudno pożegnać się jej ze zgromadzonymi tam przedmiotami. Czytając jej wspomnienia przenosimy się do minionych czasów i zastanawiamy się, ile tak naprawdę warte jest to szybko uciekające życie. Przedstawione losy Fern, Lucasa oraz wplecione wątki Charliego - syna Edwiny - to odzwierciedlenie czarnych charakterów. Lucas był niemiłym człowiekiem, dla którego liczyło się tylko dobro jego matki i nie chciał, aby kobieta kogokolwiek obdarzyła miłością. Nie potrafił zaakceptować również rodziny swojego ojca i chciał dla nich jak najgorzej. Fern przedstawiała postawę źle prowadzącej się kobiety. Szkoliła się na aktorkę, ale jednocześnie w życiu prywatnym odgrywała różne role. Kolejnym czarnym charakterem był Charlie, który mimo ambicji rodziców stoczył się, na pierwszym miejscu nie stawiał edukacji i często znikał na pewien czas.

Czytając fragment poświęcony Edwinie myślałam, że będzie to nostalgiczna powieść przepełniona wspomnieniami. Bam! Jakiego doznałam szoku, kiedy pierwsze miejsce w fabule zajęła Fern. Skończyła się miła historia, a zaczęła akcja przepełniona wulgaryzmami i erotyką. Zdziwiłam się bardzo i niestety ten obrót wydarzeń nie przypadł mi do gustu. Nie przepadam za książkami, które przedstawiają takie protekcjonalne zachowanie.

Z powieści wynika lekcja o tym, ile jesteśmy w stanie zrobić w imię miłości, i że nie zawsze jest to odpowiednie zachowanie. Warto również zauważyć, że czasami jedna impulsywna decyzja może nieść konsekwencje na całe życie.

"Przeprowadzkę" polecam każdej osobie, która chce towarzyszyć starszej pani w chwilach rozstania z domem. Mimo zmiany akcji ze spokojnej fabuły, warto poznać perypetie reszty bohaterów i dowiedzieć się jakie mają powiązanie z całością historii.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu W.A.B.

wtorek, 5 grudnia 2017

"Panny Młode. Zima" - Denise Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant

Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 352


W książce "Panny Młode. Zima" poznajemy trzy zimowe opowiadania. W "Grudniowej Pannie Młodej" wdrażamy się w historię Layli i Setha, którzy udają parę narzeczonych, aby uciec od docinek oraz aby bohaterka mogła dostać wymarzoną pracę. Historia styczniowa przedstawia losy ludzi, których znajomość zaczęła się od wymieniania karteczek z listami. Pisarka oraz wykładowca, nie sądzili, że już kiedyś mogli zobaczyć się, a przede wszystkim mieli inne wyobrażenie o drugiej osobie. Lutowa Panna Młoda, to perypetie Allie, która uciekła sprzed ołtarza. Bohaterka miała na sobie suknie, która była przekazywana w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie, ale nad mężatkami wisiała klątwa. 

Każda z historii przestawionych w powieści dotyczy pary ludzi, którzy napotkali na swojej drodze przeszkody życiowe i poszukują nowego celu. Nie brakuje tutaj przelanego smutku bohaterów, czy wiary. Jednocześnie każda z postaci wyróżnia się czymś wyjątkowym i wnosi do akcji swoje emocje. Zbiór opowiadań uzmysławia czytelnikowi, że najczęściej miłość przychodzi niespodziewanie, a tym pięknym uczuciem ludzie obdarzają osoby, z którymi nigdy nie wyobrażaliby sobie życia.


Osobiście najbardziej podobała mi się pierwsza opowieść. To w niej dostrzegłam magię i urok miłości. Może dzięki temu, że bohaterka zajmowała się dekoracją domu i chętnie wcielałam się w jej rolę? A może dlatego, że przedstawiona historia była najbardziej realna? Nie mogłam za to zrozumieć postępowania Allie z ostatniego opowiadania. Kochała swojego wybranka, ale zostawiła go ze względu na przesądy i klątwę związaną z suknią ślubną? Naprawdę?

Żyjąc w klimacie sukien ślubnych, byłam bardzo ciekawa jakie opowiadania przygotowały Autorki. Spodziewałam się magicznych historii miłosnych, z motywami ślubu i świąt w tle. Pokładałam chyba zbyt duże nadzieje odnośnie tej pozycji. O ile za całość nadrabia dzieło Denise Hunter, o tyle dwie następne historie są dla mnie niedorzeczne i mało realne. 


Moja ocena: 6,5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Dreams.


piątek, 1 grudnia 2017

Zaczytany listopad

Witajcie! Czy Was grudzień również przywitał cudownym, białym puchem za oknem? A może macie już zimę od kilku dni? Opowiadajcie. Ja tymczasem zapraszam Was na czytelnicze podsumowanie listopada.

1. "26 i pół. Wyprawa w przeszłość" - Sebastian Grześkowiak
Moja ocena: 8,5/10
Recenzja >klik<

2. "Zamarznięte serca" - Karolina Wilczyńska
Moja ocena: 9,5/10
Recenzja >klik<

3. "Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół" - Regina Brett
Moja ocena: 8/10
Recenzja >klik<

4. "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" - W. Bruce Cameron
Moja ocena: 9,5/10
Recenzja >klik<

5. "Warkocz" - Laetitia Colombani
Moja ocena: 9/10
Recenzja >klik<

6. "Głód" - Graham Masterton
Moja ocena: 4/10
Recenzja >klik<

7. "Pamiętam" - Agnieszka Janiszewska
Moja ocena: 7/10
Recenzja >klik<

8. "Ciemna strona" - Tarryn Fisher
Moja ocena: 9/10

9. "Hygge po polsku" - Iza Wojnowska
Moja ocena: 9/10
Recenzja >klik<

10. "Oświadczyny" - Tasmina Perry
Moja ocena: 8/10
Recenzja >klik<

11. "Uśmiech J." - Aneta Zamojska
Moja ocena: 9/10

poniedziałek, 27 listopada 2017

"Słońce też jest gwiazdą" - Nicola Yoon

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 14 czerwca 2017
Liczba stron: 336


Natasha to dziewczyna, która urodziła się na Jamajce, jednak od dziecka mieszka z rodzicami w Stanach. Na jaw wychodzi, że jej rodzina przebywa w kraju nielegalnie i muszą wyjechać w rodzinne strony. Nastolatka nie może zaakceptować tego faktu i na własną rękę próbuje interweniować do człowieka, który może przyczynić się do tego, aby rodzina została w Stanach.
Daniel to chłopak, któremu rodzice zaplanowali przyszłość. Obmyślili dla niego studia i pracę. Młodzieniec nie jest zadowolony z tego jak ma wyglądać jego życie. Ma własne plany i marzenia. Pewnego dnia niespodziewanie spotyka Natashę, która okazuje się być jego głównym priorytetem.

"- Nie wierzę w miłość.

- Miłość to nie religia - odpowiada. - Istnieje bez względu na to, czy w nią wierzysz, czy nie."

Bardzo podobała mi się powieść Nicolii Yoon pod tytułem "Ponad wszystko" i kiedy tylko na rynku pojawił się tytuł "Słońce też jest gwiazdą", byłam bardzo ciekawa co tym razem przygotowała Autorka. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczona. Akcja przedstawiona została oczyma Natashy oraz Daniela. Zabieg ten pozwolił czytelnikowi lepiej poznać uczucia i myśli danego bohatera. Dzięki temu dowiadujemy się, jak różnią się zdania tej dwójki, odnośnie danej sytuacji.


Nie zawiodła kreacja głównych postaci. Natasha cechowała się wytrwałością i chciała zrealizować zamierzony cel. Sama znalazła człowieka, który miał jej pomóc, sama załatwiała wszystko, aby zostać z rodziną w Stanach. Zaimponowała mi, ponieważ nie wiem, czy ja byłabym w stanie tak zawalczyć o daną rzecz i czy udałabym się do kogoś, aby poprosić go o pomoc. Daniel również okazał się być mądrą osobą. Chciał spełniać się w pracy, a nie robić coś z przymusu, ponieważ jego rodzice mieli taki plan. Wiele pozytywnej energii do jego świata wniosła Natasha, dzięki której sprecyzował swój plan na życie.

"Wmawiamy sobie, że wszystko ma swoją przyczynę, ale tak naprawdę karmimy się bajkami. 
Sami wymyślamy powody, które nic nie znaczą."

W książce został poruszony wątek nielegalnej imigracji. To dorośli podejmują decyzje o swoich losach, jak i o losach potomstwa. Małe dzieci nie są w stanie wpłynąć na ich decyzje, a z wiekiem muszą ponosić tego konsekwencje. Problemem na który autorka również zwraca uwagę jest rasizm. W niektórych tradycyjnych rodzinach starsi nie potrafią zaakceptować tego, że miłość nie zależy od koloru skóry, pochodzenia czy wyznania. Uważają, że związek powinny tworzyć osoby bardzo do siebie podobne, najlepiej pochodzące z tej samej miejscowości.


Serdecznie zapraszam Was do świata, gdzie bohaterowie cechują się szczerością i otwarcie mówią, co leży im na sercu. Mam nadzieję, że polubicie ich tak bardzo jak ja i będziecie kibicować im, aby spełniły się ich marzenia.

"- Zwykle życie nie serwuje nam ciosów znienacka. 

- Podejrzewam, że dinozaury też tak sądziły, i zobacz, jak to się skończyło."


Moja ocena: 9/10

sobota, 25 listopada 2017

"Zamarznięte serca" - Karolina Wilczyńska

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 312


Druga książka Pani Karoliny z serii "Rok na Kwiatowej" poświęcona jest głównie Lilianie i jej kuzynce Agnieszce. Aga trafiła na Kwiatową, ponieważ sprawiała kłopoty rodzicom. Zadaniem jej starszej krewnej było wyprowadzić jej na dobrą drogę i przyczynienie się do tego, aby zmieniło się jej postępowanie. Okazuje się jednak, że młoda dziewczyna jest molestowana przez partnera kuzynki. Czy to prawda? A może to kolejny wybryk zbuntowanej nastolatki? Jakie stanowisko w tej kwestii zajmie Janusz?

Poza losami Liliany poznajemy również dalsze perypetie przyjaciółek z bloku. Dowiadujemy się jak cicha i zamknięta w sobie Róża, radzi sobie z problemami w szkole, kto skradł serce Malwiny i jak rozwija się firma po zmarłym ojcu oraz odwiedzimy szaloną Wiolkę, która spodziewa się potomstwa.


Bardzo podoba mi się styl Autorki. Przyjemnie czyta się książkę, w której słowa kierowane są bezpośrednio do czytelnika. Grupa przyjaciółek zawsze jest szczera oraz chętnie z nami porozmawia. Bardzo brakowało mi tych spotkań z dziewczynami z Kwiatowej. Tym razem każda z osobna zaprasza nas na herbatę i wyjawia swoje przemyślenia. Skończyło się dobre, a obowiązki nie pozwalają na regularne spotkania wszystkich osób. 

W powieści został poruszony bardzo ważny problem związany z molestowaniem dzieci. Te straszne wydarzenia wpływają na zachowanie i kształtują światopogląd. Ludzie niechętnie wracają do miejsc, które wiążą się ze smutnymi wydarzeniami. Nie zabrakło również poruszenia problemu jakim jest radzenie sobie z nieśmiałością, wyśmiewaniem, czy brakiem zrozumienia ze strony ukochanej osoby.


Uwierzcie, że warto sięgnąć po tę książkę. Polubicie spotkania na Kwiatowej i nie będziecie mogli doczekać się kolejnych. A jestem pewne, że będą kolejne - jestem niezmiernie ciekawa rozwoju wydarzeń. 

Moja ocena: 9,5/10

piątek, 24 listopada 2017

"Warkocz" - Laetitia Colombani

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 9 listopada 2017
Liczba stron: 208

Trzy kobiety, których historie splatają się w jeden warkocz.


Smitha to indyjska matka, która marzy o lepszej przyszłości dla swojej córki. Kobieta nie chce, aby Lalita musiała sprzątać cudze odchody i żywić się szczurami, dlatego za ciężko zaoszczędzone pieniądze posyła ją do szkoły.
Giulia mieszka na Sycylii i pomaga w zakładzie ojca, który zajmuje się produkcją peruk. Młoda kobieta kocha się w chłopaku i innym wyznaniu i niestety nie może pozwolić sobie na legalne randki. Dodatkowo sprawę komplikuje wydarzenie, kiedy jej ojciec trafia do szpitala, a na jej głowie pozostaje zajęcie się firmą. 
Trzecia z kobiet to Sara, która mieszka w Kanadzie. Reprezentuje ona typ kobiety niezależnej, która w większości poświęca się pracy. Ciągły stres, zmęczenie i lekceważenie osłabienia doprowadza do tego, że bizneswoman choruje.

"Jest Amazonką. Nieustępliwą wojowniczką. Amazonka nie daje za wygraną. 
Walczy do ostatniego tchu. Nigdy się nie poddaje."

W książce "Warkocz" zostały przedstawione losy trzech kobiet z różnych zakątków świata. Każda z nich ma inne podejście do życia oraz należy do innej grupy społecznej. Autorka przelata ich losy, niczym pasma włosów, które tworzą warkocz. Bohaterki oddalone od siebie o kilkaset kilometrów nigdy nie pomyślałyby, że stworzą wspólną historię.


Niezależnie od tego gdzie żyjemy i czym zajmujemy się, dosięgną nas problemy. Nie bez przyczyny mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Idealnym przykładem w tej kwestii jest Sara, której dorobek nie pomógł w uniknięciu choroby. Każda z kobiet wykazała się determinacją i uporem w pogoni za lepszym życiem. Może, gdyby konkretnie chodziło o losy bohaterek, poddałyby się, jednak dla najbliższych były w stanie zrobić wszystko.

"Dopóki o czymś się nie mówi, po prostu tego nie ma."

Życie każdej z kobiet zostało przedstawione w osobnym rozdziale. Na początku czytelnik nie jest w stanie zrozumieć, jak miałyby połączyć się drogi tych ludzi. Autorka trzyma nas w niepewności do ostatnich stron, gdzie uwypukla piękno i dobroć nieznanych nam osób. Zastanawialiście się kiedyś ile tak naprawdę zawdzięczamy ludziom z Chin, którzy pracują po to, aby ułatwić nam życie? A jak wyglądałoby nasze życie, gdyby nie Brazylijczycy, dzięki którym możemy cieszyć się zapachem kawy o poranku? Na pozór osoby, których nigdy nie zobaczymy i nie wiemy o ich istnieniu, robią dla nas więcej niż mogłoby się wydawać.

"Własne odbicie w lustrze musi być naszym sojusznikiem nie wrogiem."

Polecam Wam serdecznie powieść "Warkocz". Na stronach tej pozycji poznacie walkę z przeciwnościami losu, pogoń za szczęściem, momenty dla których warto podjąć ryzyko oraz dobro płynące z głębi serca.


Moja ocena: 9,5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Literackiemu.

czwartek, 23 listopada 2017

"Oświadczyny" - Tasmina Perry

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 17 listopada 2017
Liczba stron: 432


Rok 1958 - młoda Georgia Hamilton marzy o tym, aby zostać pisarką. Jej rodzice chcą, aby wzięła udział w balu debiutantek i znalazła odpowiedniego kandydata na męża. Pojawia się bogaty mężczyzna, ale sprawę komplikuje nieprzemyślana decyzja.
Rok 2012 - Amy Carrell kelnerka i tancerka z zamiłowania jest zakochana w bogatym i wykształconym Danielu. Rodzina mężczyzny nie może zaakceptować miłości ludzi z dwóch płaszczyzn społecznych. 

Spotykają się dwie nieznajome kobiety, każda z innymi przeżyciami, planami oraz własnym światopoglądem. Ich drogi połączyło ogłoszenie o wspólnej podróży do Nowego Jorku. Bohaterki wspólnie dzielą się przeżyciami, o tym jak walczyć o uznanie i prestiż społeczny, być wykluczonym oraz stracić wielką miłość. Mogłoby wydawać się, że mimo różnicy wiekowej, nie znajdą wspólnego języka, ani podobieństw w swojej przeszłości. Życie pokazuje, że sprawa wygląda zupełnie inaczej.


Już chyba dobrze wiecie, że uwielbiam książki, w których akcja przedstawiona jest w dwóch płaszczyznach czasowych. W związku z tym nie mogłam przejść obojętnie wobec najnowszej powieści Tasminy Perry. Pięćdziesiąt cztery lata zmieniły wiele w życiu oraz ułatwiły wykonywanie wielu czynności. Czas ten nie zmienił jednak postępowania ludzi, ani ich uczuć i emocji. Obie bohaterki przeżyły załamanie miłosne. Jedna z nich została zdyskryminowana za swoje pochodzenie i wykonywaną pracę, a druga pokonana przez zazdrosną kuzynkę. Jestem wprost zachwycona piękną, a zarazem smutną historią Georgii.

Każdy z nas czeka na tę jedyną, wyjątkową miłość. Czasami ludzie trafiają na nieodpowiednich partnerów, którzy tylko z nimi pogrywają i wykorzystują do danych celów. Inne przypadki miłości są piękne i wyjątkowe - takie jak z bajek Disneya. Nic jednak nie przychodzi samo i o taką prywatną bajkę trzeba zawalczyć - a ja Wam z tego miejsca życzę cudownej wygranej.

Powieść "Oświadczyny" polecam każdej osobie, która lubi, kiedy akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. W tej książce poznacie uroki miłości, wybierzecie się w podróż do Nowego Jorku, a także zostanie Wam przedstawiony wątek o tym, ile może zmienić jedna, pochopna decyzja, niewłaściwy ruch czy zachowanie.



Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Kobiecemu.

środa, 22 listopada 2017

"Hygge po polsku" - Iza Wojnowska

Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 222


Hygge, to słowo znane jest już większości osób za sprawą książki "Hygge. Duńska sztuka szczęścia". A co ono tak naprawdę oznacza? W języku polskim nie znajdziemy jego konkretnego wyjaśnienia, tylko głębsze opisy. Więc na czym w końcu polega to hyggowanie? Na dostrzeganiu piękna w codziennych czynnościach. Kojarzycie to specyficzne uczucie, kiedy coś zrobicie i odczuwacie satysfakcję? Pamiętacie szczęśliwe chwile z dzieciństwa, dzięki którym robi Wam się cieplej na sercu? A może kanapka z miodem ma dla Was ogromne znaczenie? Te momenty, które wywołują motylki w brzuchu czy niekontrolowany uśmiech, to jest właśnie hygge.

W książce Pani Izy przedstawione zostały opowiadania, które mówią o tym, że Polacy są rewelacyjni w hyggowaniu. Cudowne wspomnienia wywołuje zapach mandarynek, opowieści podczas ugniatania ciasta czy sentymentalne miejsce. Każda z osób, która postanowiła podzielić się odrobinką szczęścia, wnosi hygge do życia czytelnika.


Okładka tej pozycji jest genialna. Bardzo podoba mi się to, że zbiór opowieści został wydany w twardej oprawie, która ma genialne kolory. Nie zawodzi również środek. Wspomnienia nie są napisane jednym ciągiem, a znajdujemy je na środku kartek. Uroku dodają zdjęcia, które oddają magię zawartą w słowach.

Uważam, że "Hygge po polsku", to idealna powieść na jesienne wieczory. Kiedy dopadnie Was chandra, a deszcz za oknem wywoła smutek na Waszych twarzach, to zacznijcie lekturę tej perełki od Wydawnictwa Insignis. Dzięki poznanym opowieściom dostrzeżecie piękno w codziennych, monotonnych czynnościach. A jeżeli chcecie, to usiądźcie sobie wygodnie z kubkiem gorącej herbaty i powspominajcie minione chwile. Robi Wam się przyjemnie na sercu i mimowolnie pojawia się uśmiech? Brawo! Właśnie doświadczyliście hygge.


Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Insignis.