środa, 13 grudnia 2017

"Aleja Siódmego Anioła" - Renata Kosin

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 25 października 2017
Liczba stron: 380

Każdy z nas ma swojego anioła.


Julia to kobieta, która wyprowadza się z domu po nieszczęśliwym zdarzeniu, które miało miejsce krótko przed wigilią. Kobieta podejmuje się projektowania witryn sklepowych i takim sposobem poznaje Pana Hebnera oraz Pana Antoniego. Mężczyźni Ci, otwierają bohaterce oczy na dobro ludzi i pomagają odnaleźć właściwe miejsce na ziemi.

Główna bohaterka przeżyła bardzo traumatyczne wydarzenie. Nie mogła pozbierać się po nim i postanowiła uciec od obecnego życia. Sądziła, że będzie potrafiła zacząć egzystencję od nowa oraz nie myśleć o momentach sprzed Bożego Narodzenia. Julia na własnej skórze przekonała się, że życie jest strasznie ulotne i jedna chwila może diametralnie je zmienić. Bardzo ważną postacią jest również Pan Antoni, który przebywa w ośrodku dla osób starszych. Ten mężczyzna wiele w życiu przeszedł i udziela bardzo cennych rad. To on przyczynia się do otwarcia oczu na otaczający nas świat i sugeruje jak poradzić sobie, kiedy nie wszystko idzie po nasze myśli.

Powieść już od pierwszych stron wprowadza czytelnika w świąteczny nastrój. Mogę szczerze przyznać, że to pierwsza przeczytana przeze mnie lektura świąteczna w tym roku, która miała to coś. Nie brakuje bożonarodzeniowej iskierki, a klimat świąt wylewa się z kartek i ociepla nasze serca.


Autorka chciała uświadomić nam, że każdy zły czyn może zostać zastąpiony dobrem. Błędy, które popełniliśmy nie wykluczają nas ze społeczności i nie powinniśmy zamykać się w sobie. Na świecie chodzi pełno ludzi o dobrych sercach. Chętnie bezinteresownie nam pomogą, bądź prześlą uśmiech i dobre słowo w najmniej niespodziewanej chwili. Nie zapomnijcie, że dobre uczynki do Was wracają, czasami ze zdwojoną siłą.

"Aleję Siódmego Anioła" polecam każdej osobie. Nie ma tutaj ograniczeń wiekowych. To powieść o okazywaniu dobra, wierze w szczęście, które czeka na nas za rogiem, a także nadziei na lepsze jutro. Tej pozycji nie może zabraknąć na Waszych regałach. Ja jestem nią zauroczona! Jeżeli nadal poszukujecie dla kogoś bliskiego prezentu pod choinkę, to lećcie czym prędzej do księgarni i szukajcie tego cuda. Pozostawiam Wam rozwikłania zagadki z udziałem siedmiu aniołów.

Moja ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Filia.

niedziela, 10 grudnia 2017

"Przeprowadzka" - Jenny Eclair

Wydawnictwo: W.A.B.
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 208

Trzy historie pełne tajemnic.


Edwina postanawia sprzedać dom, w którym spędziła ponad pięćdziesiąt lat. Wraz z rzeczoznawczą chodzi po pomieszczeniach i wspomina minione chwile. Każdy zakamarek wiąże się ze wspomnieniami i przywołuje momenty nostalgii. 
Druga historia dotyczy losów nastoletniej Fern, która wiedzie niezbyt eleganckie życie. Na pierwszym miejscu stawia kontakty seksualne, będąc przy tym idealną aktorką. 
Na koniec poznajemy losy Lucasa - dorosłego już mężczyzny, a zarazem pasierba Edwiny. Bohater wspomina swoje zachowania z młodości, a zarazem wylicza sam sobie popełnione błędy.

Każda z historii przedstawionych w książce jest na pozór inna, ale zmierza w tym samym kierunku. Wiekowa Edwina wie, że chce sprzedać dom, ale jednocześnie trudno pożegnać się jej ze zgromadzonymi tam przedmiotami. Czytając jej wspomnienia przenosimy się do minionych czasów i zastanawiamy się, ile tak naprawdę warte jest to szybko uciekające życie. Przedstawione losy Fern, Lucasa oraz wplecione wątki Charliego - syna Edwiny - to odzwierciedlenie czarnych charakterów. Lucas był niemiłym człowiekiem, dla którego liczyło się tylko dobro jego matki i nie chciał, aby kobieta kogokolwiek obdarzyła miłością. Nie potrafił zaakceptować również rodziny swojego ojca i chciał dla nich jak najgorzej. Fern przedstawiała postawę źle prowadzącej się kobiety. Szkoliła się na aktorkę, ale jednocześnie w życiu prywatnym odgrywała różne role. Kolejnym czarnym charakterem był Charlie, który mimo ambicji rodziców stoczył się, na pierwszym miejscu nie stawiał edukacji i często znikał na pewien czas.

Czytając fragment poświęcony Edwinie myślałam, że będzie to nostalgiczna powieść przepełniona wspomnieniami. Bam! Jakiego doznałam szoku, kiedy pierwsze miejsce w fabule zajęła Fern. Skończyła się miła historia, a zaczęła akcja przepełniona wulgaryzmami i erotyką. Zdziwiłam się bardzo i niestety ten obrót wydarzeń nie przypadł mi do gustu. Nie przepadam za książkami, które przedstawiają takie protekcjonalne zachowanie.

Z powieści wynika lekcja o tym, ile jesteśmy w stanie zrobić w imię miłości, i że nie zawsze jest to odpowiednie zachowanie. Warto również zauważyć, że czasami jedna impulsywna decyzja może nieść konsekwencje na całe życie.

"Przeprowadzkę" polecam każdej osobie, która chce towarzyszyć starszej pani w chwilach rozstania z domem. Mimo zmiany akcji ze spokojnej fabuły, warto poznać perypetie reszty bohaterów i dowiedzieć się jakie mają powiązanie z całością historii.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu W.A.B.

wtorek, 5 grudnia 2017

"Panny Młode. Zima" - Denise Hunter, Deborah Raney, Betsy St. Amant

Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: październik 2017
Liczba stron: 352


W książce "Panny Młode. Zima" poznajemy trzy zimowe opowiadania. W "Grudniowej Pannie Młodej" wdrażamy się w historię Layli i Setha, którzy udają parę narzeczonych, aby uciec od docinek oraz aby bohaterka mogła dostać wymarzoną pracę. Historia styczniowa przedstawia losy ludzi, których znajomość zaczęła się od wymieniania karteczek z listami. Pisarka oraz wykładowca, nie sądzili, że już kiedyś mogli zobaczyć się, a przede wszystkim mieli inne wyobrażenie o drugiej osobie. Lutowa Panna Młoda, to perypetie Allie, która uciekła sprzed ołtarza. Bohaterka miała na sobie suknie, która była przekazywana w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie, ale nad mężatkami wisiała klątwa. 

Każda z historii przestawionych w powieści dotyczy pary ludzi, którzy napotkali na swojej drodze przeszkody życiowe i poszukują nowego celu. Nie brakuje tutaj przelanego smutku bohaterów, czy wiary. Jednocześnie każda z postaci wyróżnia się czymś wyjątkowym i wnosi do akcji swoje emocje. Zbiór opowiadań uzmysławia czytelnikowi, że najczęściej miłość przychodzi niespodziewanie, a tym pięknym uczuciem ludzie obdarzają osoby, z którymi nigdy nie wyobrażaliby sobie życia.


Osobiście najbardziej podobała mi się pierwsza opowieść. To w niej dostrzegłam magię i urok miłości. Może dzięki temu, że bohaterka zajmowała się dekoracją domu i chętnie wcielałam się w jej rolę? A może dlatego, że przedstawiona historia była najbardziej realna? Nie mogłam za to zrozumieć postępowania Allie z ostatniego opowiadania. Kochała swojego wybranka, ale zostawiła go ze względu na przesądy i klątwę związaną z suknią ślubną? Naprawdę?

Żyjąc w klimacie sukien ślubnych, byłam bardzo ciekawa jakie opowiadania przygotowały Autorki. Spodziewałam się magicznych historii miłosnych, z motywami ślubu i świąt w tle. Pokładałam chyba zbyt duże nadzieje odnośnie tej pozycji. O ile za całość nadrabia dzieło Denise Hunter, o tyle dwie następne historie są dla mnie niedorzeczne i mało realne. 


Moja ocena: 6,5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Dreams.


piątek, 1 grudnia 2017

Zaczytany listopad

Witajcie! Czy Was grudzień również przywitał cudownym, białym puchem za oknem? A może macie już zimę od kilku dni? Opowiadajcie. Ja tymczasem zapraszam Was na czytelnicze podsumowanie listopada.

1. "26 i pół. Wyprawa w przeszłość" - Sebastian Grześkowiak
Moja ocena: 8,5/10
Recenzja >klik<

2. "Zamarznięte serca" - Karolina Wilczyńska
Moja ocena: 9,5/10
Recenzja >klik<

3. "Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół" - Regina Brett
Moja ocena: 8/10
Recenzja >klik<

4. "Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" - W. Bruce Cameron
Moja ocena: 9,5/10
Recenzja >klik<

5. "Warkocz" - Laetitia Colombani
Moja ocena: 9/10
Recenzja >klik<

6. "Głód" - Graham Masterton
Moja ocena: 4/10
Recenzja >klik<

7. "Pamiętam" - Agnieszka Janiszewska
Moja ocena: 7/10
Recenzja >klik<

8. "Ciemna strona" - Tarryn Fisher
Moja ocena: 9/10

9. "Hygge po polsku" - Iza Wojnowska
Moja ocena: 9/10
Recenzja >klik<

10. "Oświadczyny" - Tasmina Perry
Moja ocena: 8/10
Recenzja >klik<

11. "Uśmiech J." - Aneta Zamojska
Moja ocena: 9/10

poniedziałek, 27 listopada 2017

"Słońce też jest gwiazdą" - Nicola Yoon

Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data wydania: 14 czerwca 2017
Liczba stron: 336


Natasha to dziewczyna, która urodziła się na Jamajce, jednak od dziecka mieszka z rodzicami w Stanach. Na jaw wychodzi, że jej rodzina przebywa w kraju nielegalnie i muszą wyjechać w rodzinne strony. Nastolatka nie może zaakceptować tego faktu i na własną rękę próbuje interweniować do człowieka, który może przyczynić się do tego, aby rodzina została w Stanach.
Daniel to chłopak, któremu rodzice zaplanowali przyszłość. Obmyślili dla niego studia i pracę. Młodzieniec nie jest zadowolony z tego jak ma wyglądać jego życie. Ma własne plany i marzenia. Pewnego dnia niespodziewanie spotyka Natashę, która okazuje się być jego głównym priorytetem.

"- Nie wierzę w miłość.

- Miłość to nie religia - odpowiada. - Istnieje bez względu na to, czy w nią wierzysz, czy nie."

Bardzo podobała mi się powieść Nicolii Yoon pod tytułem "Ponad wszystko" i kiedy tylko na rynku pojawił się tytuł "Słońce też jest gwiazdą", byłam bardzo ciekawa co tym razem przygotowała Autorka. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczona. Akcja przedstawiona została oczyma Natashy oraz Daniela. Zabieg ten pozwolił czytelnikowi lepiej poznać uczucia i myśli danego bohatera. Dzięki temu dowiadujemy się, jak różnią się zdania tej dwójki, odnośnie danej sytuacji.


Nie zawiodła kreacja głównych postaci. Natasha cechowała się wytrwałością i chciała zrealizować zamierzony cel. Sama znalazła człowieka, który miał jej pomóc, sama załatwiała wszystko, aby zostać z rodziną w Stanach. Zaimponowała mi, ponieważ nie wiem, czy ja byłabym w stanie tak zawalczyć o daną rzecz i czy udałabym się do kogoś, aby poprosić go o pomoc. Daniel również okazał się być mądrą osobą. Chciał spełniać się w pracy, a nie robić coś z przymusu, ponieważ jego rodzice mieli taki plan. Wiele pozytywnej energii do jego świata wniosła Natasha, dzięki której sprecyzował swój plan na życie.

"Wmawiamy sobie, że wszystko ma swoją przyczynę, ale tak naprawdę karmimy się bajkami. 
Sami wymyślamy powody, które nic nie znaczą."

W książce został poruszony wątek nielegalnej imigracji. To dorośli podejmują decyzje o swoich losach, jak i o losach potomstwa. Małe dzieci nie są w stanie wpłynąć na ich decyzje, a z wiekiem muszą ponosić tego konsekwencje. Problemem na który autorka również zwraca uwagę jest rasizm. W niektórych tradycyjnych rodzinach starsi nie potrafią zaakceptować tego, że miłość nie zależy od koloru skóry, pochodzenia czy wyznania. Uważają, że związek powinny tworzyć osoby bardzo do siebie podobne, najlepiej pochodzące z tej samej miejscowości.


Serdecznie zapraszam Was do świata, gdzie bohaterowie cechują się szczerością i otwarcie mówią, co leży im na sercu. Mam nadzieję, że polubicie ich tak bardzo jak ja i będziecie kibicować im, aby spełniły się ich marzenia.

"- Zwykle życie nie serwuje nam ciosów znienacka. 

- Podejrzewam, że dinozaury też tak sądziły, i zobacz, jak to się skończyło."


Moja ocena: 9/10

sobota, 25 listopada 2017

"Zamarznięte serca" - Karolina Wilczyńska

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 312


Druga książka Pani Karoliny z serii "Rok na Kwiatowej" poświęcona jest głównie Lilianie i jej kuzynce Agnieszce. Aga trafiła na Kwiatową, ponieważ sprawiała kłopoty rodzicom. Zadaniem jej starszej krewnej było wyprowadzić jej na dobrą drogę i przyczynienie się do tego, aby zmieniło się jej postępowanie. Okazuje się jednak, że młoda dziewczyna jest molestowana przez partnera kuzynki. Czy to prawda? A może to kolejny wybryk zbuntowanej nastolatki? Jakie stanowisko w tej kwestii zajmie Janusz?

Poza losami Liliany poznajemy również dalsze perypetie przyjaciółek z bloku. Dowiadujemy się jak cicha i zamknięta w sobie Róża, radzi sobie z problemami w szkole, kto skradł serce Malwiny i jak rozwija się firma po zmarłym ojcu oraz odwiedzimy szaloną Wiolkę, która spodziewa się potomstwa.


Bardzo podoba mi się styl Autorki. Przyjemnie czyta się książkę, w której słowa kierowane są bezpośrednio do czytelnika. Grupa przyjaciółek zawsze jest szczera oraz chętnie z nami porozmawia. Bardzo brakowało mi tych spotkań z dziewczynami z Kwiatowej. Tym razem każda z osobna zaprasza nas na herbatę i wyjawia swoje przemyślenia. Skończyło się dobre, a obowiązki nie pozwalają na regularne spotkania wszystkich osób. 

W powieści został poruszony bardzo ważny problem związany z molestowaniem dzieci. Te straszne wydarzenia wpływają na zachowanie i kształtują światopogląd. Ludzie niechętnie wracają do miejsc, które wiążą się ze smutnymi wydarzeniami. Nie zabrakło również poruszenia problemu jakim jest radzenie sobie z nieśmiałością, wyśmiewaniem, czy brakiem zrozumienia ze strony ukochanej osoby.


Uwierzcie, że warto sięgnąć po tę książkę. Polubicie spotkania na Kwiatowej i nie będziecie mogli doczekać się kolejnych. A jestem pewne, że będą kolejne - jestem niezmiernie ciekawa rozwoju wydarzeń. 

Moja ocena: 9,5/10

piątek, 24 listopada 2017

"Warkocz" - Laetitia Colombani

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 9 listopada 2017
Liczba stron: 208

Trzy kobiety, których historie splatają się w jeden warkocz.


Smitha to indyjska matka, która marzy o lepszej przyszłości dla swojej córki. Kobieta nie chce, aby Lalita musiała sprzątać cudze odchody i żywić się szczurami, dlatego za ciężko zaoszczędzone pieniądze posyła ją do szkoły.
Giulia mieszka na Sycylii i pomaga w zakładzie ojca, który zajmuje się produkcją peruk. Młoda kobieta kocha się w chłopaku i innym wyznaniu i niestety nie może pozwolić sobie na legalne randki. Dodatkowo sprawę komplikuje wydarzenie, kiedy jej ojciec trafia do szpitala, a na jej głowie pozostaje zajęcie się firmą. 
Trzecia z kobiet to Sara, która mieszka w Kanadzie. Reprezentuje ona typ kobiety niezależnej, która w większości poświęca się pracy. Ciągły stres, zmęczenie i lekceważenie osłabienia doprowadza do tego, że bizneswoman choruje.

"Jest Amazonką. Nieustępliwą wojowniczką. Amazonka nie daje za wygraną. 
Walczy do ostatniego tchu. Nigdy się nie poddaje."

W książce "Warkocz" zostały przedstawione losy trzech kobiet z różnych zakątków świata. Każda z nich ma inne podejście do życia oraz należy do innej grupy społecznej. Autorka przelata ich losy, niczym pasma włosów, które tworzą warkocz. Bohaterki oddalone od siebie o kilkaset kilometrów nigdy nie pomyślałyby, że stworzą wspólną historię.


Niezależnie od tego gdzie żyjemy i czym zajmujemy się, dosięgną nas problemy. Nie bez przyczyny mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają. Idealnym przykładem w tej kwestii jest Sara, której dorobek nie pomógł w uniknięciu choroby. Każda z kobiet wykazała się determinacją i uporem w pogoni za lepszym życiem. Może, gdyby konkretnie chodziło o losy bohaterek, poddałyby się, jednak dla najbliższych były w stanie zrobić wszystko.

"Dopóki o czymś się nie mówi, po prostu tego nie ma."

Życie każdej z kobiet zostało przedstawione w osobnym rozdziale. Na początku czytelnik nie jest w stanie zrozumieć, jak miałyby połączyć się drogi tych ludzi. Autorka trzyma nas w niepewności do ostatnich stron, gdzie uwypukla piękno i dobroć nieznanych nam osób. Zastanawialiście się kiedyś ile tak naprawdę zawdzięczamy ludziom z Chin, którzy pracują po to, aby ułatwić nam życie? A jak wyglądałoby nasze życie, gdyby nie Brazylijczycy, dzięki którym możemy cieszyć się zapachem kawy o poranku? Na pozór osoby, których nigdy nie zobaczymy i nie wiemy o ich istnieniu, robią dla nas więcej niż mogłoby się wydawać.

"Własne odbicie w lustrze musi być naszym sojusznikiem nie wrogiem."

Polecam Wam serdecznie powieść "Warkocz". Na stronach tej pozycji poznacie walkę z przeciwnościami losu, pogoń za szczęściem, momenty dla których warto podjąć ryzyko oraz dobro płynące z głębi serca.


Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Literackiemu.

czwartek, 23 listopada 2017

"Oświadczyny" - Tasmina Perry

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 17 listopada 2017
Liczba stron: 432


Rok 1958 - młoda Georgia Hamilton marzy o tym, aby zostać pisarką. Jej rodzice chcą, aby wzięła udział w balu debiutantek i znalazła odpowiedniego kandydata na męża. Pojawia się bogaty mężczyzna, ale sprawę komplikuje nieprzemyślana decyzja.
Rok 2012 - Amy Carrell kelnerka i tancerka z zamiłowania jest zakochana w bogatym i wykształconym Danielu. Rodzina mężczyzny nie może zaakceptować miłości ludzi z dwóch płaszczyzn społecznych. 

Spotykają się dwie nieznajome kobiety, każda z innymi przeżyciami, planami oraz własnym światopoglądem. Ich drogi połączyło ogłoszenie o wspólnej podróży do Nowego Jorku. Bohaterki wspólnie dzielą się przeżyciami, o tym jak walczyć o uznanie i prestiż społeczny, być wykluczonym oraz stracić wielką miłość. Mogłoby wydawać się, że mimo różnicy wiekowej, nie znajdą wspólnego języka, ani podobieństw w swojej przeszłości. Życie pokazuje, że sprawa wygląda zupełnie inaczej.


Już chyba dobrze wiecie, że uwielbiam książki, w których akcja przedstawiona jest w dwóch płaszczyznach czasowych. W związku z tym nie mogłam przejść obojętnie wobec najnowszej powieści Tasminy Perry. Pięćdziesiąt cztery lata zmieniły wiele w życiu oraz ułatwiły wykonywanie wielu czynności. Czas ten nie zmienił jednak postępowania ludzi, ani ich uczuć i emocji. Obie bohaterki przeżyły załamanie miłosne. Jedna z nich została zdyskryminowana za swoje pochodzenie i wykonywaną pracę, a druga pokonana przez zazdrosną kuzynkę. Jestem wprost zachwycona piękną, a zarazem smutną historią Georgii.

Każdy z nas czeka na tę jedyną, wyjątkową miłość. Czasami ludzie trafiają na nieodpowiednich partnerów, którzy tylko z nimi pogrywają i wykorzystują do danych celów. Inne przypadki miłości są piękne i wyjątkowe - takie jak z bajek Disneya. Nic jednak nie przychodzi samo i o taką prywatną bajkę trzeba zawalczyć - a ja Wam z tego miejsca życzę cudownej wygranej.

Powieść "Oświadczyny" polecam każdej osobie, która lubi, kiedy akcja rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych. W tej książce poznacie uroki miłości, wybierzecie się w podróż do Nowego Jorku, a także zostanie Wam przedstawiony wątek o tym, ile może zmienić jedna, pochopna decyzja, niewłaściwy ruch czy zachowanie.



Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Kobiecemu.

środa, 22 listopada 2017

"Hygge po polsku" - Iza Wojnowska

Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 8 listopada 2017
Liczba stron: 222


Hygge, to słowo znane jest już większości osób za sprawą książki "Hygge. Duńska sztuka szczęścia". A co ono tak naprawdę oznacza? W języku polskim nie znajdziemy jego konkretnego wyjaśnienia, tylko głębsze opisy. Więc na czym w końcu polega to hyggowanie? Na dostrzeganiu piękna w codziennych czynnościach. Kojarzycie to specyficzne uczucie, kiedy coś zrobicie i odczuwacie satysfakcję? Pamiętacie szczęśliwe chwile z dzieciństwa, dzięki którym robi Wam się cieplej na sercu? A może kanapka z miodem ma dla Was ogromne znaczenie? Te momenty, które wywołują motylki w brzuchu czy niekontrolowany uśmiech, to jest właśnie hygge.

W książce Pani Izy przedstawione zostały opowiadania, które mówią o tym, że Polacy są rewelacyjni w hyggowaniu. Cudowne wspomnienia wywołuje zapach mandarynek, opowieści podczas ugniatania ciasta czy sentymentalne miejsce. Każda z osób, która postanowiła podzielić się odrobinką szczęścia, wnosi hygge do życia czytelnika.


Okładka tej pozycji jest genialna. Bardzo podoba mi się to, że zbiór opowieści został wydany w twardej oprawie, która ma genialne kolory. Nie zawodzi również środek. Wspomnienia nie są napisane jednym ciągiem, a znajdujemy je na środku kartek. Uroku dodają zdjęcia, które oddają magię zawartą w słowach.

Uważam, że "Hygge po polsku", to idealna powieść na jesienne wieczory. Kiedy dopadnie Was chandra, a deszcz za oknem wywoła smutek na Waszych twarzach, to zacznijcie lekturę tej perełki od Wydawnictwa Insignis. Dzięki poznanym opowieściom dostrzeżecie piękno w codziennych, monotonnych czynnościach. A jeżeli chcecie, to usiądźcie sobie wygodnie z kubkiem gorącej herbaty i powspominajcie minione chwile. Robi Wam się przyjemnie na sercu i mimowolnie pojawia się uśmiech? Brawo! Właśnie doświadczyliście hygge.


Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Insignis.

 

niedziela, 19 listopada 2017

"Pamiętam" - Agnieszka Janiszewska

Wydawnictwo: Novee Res
Data wydania: 25 października 2017
Liczba stron: 524

Jakie tajemnice może skrywać przeszłość?


Akcja książki rozgrywa się w dwóch płaszczyznach czasowych - jedna, to okres wojenny, druga to lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte. Aktualnie poznajemy Izę - kobietę, która przyjechała z Francji do Polski, aby poznać swoją rodzinę. Dobre relacje nawiązuje ze swoją ciocią Anną oraz Panem Podhoreckim. Niestety jej biologiczna babcia nie chce zaakceptować myśli, że w ich życiu pojawiła się jej wnuczka - a zarazem Latorośl odrzuconej przez nią córki. A może tak naprawdę Pani Hortensja coś ukrywa i martwi się o Izę?


W retrospekcjach poznajemy losy Joanny - córki Hortensji, która wyemigrowała do Francji. Kobieta opisuje swoje życie w Polsce oraz towarzyszące temu problemy, zdradza komu postawiła powierzyć swoje serce oraz dlaczego oddała córkę do adopcji.

Bardzo lubię książki, w których akcja jednocześnie rozgrywa się w kilku płaszczyznach czasowych. Na kartkach powieści znajdujemy opisy wydarzeń, które uchylają nam rąbka tajemnicy odnośnie danej postaci. Wydarzenia głównie rozgrywają się wokół czterech kobiet, które połączone są niewidzialną nicią. Każda z nich jest inna, kieruje się innymi wartościami, a tak naprawdę w głębi serca, łączy je coś więcej.

Autorka w swojej powieści porusza wątki takie jak miłość czy nienawiść. Przedstawia problemy rodzinne oraz uzmysławia do czego mogą prowadzić skrywane tajemnice. "Pamiętam" polecam każdej osobie, która chce poznać perypetie polskiej rodziny, przeczytać historię napisaną pięknym językiem oraz przeanalizować wartość rodziny i łączące nas więzi z najbliższymi.



Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Novae Res.

czwartek, 16 listopada 2017

"Głód" - Graham Masterton

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 12 września 2017
Liczba stron: 417


Zaintrygował mnie opis książki, który wskazywał na to, że dostanę historię przedstawiającą nietypową wizję przyszłości. Z racji tego, że chętnie sięgam po powieści, w których akcja rozgrywa się kilkadziesiąt lat do przodu, nie mogłam doczekać się, aż poznam losy mieszkańców USA. Akcja książki związana jest z sytuacją, która odzwierciedla zachowania ludzi, po tym jak jedzenie z pól zostaje skażone. Wśród mieszkańców następuje panika i zamęt, nie mogą przyjąć do wiadomości, że na tym nie kończy się ich świat. Prawda jest taka, że najbardziej poszkodowaną osobą jest Ed Hardesty - farmer, którego źródłem dochodu są plony. Jak teraz będzie wyglądało jego życie? Do czego zmusi go obecna sytuacja? 

"Amerykanie zawsze widzieli siebie jako naród ludzi wszechmożnych, 
posiadających niebiańskie przyzwolenie na zabieranie dla siebie wszystkiego, czego chcą, 
nie bacząc na prawo, zasady etyki czy wreszcie reguły współżycia społecznego."

Chciałabym powiedzieć coś dobrego na temat tej książki, naprawdę chciałabym. Ale niestety nic nie przychodzi mi na myśl. Jedynie to, że czytało mi się ją strasznie źle, wywołała we mnie niemiłe odczucia i przede wszystkim zawiodłam się na opisie fabuły. 


Ludzie, którzy dowiadują się strasznych wiadomości działają pod wpływem impulsu. Ich zachowania czasami nie pasują do charakteru, jednak w chwili zagrożenia uwydatniają się w nas zwierzęce instynkty, poprzez które walczymy o przetrwanie. Niektóre wydarzenia w książce zostały opisane właśnie w taki sposób - a nawet, aż nad to. Dokładne opisy krwawych scen oraz intymnych sytuacji były niesmaczne. Wystarczyłoby przekazać połowę informacji. 

"Należy trzymać usta zamknięte na kłódkę aż do ostatniej chwili, dopóki nie nabierze się pewności, 
że własne słowa nie zaszkodzą przynajmniej osobie je wypowiadającej."

Nadal jestem zaintrygowana obojętnością i niedopracowaniem głównego wątku. Jak to możliwe, że Amerykanie nie wyobrażają sobie życia bez owoców i warzyw? Czy naprawdę brak tych produktów jest w stanie wywołać takie zachowanie w kraju, gdzie rządzą fast foody?



Moja ocena: 4/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Replika.


środa, 15 listopada 2017

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta" - W. Bruce Cameron

Wydawnictwo: Kobiece
Data wydania: 9 listopada 2017
Liczba stron: 296


Poprzednia książka W. Bruce Cameron'a pt. "Był sobie pies" skradła moje serce, więc niecierpliwie przebierałam nóżkami, aby móc poznać nową powieść z psami w roli głównej.

"Dlaczego nikt nigdy mu o tym nie powiedział? 
Dlaczego nikt nie powiedział mu, jak to jest mieć psa? 
Że dzięki temu każda chwila staję się ważniejsza, 
że w jakiś tajemniczy sposób można czerpać z każdego dnia to co najlepsze?"

Josh Michael to mężczyzna, który w nigdy nie miał pod opieką psa. Pewnego jesiennego dnia jego sąsiad zostawia mu ciężarną Lucy. Bohater boi się opieki nad psią mamą, ale jednocześnie nie chce oddać jej do schroniska. Czytając artykuły w internecie poszerza swoją wiedzę, jednak prawdziwa zabawa zaczyna się dopiero, gdy w domu pojawia się piątka uroczych szczeniaków. Niespodziewanie z pomocą przychodzi Kerri - kobieta pracująca w schronisku. Wydawałoby się, że Josh odnajdzie się w nowej sytuacji, jednak psiaki będą musiały trafić do nowych rodzin.

Zdecydowanie jestem miłośniczką psów, więc każdą historię w której te czworonogi odgrywają znaczącą rolę pochłaniam z ciekawością. Przyznam, że sięgając po "Psiego najlepszego" myślałam, że ta powieść również została napisana z punktu widzenia psa. Okazało się, że tak nie jest, ale mimo to jestem zauroczona.

"Nigdy wcześniej o tym nie myślał, ale teraz musiał przyznać: psy kochają człowieka. 
Nawet przez myśl by im nie przeszło szukanie "nowego związku."

Akcja książki jest rewelacyjna. Powoli wprowadza nas w świąteczny klimat. Już na samym początku zaskoczył mnie incydent związany z Lucy i nie mogłam wyobrazić sobie, jak zostanie wykreowana dalsza część opowiadania. Przedstawione zdarzenia wywołują uśmiech na twarzy czytelnika, ale i łzy - przyznaję, że od połowy książki nie mogłam opanować płaczu. W powieść został wpleciony wątek miłosny, który wydawał mi się trochę wyidealizowany. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że dwójka ludzi, którzy dopiero poznali się, mogłaby tak mocno połączyć się w jedno.


Josh obdarzył nowych czworonożnych bohaterów ogromną miłością i nie chciał dopuścić do siebie myśli, że szczeniaczki trafią do innych rodzin. Wiecie, że ta sytuacja nie jest mi obca? Miałam cudowną suczkę, od której zostawiałabym wszystkie szczeniaki. Wiedziałam, że muszą jechać do nowych domków, mimo to, płakałam kiedy zjawiał się nowy właściciel. Moje dziecięce serce krwawiło! W stu procentach rozumiem bohatera, który nie chciał rozstać się z kundelkami. Był z nimi, karmił je, uczył, obdarzył bezgraniczną miłością, a następnie musiał rozstać się z nimi - poczuł się niczym matka, której dziecko opuszcza dom rodzinny i zaczyna własne życie.

"Chcę chyba powiedzieć, że nie możesz ich zatrzymać, bo… no cóż, bo nie możesz. 
Nikt nie może, nie tak długo, jak byśmy tego chcieli. I musimy cieszyć się nimi, dopóki możemy, 
a potem trzeba iść dalej. Tego właśnie uczą nas psy, że trzeba żyć tu i teraz, 
a potem zacząć kolejną piękną przygodę."

Uważam, że "Psiego najlepszego", to idealna pozycja dla miłośników psów. Skradnie Wasze serca i rozpali w nich świąteczny ogień. Natomiast jeżeli nie mieliście w życiu psa, to nie rezygnujcie z tej pozycji. Może akurat zachowanie i emocje głównego bohatera doprowadzą do tego, aby w Waszym życiu zagościć kumpel z mokrym nosem i merdającym ogonkiem?

źródło


Moja ocena: 9,5/10

P.S. Wiecie, że marzy nam się, aby pies przyniósł nam obrączki do ślubu? :D


niedziela, 12 listopada 2017

"Bullet Book" Wydawnictwo Insignis

Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 8 listopada 2017


Zastanawialiście się kiedyś, jakby było fajnie, gdyby w jednym miejscu można trzymać przydatne informacje, luźne notatki, zapisywać plany, a jednocześnie znaleźć tam funkcję kalendarza?

Wydawnictwo Insignis wyszło naprzeciw naszym zapotrzebowaniom i stworzyło piękny Bullet Book. Zapewne wzrok każdej kobiety przyciągnie piękna biało-złota okładka, która rewelacyjnie mieni się w zależności od stopnia padania światła. Środek tego cuda również zachwyca. Każda strona jest estetyczna, nie znajdziecie tutaj chaosu. 


Kobietki! Jeżeli szukacie miejsca, w których chciałybyście zapisywać Wasze plany oraz marzenia, a jednocześnie mieć wszystkie bieżące informacje pod ręką, to ta pozycja zdecydowanie jest dla Was.

Drugą opcją od Wydawnictwa Inignis jest "Twój rok z bullet bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie". Dzięki radom z tego egzemplarza, możecie samodzielnie stworzyć swój własny Bullet Book. Na kartkach tego poradnika znajdziecie informacje o tym, co warto zawrzeć w samodzielnie zaprojektowanym zeszycie. Jednak nikt nie zabrania Wam użyć kartek z tego zeszytu jako organizera.


Wiecie, że z tych dwóch egzemplarzy można korzystać, aż na trzy sposoby? Pierwszy z nich, to wykorzystanie "Bullet Book. Bądź pięknie zorganizowana" na własny sposób i zapisanie go według swoich upodobań. Drugi, to za pomocą "Twój rok z bullet bookiem. Jak dzień po dniu kreatywnie zorganizować sobie życie", stworzenie własnego egzemplarza, który pełni rolę kalendarza, notesu oraz organizera. Na koniec pozostaje trzecia opcja, w której można połączyć te dwie pozycje w jedno. Mianowicie dzięki radom zawartym w poradniku, możecie zagospodarować pierwszy bullet, według pomysłów i wskazówek innych osób.

Wielką zaletą "Bullet Book" jest to, że korzystanie z niego można zacząć w dowolnej chwili. Autor nie narzuca z góry określonego kalendarza z miesiącami - pozostaje, to do uzupełniania w zakresie każdej osoby. Uważam, że te dwie pozycje, to niezbędnik każdej kobiety. 
Jeżeli szukacie prezentu dla przyjaciółki, bądź dziewczyny, to ta pozycja będzie jednym z lepszych wyborów. Polecam!


Za egzemplarze dziękuję bardzo
Wydawnictwu Insignis.

czwartek, 9 listopada 2017

"Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół" - Regina Brett

Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 25 października 2017
Liczba stron: 400


Bardzo lubię książki pani Reginy Brett W Jej twórczości znajduję życiowe rady oraz promyki nadziei, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. 

"Będę kochać z największą intensywnością, na jaką mnie stać."

Najnowsza książka od tytułem "Kochaj. 50 lekcji jak pokochać siebie, swoje życie i ludzi wokół" opowiada o tym, że są wokół nas ludzie, którzy nas zranili, ale są również tacy, którzy chcą abyśmy byli szczęśliwi i powinniśmy otworzyć się na nich. W poprzednich poradnikach Autorka opowiadała głównie o tym, jaka jest wdzięczna za to, że wygrała walkę z rakiem. Tym razem pokazuje światu pozostałe problemy, które miały miejsce w Jej życiu. Opowiada o tym, jakie skutki w nastąpiły po gwałcie, jak wyglądało życie samotnej młodej matki oraz przyznaje się do tego, z jak wielką determinacją poszukiwała odpowiedniego mężczyzny.


Każde z wydarzeń, które miało miejsce w życiu Pani Reginy - czy w naszym - wpływa na dalsze działania. Autorka przekazuje cenne rady o tym jakie powinniśmy mieć podejście do życia. Mamy je tylko jedno, na naszej drodze stanie jeszcze wiele przeciwności, ale nie można poddawać się. Pamiętajcie o tym, że to Wasz żywot i powinniście dążyć do takich chwil, aby jedynymi łzami, były te ze szczęścia. 

"Chciałam go uczesać - napisała. 
- Przez pięćdziesiąt dwa lata małżeństwa nigdy go nie czesałam."

Uważam, że poradnik "Kochaj" skierowany  jest głównie do osób, które zostały źle potraktowane przez los. Jeżeli ktoś uważa swoje życie za idealne - to gratulacje - ale tekst tej pozycji nie wywoła na Was wrażenia. 


Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Insignis.