wtorek, 27 czerwca 2017

"Światło, które utraciliśmy" - Jill Santopolo

Wydawnictwo:  Otwarte
Data wydania: 17 lipca 2017
Liczba stron: 304

Połączyła ich cudza tragedia, jednocześnie tworząc ich własny dramat.


Akcja książki zaczyna się od 11 września 2001 roku, kiedy miał miejsce zamach na WTC. Tego dnia doszło do pierwszego spotkania między Lucy i Gabe. Dwoje studentów chętnie spędzało ze sobą czas oraz zaczęło rodzić się między nimi uczucie. Z czasem postanowili razem zamieszkać i wspólnie wieść swoje życie. Lucy rozwijała się zawodowo przy produkcji programów telewizyjnych, natomiast Gabe pragnął wyjechać na Bliski Wschód, aby fotografować inne życie. Ścieżki tej dwójki rozeszły się, jednak w sercu nadal nosili miłość do siebie.

Lucy nie mogła pogodzić się z utratą mężczyzny, z którym chciała spędzić życie. Niespodziewana informacja o tym, że chłopak wyjeżdża zraniła jej serce. Minęło kilka miesięcy zanim ponownie zdecydowała się rozpocząć kolejny związek. W głębi serca nadal kochała swojego byłego chłopaka. Jej uczucia były jednak rozbieżne - cieszyła się z nowego związku, ale nie mogła zapomnieć o minionym. Gabe po wyjeździe na Bliski Wschód rzadko kontaktował się z Lucy. Bywało, że nie odzywał się do niej kilka miesięcy, dziewczyna już prawie o nim zapomniała, a wtedy on pojawiał się w jej życiu. Większość wiadomości kierowanych do byłej dziewczyny była o tym, że jego serce zostało zranione i nie wie, jak teraz będzie wyglądało jego życie.

"Nikt inny nie widział we mnie tego co ty. 
Rozumiałeś mnie do głębi i nie chciałeś mnie zmieniać. 
Pragnąłeś mnie taką, jaka jestem. Darren pragnął mnie mimo tego, jaka byłam. 
Nie umiem tego lepiej wyrazić."

Poznaliśmy dwójkę osób, które spotkały się na zajęciach i z czasem postanowiły stworzyć parę. W ich związku pojawiły się kłótnie, ale było wiele cudownych chwil. Darzyli się wielkim uczuciem, rozumieli się, aż pewnego dnia Gabe poinformował Wybrankę o tym, że wyjeżdża. Ich wspólna życiowa ścieżka rozeszła się, a wszystkie plany legły w gruzach. Lucy postanowiła ułożyć sobie życie na nowo, jednak zawsze niespodziewanie pojawiał się Gabe. Chłopak irytował mnie tym, że pisał do niej tylko wtedy, gdy potrzebował pomocy. Nie napisał z pytaniem jak żyje, co ciekawego u niej słychać, zawsze próbował popsuć jej życiową układankę. A Lucy? Lucy była na każde jego zawołanie, zawsze biegła na spotkanie z nim, aby go pocieszyć, sprawy rodzinne odkładała na drugi plan. Czy stara miłość była dla niej na tyle ważna, aby rodzina zeszła na margines? Co łączyło tych dwoje? Miłość? A może chętnie spotykali się, ponieważ kiedyś byli razem, a teraz mogli liczyć na siebie jako przyjaciele?



Każda miłość jest piękna i z każdą wiążą się cudowne wspomnienia. Wspólne chwile z ukochaną osobą zapadają nam w pamięci. Mimo, iż związki rozpadają się, to nie jesteśmy w stanie wymazać z głowy wspólnie spędzonego czasu. Czasami zdarza się tak, że kochankowie ponownie do siebie wracają i mając drugą szansę, tworzą piękny związek. Występują również przypadki, że po rozstaniu osoby wiedzą, że mogą nadal sobie ufać i zawsze otrzymają pomoc. Rozstanie w kłótni nie jest najlepszym rozwiązaniem. Nie warto przekreślać wspólnych chwil i na siłę wymazywać ich z pamięci, tylko dlatego, że ktoś zawinił. Kiedy opadną nerwy i złość, warto powspominać miniony czas z uśmiechem na ustach.

"Niektóre relacje przypominają jej pożar, są tak potężne, wszechogarniające, 
majestatyczne i niebezpieczne. Możesz w nich spłonąć, zanim się zorientujesz, 
jak bardzo cię pochłonęły. Inne są podobne do ognia na kominku, 
który pali się jednostajnie, dając ciepło i tworząc przytulną atmosferę."

Powieść przedstawia historię z punktu widzenia Lucy. Wszystkie słowa kieruje do Gabe'a, wspomina minione czasy oraz opowiada mu o swoim życiu. Książka została napisana prostym językiem, dzięki czemu czytelnikowi bardzo łatwo ją się czyta. Jest to przyjemna lektura o tym, że w każdej chwili możemy kogoś stracić. Możemy mieć wiele planów, jednak życie nie zawsze idzie tak jak sobie obmyśliliśmy i musimy ponownie odnaleźć dla siebie ścieżkę. Z okładki możemy wywnioskować, ile myśli znajdowało się w głowie bohaterki. Kobieta rozdarta była między dwojgiem mężczyzn. Uważała, że cały czas, jednocześnie kochała byłego chłopaka oraz swojego męża.



Bohaterka stanęła przed wyborem. Kiedy w jej dorosłym życiu pojawił się Gabe, rozważała opcję czy nie powinna odejść od męża. Wiedziała, że w przeszłości została zraniona przez chłopaka, a przy mężu mogła czuć się bezpiecznie. Jakiego wyboru dokonała? Czy wybrała dawną miłość? A może mąż i dzieci były u niej na pierwszym miejscu? Ja mogę Wam tylko zdradzić, że w swoim prywatnym życiu "weszłam drugi raz do tej samej rzeki" i jestem najszczęśliwszą osobą, która aktualnie planuje ślub. Pamiętajcie, że warto kierować się sercem i podążać za prawdziwą miłością.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuje bardzo 
Wydawnictwu Otwartemu.

poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Trzy i pół sekundy" - Amanda Prowse

Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Data wydania: 9 czerwca 2017
Liczba stron: 312

Sięgając po tę książkę, nie zapomnijcie zabrać ze sobą chusteczek. 



W książce poznajemy losy współczesnej rodziny - Grace, Toma i małej Chloe. Grace to kobieta, która wiele czasu spędza w pracy. W swoim życiu na pierwszym miejscu stawia karierę, jednak w sercu nosi miłość do rodziny. Tom spędza czas w domu i zajmuje się córeczką. Jest z nią w każdej chwili, widzi postępy w jej rozwoju, towarzyszy jej w zabawie oraz wspiera w chwilach smutku. Mała, słodka Chloe, ma jeden problem. Mianowicie dziewczynka ma chore migdałki, przez co często choruje oraz bardzo chrapie. Rodzice decydują się na zabieg, która ma na celu ich usunięcie. Zabieg ma być jednodniowy, szczęśliwa rodzina ma wrócić do domu po zabiegu i pożegnać wszelkie problemy związane z chorobą. Los jednak ma dla nich przygotowany inny plan. Operacja przebiega dobrze, rodzina wraca do domu, jednak do małego ciałka wdarł się wirus zwany sepsą. Chloe umiera, a Grace i Tom nie mogą pogodzić się ze stratą najcenniejszego Skarbu. 

"Dziś w Wielkiej Brytanii sepsa zabije okołu stu osób. 
Sto rodzin straci kogoś bliskiego. Rodzin podobnych do mojej, podobnej do Waszej..."

Po śmierci dziecka Grace i Tom nie mogą znaleźć wspólnego języka, ani wsparcia. Załamują się, ponieważ stracili swoją ukochaną pociechę. W trudnych chwilach powinni być dla siebie wsparciem, oni natomiast oddalają się od siebie. W głębi ducha obwiniają swoją osobę, o to co się stało, ale na zewnątrz winą obarczają małżonka. Mężczyzna coraz częściej swoje smutki topi w alkoholu. Pewnego dnia małżonkowie nie wytrzymują panującej w domu atmosfery i dochodzi między nimi do poważnej kłótni. Tom wypomina żonie, że prawie całe dnie spędzała w pracy, nie było jej, kiedy córeczka dorastała oraz zdarzało się, że odpychała od siebie małą, ponieważ myślała głównie o pracy. Grace natomiast obwinia męża o to, że za jego wynagrodzenie nie byliby w stanie wyżyć, ponieważ mąż niechętnie pracował.

W każdym małżeństwie pojawiają się kłótnie. Często nosimy w sobie złość i wyładowujemy ją na innych, dopiero jak nazbiera się w nas pełno emocji. Śmierć Chloe odsunęła od siebie jej rodziców. W ich domu nie było już hałasu, porozrzucanych zabawek, natomiast znalazł się czas na kłótnie. Grace wypominała małżonkowi, że przez cały czas siedział w domu, ale nie zauważyła, że poza zajmowaniem się córką, zajmował się również domem. Kiedy ona wracała wieczorem po pracy w domu było wszystko gotowe. Jej małżonek zrobił obiad, posprzątał dom, a nawet potrafił wyprasować jej ubrania na następny dzień do pracy. Tom zarzucał żonie, że całe dnie była poza domem i nie spędzali wspólnie czasu. On natomiast, nie zauważył jednak, że gdyby nie praca żony, nie mogliby pozwolić sobie na takie życie. Kobieta wiele pracowała, ale dzięki temu ich poziom życia mógł być na wyższym poziomie. Nie musieli martwić się o to, czy zapłacić rachunki, czy kupić zabawkę córce. Mogli spokojnie żyć i spełniać zachcianki córeczki. Kiedy wszystkie żale zostały wyrzucone podczas kłótni, uświadomili sobie, że wcale nie chcieli bardziej zranić drugiej osoby. Strata córki była dla nich ogromnym ciosem, a tutaj sami dokładają sobie zmartwień i smutku. Jeżeli coś leży nam na sercu, powinniśmy spokojnie porozmawiać o tym z drugą osobą oraz wspólnie poszukać najlepszego rozwiązania. Kłótnia nie jest najlepszym wyjściem z ciężkiej sytuacji. Często padają wtedy słowa, których nie chcielibyśmy wypowiedzieć i bardzo ich żałujemy.

"Straciłaś córkę, Grace, a ja nie jestem nawet w stanie wyobrazić sobie bólu, 
przez jaki przechodzisz. Ale kocham cię, tak bardzo cię kocham. 
Jestem twoją mamą i nie zamierzam przechodzić przez to samo, rozumiesz?"

Każda śmierć jest straszna. Utrata bliskiej osoby nie jest niczym łatwym, zawsze pozostawia ranę na sercu. Człowiek znajduje się w rozsypce, nie może pogodzić się z tym, co go spotkało. Mówi się, że to dzieci chowają swoich rodziców, ale zdarzają się również przypadki, że rodzice muszą prędzej pożegnać się z dziećmi i wyprawić im pogrzeb. Tak właśnie było w przypadku Grace i Toma. Śmierć niespodziewanie zabrała im ukochaną córeczkę. Jednego wieczoru położyli się szczęśliwi spać, a nad ranem ich dziecka nie było już z nimi. Jednak chwila zaważyła na tym, że małą duszyczka odeszła ze świata. Nigdy nie wiemy kiedy ktoś bliski od nas odejdzie oraz kiedy my, pożegnamy się ze światem. Bardzo często śmierć przychodzi niespodziewanie. O ile człowiek jest w stanie zaakceptować śmierć starszej, schorowanej osoby, o tyle, nie może zrozumieć dlaczego umierają osoby, które mają przed sobą całe życie.
 
W swojej powieści autorka otwiera czytelnikowi oczy na chorobę, jaką jest sepsa. Każdy rozdział zaczyna od tego, jakie objawy ma ta straszna choroba. Sepsa, to taki cichy zabójca, jeżeli nie zostanie od razu wykryta. Warto zapoznać się z jej objawami, aby nie dać jej wygrać. Książka, która ma na celu przedstawienie nam pewnej historii, w swojej treści ukryty ma przekaz. Przekaz o tym, że nie wiemy, kiedy nasze życie zakończy się. Trzeba z niego wszystko czerpać, cieszyć się nim oraz spędzać czas z najbliższymi, ponieważ czas, to coś, co nam ucieka i nie jesteśmy w stanie go cofnąć.Zabiegani rodzice, którzy nie mają czasu dla dzieci, małżonkowie, którzy nie potrafią ze sobą spokojnie porozmawiać - to coraz częstszy widok. Obecnie wiele osób realizuje się zawodowo, pragnie zdobyć pieniądze i prestiż, a rodzina zostaje w tyle. Nie mamy czasu dla najbliższych, nie doceniamy ich za to co robią oraz za samą obecność. Dopiero, kiedy ich zabraknie, zrobilibyśmy wszystko, aby móc spędzić z nimi jeszcze trochę czasu. Chętnie cofnęlibyśmy czas i wiele chwil ponownie przeżyli.

"To zawsze będzie trudne, bez wględu na to, ile czasu upłynie. 
To zawsze będzie cię bolało, szokowało i odbierało ci oddech, 
gdy obudzisz się w nocy i zdasz sobie sprawę, 
że to wcale nie jest tylko jakiś straszny koszmar. 
Nawet teraz zdarzają mi się dni, 
kiedy nie chcę wstawać z łóżka, nie chcę się z nikim widzieć, 
więc z nikim się nie widzę i czekam, aż dzień się skończy."

Uważam, że książkę powinna przeczytać każda osoba. Nie musi to być matka, która realizuje się zawodowo, czy małżonka, która nie ma czasu dla męża. Nie. Brak czasu dotyczy każdego z nas. Często wolimy spędzić czas na przeszukiwaniu internetu, obejrzeniu telewizji, a niechętnie spędzamy go z najbliższymi. Zawsze nadchodzi taki dzień, że najbliżsi odchodzą z tego świata. Wtedy żałujemy, że poświęciliśmy im tam mało czasu, że tyle się kłóciliśmy. Rana na sercu po śmierci bliskiej osoby pozostanie zawsze, ale zamiast obarczać się tym, że spędziliśmy razem za mało czasu, powinniśmy inaczej zagospodarować swój dzień i nie zapominać o bliskości i miłości. Uwierzcie mi, że warto zapoznać się z treścią tej książki i przekazem w niej zawartym. Nie zapomnijcie tylko zaopatrzyć się w chusteczki. Powieść wzrusza już od pierwszych stron.

Moja ocena: 9/10

źródło

Za to, że mogłam wylać tyle łez podczas lektury,
dziękuję bardzo Wydawnictwu Kobiecemu.

piątek, 23 czerwca 2017

"Ogród małych kroków" - Abbi Waxman

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14 czerwca 2017
Liczba stron: 344

Opowieść o tym, że osoby, które kochamy na zawsze pozostaną w naszych sercach.


Główną bohaterką książki jest Lily - młoda wdowa z dwójką dzieci, która zaczyna chodzić na kurs ogrodniczy. Aby dotrzymać jej towarzystwa, na kurs idą również jej córeczki oraz siostra - Rachel. Wszystkie osoby, które tam chodzą mają swoje piękne, bądź trudne historie rodzinne. To właśnie w ogrodzie Lily próbuje pogodzić się ze stratą męża, który zginął w wypadku samochodowym. Atmosfera tego miejsca pozwala jej ponownie nabrać wiary w lepsze jutro. Jednak nie tylko klimat przyczynia się do wywołania uśmiechu na twarzy bohaterki, ale również Edward - mężczyzna, który prowadzi zajęcia. Czy matka samotnie wychowująca dzieci, będzie w stanie ponownie zakochać się? Czy kurs przyczyni się do tego, że jej życie nabierze kolorów?

Sięgając po tę książkę, nie wiedziałam, że wywoła ona tyle uśmiechu na mojej twarzy. Bardzo spodobał mi się humor zawarty w powieści, dialogi oraz sposób podejścia do niektórych spraw. Wykreowany przez autorkę świat, wydawał się taki prawdziwy, nie było słodzenia na każdej stronie. Pojawiły się momenty, kiedy bohaterka rozpaczała po stracie męża, został opisany jej smutek, ale nie zabrakło codziennych śmiesznych sytuacji w wykonaniu dzieci czy kłótni między rodzeństwem.

"Bel, twoja siostra jest za mała, żeby brać ślub z kimkolwiek. 
Ale jeśli chce mówić, że są z Frankiem mężem i żoną, 
a nie kundlem i przedszkolakiem, 
to chyba nie powinnyśmy jej tego zabraniać?"

Postacie przedstawione w powieści bardzo różniły się od siebie. Każda osoba, która uczęszczała na kurs miała swoją indywidualną historię. Poznaliśmy kobietę, która była zdradza przez męża, mężczyznę mieszkającego w przyczepie kempingowej, czy nauczycielki, które są lesbijkami. Po kursie na ich twarzach zagościł uśmiech i zadowolenie, ale wiele musieli w swoim życiu przejść, aby to osiągnąć. Przyjrzyjmy się lepiej głównej bohaterce. Lili, to młoda kobieta, która nie spodziewała się, że tamtego ranka ostatni raz widzi męża. Wypadek miał miejsce niedaleko domu, więc od razu znalazła się na miejscu zdarzenia. W jej pamięci na zawsze pozostanie ten okropny widok. Jedna chwila przyczyniła się do tego, że została na świecie sama z córeczkami. Od tego dnia musiała zmienić wiele rzeczy i postępowań. Strata ukochanego była dla niej straszna. Dopiero po trzech latach od wypadku, uświadomiła sobie, że nie tylko ona została zraniona. Pójście na kurs oraz osoby, które tam poznała wniosły szczęście do jej życia i promyk nadziei na lepsze jutro. 

Strata bliskiej osoby jest czymś strasznym. Dowiadując się, że już więcej nie będziemy mieli szansy jej zobaczyć, skutkuje tym, że chcemy zasnąć i przespać ten najgorszy czas. Wiele osób próbuje okazać nam wsparcie i nieść pomoc. Mimo niechęci powinniśmy przyjąć pomocną dłoń oraz wylać wszystkie żale, ponieważ to bardzo pomaga. Osoby o dobrym sercu zawsze przy nas są i chcą dla nas jak najlepiej. Każde cierpienie kiedyś się skończy. Rana na sercu pozostanie, ale ból będzie mniejszy i będziemy mogli z nim żyć. 

"Od kiedy to siedmiolatki myślą o takich sprawach? 
Czy małe dziewczynki z warkoczykami, 
bawiące się lalkami głowa przy głowie 
w rzeczywistości debatują nad bessą na rynku nieruchomości? 
Nad tym, czy Barbie straci domek na plaży w Malibu?
 Czy komornicy zajmą jej jeepa?"

Lili poznała mężczyznę, z którym znalazła wspólny język oraz chętnie spędzała czas w jego towarzystwie. Uważała jednak, że nie powinna wiązać się z kimś innym, ponieważ w sercu będzie nosiła miłość do męża. Ale czy mąż, który kochał ją całym sercem nie chciałby, aby po jego śmierci była szczęśliwa? Czy chciałby, aby jego córki wychowały się bez męskiego wsparcia? Może Lili powinna o tym pomyśleć i dać szansę ogrodnikowi? 

Nagła strata kogoś bliskiego jest mi bardzo bliska. Uważam, że nie powinniśmy marnować wspólnego czasu na kłótnie czy niedomówienia. Każdego dnia powinniśmy spędzać czas w gronie rodziny, dzielić się tym, co wydarzyło się w naszym życiu, opowiadać o zmartwieniach oraz pomagać sobie. To właśnie jedna chwila może diametralnie zmienić nasze życie, może odebrać nam kogoś, kogo kochamy. A wtedy pozostają już tylko niedokończone rozmowy, słowa, których nie zdążyliśmy przekazać oraz poczucie, że nie podziękowaliśmy za wspólnie spędzony czas, rady, nauki, wsparcie oraz miłość. Odłóżcie telefon, wyłączcie telewizor, znajdźcie codziennie czas dla najbliższych. 

Moja ocena: 9/10

źródło

Wydawnictwo Otwarte - dziękuję bardzo za możliwość poznania tej historii. 


"52 kolory życia" Tom V - Magdalena Kozioł

Wydawnictwo: Pociąg do natury
Data wydania: 2017 r.
Liczba stron: 126


Po powrocie z sanatorium, Jacek dowiaduje się, że jego żona ma raka piersi. Ta wiadomość jest dla niego szokiem i podejmuje męską decyzje – nie zostawi teraz małżonki, tak jak obiecał swojej kochance. Sally nie jest zadowolona z tego co usłyszała, mimo iż wiedziała, że Jacek ma zobowiązania wobec rodziny. Kochankowie próbują pokonać przeciwności losu i spotykają się w tajemnicy. Najpierw komisarz Poznański jedzie do domu kochanki, następnie razem przyjeżdżają nam morze. Ciesząc się wspólnym towarzystwem, postanawiają wybrać się na obiad do restauracji. Los chciał, że akurat obok tego miejsca przejeżdża Aneta, która widzi swojego męża. Wiadomość o tym, że Jacek może ją zdradzać, jest czymś strasznym. Postanawia zawalczyć o swoje małżeństwo, o dobro synka i pewnego dnia odwiedza sklep Sally.

Jacek jechał do domu z postanowieniem, że zostawi żonę i wyjawi jej prawdę o romansie. Informacja, którą usłyszał zmieniła jednak jego decyzję i okazał się być odpowiedzialnym mężczyzną. Mimo, iż jego uczucie do żony wyparowało, wiedział, że musi zapewnić jej teraz opiekę i być dla niej wsparciem. Swojej kochance obiecał, że zostawi Anetę, kiedy będzie już po operacji i wszystko dobrze ułoży się.

„Ja Ci pomogę, będę Cię wspierał, zaopiekuję się Tobą, ale...” 

Rak. To właśnie ta straszna choroba spotkała Anetę. Kobieta bardzo obawia się, że może stracić życie i zostawić swoją rodzinę. Za wszelką cenę pragnie odbudować swoje małżeństwo, jednak jej mąż nie jest, aż taki chętny. Pewnego dnia wraca taksówką od rodziców i podziwia widoki za oknem. W pewnym momencie dostrzega w restauracji piękną kobietę, a wraz z nią swojego męża. Ten widok, to kolejny cios w serce Anety. Nie mówiąc nic Jackowi, postanawia odwiedzić Sally w jej sklepie i poważnie z nią porozmawiać.


W poprzedniej części jeszcze bardziej znienawidziłam Sally, za to, że próbuje rozbić rodzinę i odebrać ojca Stasiowi. Ta część była dla mnie wielkim szokiem. Sally przeszła ogromną przemianę i uzmysłowiła sobie co robi. Na początku miała wątpliwości, czy powinna zakończyć ten związek, z czasem podjęła jednak decyzję i postanowiła nie spotykać się już ze swoim kochankiem. Ta decyzja była dla niej trudna i wymagała wiele wysiłku, aby nie ulec pokusie i skontaktować się z komisarzem.

Bardzo podobała mi się ta część. Postępowanie Anety było godne podziwu. Z podniesioną głową walczyła o swoją rodzinę, niczym lwica broniąca małych. Sally również pozytywnie mnie zaskoczyła. Zrozumiała, że nie powinna rozbijać rodziny, tylko pogodzić się z nieszczęśliwą miłością. Natomiast strasznie zdenerwował mnie tutaj Jacek. Dorosły mężczyzna, którego żona zachorowała na raka. Stwierdził, że będzie z nią tylko przez czas choroby, a potem na stałe zwiąże się z kochanką. Po poważnej rozmowie, informacji od Sally, że jednak trzeba zakończyć ten romans, on nie może pogodzić się z myślą, że czar ich romansu zniknie.
„Tyle jesteśmy warci, ile możemy dać innym, zatem ja się dzielę tym, co mogę.”
Niestety podczas czytania tej książki, irytowały mnie prowadzone monologi. Jakoś nie jestem do końca przekonana, kiedy bohater przez pół strony rozmawia sam ze sobą, a nawet z dwójką swoich obliczy. Poza tym jestem pozytywnie zaskoczona i ciekawa, co wydarzy się w następnej części.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo Pani Magdalenie Kozioł.


wtorek, 20 czerwca 2017

"Tatarka" - Renata Kosin

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 24 maja 2017
Liczba stron: 484

Piękna opowieść o tym, że warto znać swoje pochodzenie
i rozwiązać zagadki, które nas ciekawią.


Piękna okładka, aż zachęca do tego, aby zapoznać się z historią stworzoną przez Panią Renatę Kosin. Oczywiście Filia cechuje się tym, że książki wydaje w cudownych oprawach. Byłam bardzo ciekawa historii przedstawionej w powieści. Czy miałam jakieś wielkie wymagania? Nie. A mogłam, bo wiem, że nie zawiodłabym się. Dzięki tej lekturze, odkryłam kolejną polską pisarkę, która nie zawodzi swoich czytelników.

Czasem im człowiek bardziej o coś zabiega, tym gorsze są tego efekty.
Zawsze niewspółmierne do wysiłku i oczekiwań. Zawsze niewystarczające.”

Ksenia, to młoda dziewczyna, która pragnie poznać przeszłość swojego pradziadka Ignacego, który był Tatarem. Bardzo ciekawi ją, czy w jej rodzinie płynie tatarska krew i ma więcej takich przodków. Na juwenaliach poznaje chłopaka o specyficznej karnacji – Emira. Jak się okazuje młodzieniec ma takie samo pochodzenie jak jej przodek. Między tym dwojgiem rodzi się uczucie, chętnie spędzają razem czas oraz próbują wspólnie rozwiązać zagadkę związaną z przeszłością rodziny dziewczyny. Zulejka nie może zaakceptować faktu, że Ksenia i Emir spędzają razem czas,, więc postanawia za wszelką cenę zrazić Emira do wybranki. Wytrwała w działaniu Ksenia, w każdej chwili szuka wskazówek odnośnie przeszłości pradziadka, aż pewnego dnia wykopuje w lesie butelkę, w której znajduje się zapisana kartka papieru. Co dziewczyna tam znajdzie? Jak potoczą się jej losy z Emirem? Oraz czy uda jej się poznać pochodzenie i przeszłość przodka?

Bohaterowie w książce są bardzo dobrze wykreowani, każdy z nich cechuje się indywidualnym charakterem i sposobem postępowania. Poznajemy Ksenię, która za cel w życiu obrała sobie poznanie przeszłości pradziadka. Aktualnie dziewczyna mieszka z matką Leną i babką Honoratą. Lena charakteryzuje się tym, że cały czas ukrywa coś przed córką, nie chce, aby dziewczyna poznała prawdę. Jak każdy z nas, ona również ma sekrety, boi się tego, że świat może je poznać. Natomiast Honorata to osoba, która uważa, że wszystko wie najlepiej i najchętniej podejmowałaby za wszystkich decyzje. Specyficznym charakterem cechuje się Zulejka. Według mnie, jest to młodsza wersja Honoraty. Dziewczyna uważa, że wie co będzie dla kogo najlepsze i musi zostać wtajemniczone we wszystkie sprawy. A co z Emirem? To na pozór cichy chłopak, który boi się otwarcie powiedzieć o swoich uczuciach. Jego skromność i (w pewnym sensie) poddaństwo wobec Zulejki, nie skutkują niczym dobrym. W książce pojawiają się również inne charakterystyczne postacie, ale uważam, że samo powinniście się z nimi zapoznać podczas lektury.


Akcja powieści wciąga od pierwszych stron. Książkę chciałoby się od razu pochłonąć i poznać skrywany sekret. Czytelnik wraz z Ksenią, chce rozwiązywać zagadki i odkrywać nowe tropy. Każdy rozdział to dawka kolejnych informacji. Pani Renata nie podaje wszystkiego na tacy, ale pozwala nam snuć domysły. Przez cały czas dostajemy nowe wskazówki, nie jest opisany tylko jeden wątek. Podsumowaniem całej książki jest ostatni rozdział. Autorka zawarła tam piękne przesłanie, po którym warto zastanowić się nad własnym życiem i postępowaniem.

Bo przeszłość jest ważna, powinniśmy wiedzieć, czyje geny w sobie nosimy,
to może mieć dla nas spore znaczenie, możemy spojrzeć na siebie z innej perspektywy.
Zwłaszcza jeżeli niektórzy nasi przodkowie byli innej rasy
albo mieli na przykład odmienny kolor skóry.”

W książce nie zabrakło wątku romantycznego. Poznajemy perypetie miłosne głównej bohaterki, jej złamane serce oraz wybór nieodpowiednich mężczyzn. Przedstawiona zostaje również historia miłosna kilkadziesiąt lat wstecz. Jedna dotyczy cudownego uczucia, gdzie kochankowie nie wyobrażają sobie życia bez siebie i przez cały czas darzą się ogromnym uczuciem, a druga historia skupia się na nieszczęśliwej miłości. Takiej, która została skazana na niepowodzenie. Miłość jest pięknym uczuciem, które towarzyszy nam od wieków. Na przełomie lat wiele zmieniło się, ale sprawa związana z tym uczuciem pozostała taka sama. Jedni kochankowie skazani są na niepowodzenie w miłości, ponieważ nie mogą znaleźć wspólnego języka bądź ktoś przyczynia się do rozpadu ich związku. Inni natomiast mogą bez ograniczeń cieszyć się swoją obecnością.


Na koniec postanowiłam poruszyć wątek, którego w większej części dotyczyła książka. Mowa tutaj o przeszłości, przodkach oraz pochodzeniu. Ksenia była bardzo ciekawa tego, jak wyglądało życie jej przodków, skąd pochodzili, gdzie żyli i czym zajmowali się. Na drodze do odkrycia prawdy spotkała wiele przeciwności oraz doznała kilku porażek. Mimo to, nie poddawała się i wiedziała co chce osiągnąć. Jej cel i determinacja z czasem doprowadziły do tego, że rozwiązała sprawy, na których jej zależało. Podczas poszukiwań natknęła się również na tajemnicę, która niezupełnie wiązała się z pradziadkiem. Odkryła coś, o czym nikt nie wiedział – tylko dziewczyna i sprawca pewnego czynu. Każdy z nas ma tajemnice, czasami nie chcielibyśmy aby ujrzały one światło dzienne. Tak samo było w przypadku jednej z bohaterek. Ksenia przyrzekła, że nigdy nie zdradzi poznanego sekretu, a to czy dowie się o tym więcej osób, zostawiła tamtej osobie. Czy nie jesteście ciekawi przeszłości swojej rodziny? Nie ciekawi Was, jak wyglądało życie Waszych prapradziadków? Bo mnie bardzo! Podziwiam główną bohaterkę za to, że dowiedziała się wszystkiego czego chciała i zaspokoiła swoją ciekawość. Ja również z wielką chęcią chciałabym wiedzieć, jak moja prababcia poznała swojego męża, czy byli już parą w czasach wojny oraz jak wyglądała sprawa budowania domu. Niestety wiek i choroba nie pozwalają na to, aby udzieliła mi tych odpowiedzi. Może gdybym zadała je będąc dzieckiem? Ale czy wtedy moim priorytetem było zastanawianie się nad życiem innych? Nie sądzę. Czasami tak jest, że na poznanie niektórych rzeczy jest za późno. Wystarczy jeden dzień, jedna chwila, abyśmy stracili okazję na zrobienie czegoś. Pani Renata opisując losy pewnej rodziny, przekazuje nam cenne rady. Trzeba tylko zagłębić się między wiersze i odszukać pozostawione wskazówki. Pamiętajcie, że nie warto odkładać czegoś na potem, bo może być za późno. Nie bójcie się również miłości, ta prawdziwa znajdzie Was prędzej czy później i przyniesie szczęście do Waszego życia.

A potem powiedział, że będzie mnie za to szanował i nosił na rękach do końca życia.
I słowa dotrzymał. Nawet jak już siły nie miał, to robił wszystko, by mi nieba przychylić,
żebym była szczęśliwa. Bo rozumiał, że moje szczęście to jest nasze wspólne szczęście.
Po równo. A ja go za to kochałam nawet wtedy, gdy stareńki
i siwiuteńki umierał na moich rękach. Moje serce biło tylko dla niego,
tak samo jak w dniu, w którym go poznałam.
Bo taka powinna być, moje dziecko, prawdziwa miłość.”

Moja ocena: 9,5/10

źródło

Za to, że mogłam poznać przeszłość rodziny Kseni,
dziękuję bardzo Wydawnictwu Filia.


Nie zawsze piękniejsze oznacza lepsze. Często najważniejsze skrywa się w środku.
Potrzeba jedynie krzty wysiłku i dobrej woli, by to dostrzec.”