piątek, 12 stycznia 2018

Gra planszowa "Kolejka"





Liczba graczy: 2-5 graczy
Przedział wiekowy: 12+
Przewidywany czas rozgrywki: około 60 minut
Cena: około 65 zł








Osobiście czasy PRL-u znam tylko z opowiadań. Myślę, że w małej części można porównać je do szału wyprzedaży. Ludzie stają  kolejkach do przymierzalni, a następnie do kasy (no dobra, ja ostatnio wybieram tylko te do kasy). Aktualnie towar dostępny jest od ręki, za czasów PRL-u było gorzej, ponieważ papier toaletowy czy mydło było bardziej potrzebne, niż nowy ciuszek przeceniony z 20,99 na 19.99.






"Kolejka" przygotowana jest dla maksymalnie 5 graczy. Każdy uczestnik otrzymuje 5 pionków, które w odpowiedniej kolejności ustawia w kolejkach. Naszym zadaniem jest skompletowanie listy zakupowej. Rozstawiając pionki mamy do wglądu trzy karty przepychanek (akcji). Dopiero po ustawieniu "ludzików" przyjeżdża
dostawa do niektórych sklepów. Zaczyna się akcja, ponieważ gracze stosują wyżej wymienione karty przepychanek. Na przykład mając "Towar spod lady" gracz, który zagrywa kartę, a jego pionek jest pierwszy, może zabrać towar. "Lista społeczna" odwraca kolejkę tyłem na przód i teraz ostatni gracz jest pierwszy. Tura kończy się w chwili rozegrania maksymalnie trzech kart przepychanek jednego dnia. Dodatkowym atutem jest fakt, że brakujące towary można wymienić u przekupki na targu.

Tak w skrócie wygląda instrukcja rozgrywki - więcej na ten temat dowiecie się ze szczegółowej książeczki zawartej w opakowaniu.





Uważam, że gra jest idealna dla całej rodziny. Nie wymaga wiele do nauki czy zrozumienia, a w wciąga w swoją akcję. Moi rodzice stali się jej fanami i ciągle chodziliby stawać w te kolejki - chyba przypomniały im się czasy dzieciństwa :)


czwartek, 11 stycznia 2018

"Eat Pretty Every Day. Rób codziennie jedną rzecz, która doda Ci blasku" - Jolene Hart

Wydawnictwo: Znak Literanova
Data wydania: 10 stycznia 2018
Liczba stron: 352


Wiem, że nie powinno oceniać się książki po okładce, ale ta jest wyjątkowa! Cudowne kolory idealnie ze sobą współgrają i tworzą pastelową oprawę. Blasku dodaje również środek. Kolorowy tekst wnosi radość do naszego życia, a dzięki niezwykłym przerywnikom unikamy monotonii.

"Zwalniając tempo dzisiaj, gromadzę pełnię energii na jutro."

Cały poradnik podzielony jest na pięć części. Pierwsza z nich, to wstęp, w którym autorka wyjaśnia, co znajdziemy w książce oraz czego potrzebuje nasze ciało, a co mu szkodzi. Kolejne cztery rozdziały podzielone są na pory roku, a następnie na każdy dzień tygodnia. Jolene przykłada dużą wagę do owoców i warzyw sezonowych, dzięki którym poprawi się jakość naszej cery. Na kartkach znajdziemy również przepisy na ciekawe potrawy oraz wskazówki dotyczące codziennego funkcjonowania.


Autorka sugeruje czytanie książki na dwa sposoby. Pierwszy z nich, to otwieranie egzemplarza codziennie i wykonywanie danego polecenia. Drugi to poznanie kilku wskazówek jednocześnie i zastosowanie ich do życia. Osobiście skorzystałam z drugiego rozwiązania i od razu przeczytałam całą książkę. Stwierdziłam, że warto poznać skrywane tajemnice od razu - tak jestem ciekawska i niecierpliwa, więc nie mogłabym rozłożyć czytania na 365 dni. Wiem, że wrócę do poradnika jeszcze kilka razy. Chętnie wypróbuję przepisy z sezonowych okazów. Niestety niektóre od razu wykluczyłam, ale kto wie? Może kiedyś zmieni się mój gust w kwestii jedzenia?

"Niezależnie od tego, co zdarzyło się wcześniej lub wydarzy później, 
obecna chwila jest darem."

Reasumując wiem, że od jutra będę starała się unikać porannego picia kawy na rzecz przegotowanej wody z cytryną. Myślałam o tym już dawno, ale ta pozycja zmotywowała mnie do tego. Chętnie sięgnę również po pokrzywę oraz spróbuję hodowli własnego czosnku (Ania ogrodnik?).



Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Znak Literanova.


wtorek, 9 stycznia 2018

"Tysiąc pocałunków" - Tillie Cole

Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 17 maja 2017
Liczba stron: 440

Czy potrafisz docenić, to ulotne życie?


W wieku pięciu lat Rune wraz z rodziną przeprowadza się z Norwegii do Georgii. Poznaje tam rówieśniczkę o imieniu Poppy. Dzieci zaprzyjaźniają się ze sobą i spędzają wspólnie dziesięć cudownych lat. W tym czasie młoda bohaterka otrzymuje od umierającej babci słoik z serduszkami. Jej zadaniem jest zapełnienie go wspomnieniami o najpiękniejszych pocałunkach. Każda karteczka dedykowana jest pocałunkowi z Rune. Niestety rodzina Państwa Kristiansen musi wyjechać na dwa lata do rodzinnego kraju. Nastolatkowie nie mogą pogodzić się z tą myślą, jednak obiecują sobie, że będę codziennie kontaktowali się oraz po powrocie w ich relacji nic nie zmieni się. Niespodziewanie pewnego dnia urywa się kontakt, a Poppy znika z życia ukochanego. Co się z nią stało? Czym spowodowane było, to nagłe zniknięcie? Czy młode i zranione serce, będzie w stanie ponownie obdarzyć ponownie kogoś miłością?


Każdy człowiek skazany jest na inny los. W młodym wieku, to rodzice decydują za dzieci, gdzie będą mieszkali i wiedli życie. Przyjaźnie czy pierwsze miłości, muszą zostać zranione na rzecz pogoni za karierą i pieniędzmi. Rune nie miał nic do powiedzenia w kwestii przeprowadzki, jednak zamknął się w sobie. Utracił kontakt z rodzicami i młodszym braciszkiem. Nie mógł wybaczyć ojcu, że z jego powodu musieli wyjechać z Blossom Grove. Cierpienia przysporzyło również to, że nagle utracił kontakt z Poppy. Jego serce zostało zranione jeszcze bardziej i tym sposobem popadł w fazę buntu i robienia wszystkim na złość.

"Żyj mocno, kochaj mocniej. 
Doganiaj marzenia, szukaj przygód... chwytaj chwile.
Żyj pięknie."

W powieści została poruszona kwestia młodzieńczej miłości. Dzieci od najmłodszych lat spędzały ze sobą bardzo dużo czasu, a z upływem lat obdarzyły się miłością. Byli dla siebie tymi pierwszymi i wspólnie poznawali świat oraz dzielili się problemami i chwilami radości. Zastanawialiście się kiedyś jakby to było, gdyby kumpel z podstawówki stał się Waszą miłością? Ten okularnik, który ciągnął Was za warkocze? Mi dziesięć lat temu nie przyszłoby do głowy, abym mogła obdarzyć takiego chłopaka miłością. No bo jak? Przecież on był od psot i zabaw. Ale co to zmienia? Mój światopogląd zmienił się i przede mną cudowne życie właśnie z tym zaczepnym Okularnikiem. Miłość jest piękna i często przychodzi niespodziewanie. Otwórzcie na nią oczy, ponieważ nie wiecie, z kim będzie Wam dane stanąć na ślubnym kobiercu.


Autorka idealnie wykreowała postać Poppy. Dziewczyna ta wykazywała się przeogromnym optymizmem i świetnym podejściem do życia. Ceniła je, nie poddawała się oraz realizowała zamierzone cele - w takim stopniu, na jaki mogła sobie pozwolić. Nawet najgorsze wiadomości nie przyczyniły się do tego, że spowolniła swoje życie. Jestem zachwycona jej podejściem. Warto również wspomnieć o postawie Rune. Chłopak przeszedł ogromną przemianę. Z małego chłopca o długich włosach, stał się buntownikiem w skórzanej kurtce. Jako nastolatek utracił swoją miłość i nie widział sensu w tym, aby wieść dobre życie.

"Dlaczego trzeba stanąć w obliczu śmierci, by nauczyć się doceniać każdy dzień? 
Dlaczego musimy czekać, aż niemal skończy nam się czas? 
Dopiero wtedy zaczynamy spełniać marzenia, które mieliśmy, gdy wydawało nam się, 
że jesteśmy nieśmiertelni. Dlaczego nie patrzymy na ukochaną osobę, 
jakbyśmy mieli jej już nie zobaczyć? Gdybyśmy to robili, nasze życie byłoby cudowne. 
Byłoby prawdziwe i pełne."

Jeżeli uwielbiacie Kate z "Promyczka", to uwierzcie mi, że ta powieść również skradnie Wasze serca. Akcja zapewne spodoba się również fanom twórczości Brittainy C. Cherry czy Colleeen Hoover. Proponuję Wam, abyście wraz z książką, zaopatrzyli się w paczkę chusteczek (a nawet dwie). Osobiście już od pierwszych stron płakałam. Śmierć babci Poppy przywołała do mnie cudowne wspomnienia, ponieważ tak jak bohaterka z Babunią spędzałam najlepsze chwile podczas dzieciństwa. Moment pożegnanie rozkleił mnie do końca, ponieważ ja nie mogłam zaznać tego "przywileju". Nie sądziłam, że przewracając kolejne strony, będę musiała tak szybko wyjąć kolejną chusteczkę. Akcja wzrusza, wywołuje momenty radości, smutku, a także skłania nas do tego, aby zastanowić się nad własnym życiem. Mamy je jedno i zdarza się, że nie doceniamy go. Czasami muszą wydarzyć się naprawdę okrutne rzeczy, abyśmy na nowo otworzyli oczy i czerpali radość z obecnych chwil. Ja jestem po lekturze poruszona, wiem, że zajmie jedno z honorowych miejsc w mojej pamięci i będę ją wszystkim polecała.



Moja ocena: 10/10


niedziela, 7 stycznia 2018

"Uśmiech J." - Aneta Zamojska

Wydawnictwo: Studio Wydawnicze Suite 77
Data wydania: 12 grudnia 2017
Liczba stron: 252


Dziewiętnastoletnia Marta ma marzenia – planuje zacząć studia na ASP, wyjechać ze wsi i zostać sławną malarką. Niestety jej aplikacja zostaje odrzucona i dziewczyna z niespełnionymi marzeniami wraca na wieś.

Główna bohaterka podjęła pewnej nocy pochopną decyzję. Czy doprowadzi ona do ciąży? Jak młoda kobieta miałaby poradzić sobie z opieką nad niemowlakiem? Co z ojcem? Czy mężczyzna ten okaże się być odpowiedzialną osobą i założy rodzinę? A plany Marty? Czy dziecko wszystko przekreśli i kobieta będzie gospodynią domową z niespełnionymi ambicjami?

W powieści został poruszony wątek jednego z żywiołów, jakim jest woda. Czy naprawdę jesteśmy wobec niej bezsilni? Ile tak naprawdę jesteśmy w stanie zrobić w chwili zagrożenia?
Wiecie, że osobiście panicznie boję się wody? Wizyta na basenie? Kąpiel w jeziorze? Nie, podziękuję. Ciarki na moim ciele wywołuje nawet moment, kiedy przejeżdżam przez most. Woda mnie przeraża! Uważam, że każda osoba, która strasznie boi się czegoś, powinna zapoznać się z fabułą „Uśmiechu J.” i dowiedzieć się, jakie można znaleźć rozwiązanie, aby zmniejszyć strach. Osoby, które nie mogły spełnić swoich marzeń, również powinny przeczytać tę pozycję. Postać Marty będzie Waszą bratnią duszą i dowiecie się, czy jest dla Was jeszcze szansa na powrót na drogę prowadzącą w kierunku Waszych marzeń.


Akcja książki trzyma w napięciu do ostatnich stron. Na początku lektury myślałam, że otrzymam zwyczajną obyczajówkę z niespodziewaną ciążą w tle. Myliłam się! Na kartkach tej powieści znalazłam życiową naukę o tym, jak radzić sobie w kłopotach, a także jak wygląda życie, kiedy nie można zrealizować go tak, jakby się chciało. Jeżeli wśród Waszych bliskich są osoby, które cechują się nadopiekuńczością w imię miłości, to uważam, że ta pozycja byłaby dla Nich idealnym prezentem. Podarujecie komuś powieść o pięknej akcji, z której płynie życiowe przesłanie. Może warto skierować te słowa do drugich połówek, które cały czas kontrolują swoją Miłość? Czy ciągłe okazywanie zazdrości nie zamknie drogi rozwoju? Mamy, matki, mamusie! Wy również koniecznie musicie poznać losy Marty i Janka. Ich historia uzmysłowi Wam, że powinnyście zaufać swoim pociechom, dać im trochę wolności i nie zamykać drogi do spełniania marzeń. Wasza nadopiekuńczość może nieść same konsekwencje i przekreślać drogę rozwoju latoroślom. A przecież chcecie dla nich jak najlepiej. Prawda?

Serdecznie polecam Wam ten tytuł. Warto poznać perypetie Marty i Janka, dowiedzieć się do czego może doprowadzić miłość oraz jakie konsekwencje płyną z decyzji podjętych pod chwilą impulsu.

Moja ocena: 9/10

Studio Wydawnicze Suite 77,
dziękuję bardzo za egzemplarz.



czwartek, 4 stycznia 2018

"Córeczka" - Kathryn Croft

Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 15 marca 2017
Liczba stron: 350


Simone i Matt, to młodzi ludzie, którzy niespodziewanie zostają rodzicami. Partnerzy godzą obowiązki na uczelni z wychowaniem córeczki. Pewnego dnia dziewczynka trafia pod opiekę babci i tym sposobem w tajemniczy sposób zostaje porwana. Po osiemnastu latach do Simone przychodzi kobieta, która uważa, że jest jej biologicznym dzieckiem. Jak zareaguje na to małżeństwo po przejściach? Czy uwierzą nowo spotkanej osobie, która podaje się z ich córkę? A może nastolatka ma zupełnie inny cel wizyty?

"Ludzie często wyciągają pochopne wnioski. 
W desperacji staramy się szukać wyjaśnień, wytłumaczyć sobie,
 dlaczego coś się stało, choćby brakowało nam dowodów."

Dziecko jest dla rodzica darem. Nieważne planowane czy nie, zmienia życie ludzi - najczęściej na lepsze. To niewyobrażalne, żeby pewnego dnia zaburzyło spokój i harmonię swoim zniknięciem. Takie nieszczęście spotkało młodych rodziców, którzy nie mogli pogodzić się z aktualną sytuacją. W pewnej chwili ich świat runął, a ukochane niemowlę zniknęło z ich codzienności. Nie poddawali się i szukali. Z czasem, reasumując zastosowane środki, zrezygnowano z poszukiwań maleństwa, jednak Simone wierzyła, że odnajdzie Helene i ciągle nosiła ją w sercu.


Akcja książki trzyma w napięciu. Pomiędzy rozdziałami opisującymi główną akcję, poznajemy wypowiedzi pewnej osoby, której nie znamy. Wplata do fabuły retrospekcje, ale nie sugeruje, że może mieć związek z porwaniem. Jak przystało na każdy thriller psychologiczny, sprawca wychodzi na jaw dopiero na ostatnich stronach. Oczywiście czyn ten wywołuje szok i niedowierzanie.

"Mówi się,że każda matka ma silny instynkt,
naturalną zdolność pomagającą jej chronić swoje dziecko."

Lubicie, kiedy autor trzyma Was w niepewności? Kiedy zakończenie jest inne, niż przewidzieliście? A może dodatkowo ciekawi Was, kto przyczynił się do porwania dziecka i czy uda się je odnaleźć całe i zdrowe? Serdecznie polecam Wam tę lekturę.



Moja ocena: 8/10