czwartek, 29 marca 2018

"Pasażerka" - Alexandra Bracken

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 11 października 2017 r.
Liczba stron: 432


Etta Spencer to nastolatka, która wiąże swoje życie z karierą skrzypaczki. Od najmłodszych lat szkoli się pod okiem doświadczonej kobiety imieniem Alice. Tuż przed bardzo ważnym występem jej nauczycielka zostaje postrzelona, a dziewczyna niespodziewanie przenosi się w czasie do odległej przeszłości. Najpierw znajduje się na statku, w czasie akcji podróżuje do Paryża czy Kambodży. W każdym z tych miejsc towarzyszy jej Nicholas Carter, który jest osiemnastowiecznym piratem. Okazuje się, że młoda podróżniczka, aby wrócić do swoich czasów musi zdobyć coś, co prawdopodobnie miała we władaniu jej matka. Czy Etta pokona wszelkie trudności, aby ocalić zagrożenie, które może spotkać jej rodzicielkę? A może przywódca rodu Ironwood'ów przekaże jej takie informacje, że nie stanie po stronie rodziny?

"Chcę, byś to zapamiętała: koniec końców liczy się tylko nasz wybór. 
Nie marzenia, nie słowa i nie obietnice."

Chętnie sięgam po książki, w których akcja rozgrywa się w kilku płaszczyznach czasowych. Nie spodziewałam się, że z Ettą wyruszę w podróż, aż tyle razy. Powieść tę wyróżnia fakt, że główna bohaterka nie zgłębia tajemnic przodków dzięki kronikom czy wspomnieniom, a sama podróżuje w czasoprzestrzeni i doświadcza minionej kultury. Etta w każdym nowym miejscu musiała na nowo odnaleźć się, skrycie poznać panujące tam obyczaje i przystosować się do nich. Nie mogła pozwolić sobie na to, aby zostało odkryte jej prawdziwe pochodzenie. Czasami wielu wskazówek udzielał jej Nicholas, ale we współczesnych czasach, to dziewczyna tłumaczyła swojemu towarzyszowi jak działa cywilizacja.

"- Jak to ujął Wolter? 
Twoja rasa tak różni się od naszej, jak buldogi różnią się od terierów. [...]
- Przeczytawszy Woltera, mogę powiedzieć, że ten cytat dotyczył spanieli i ogarów 
- wyrzekł zimno Nicholas. - Interesujące jednak jest to, że ostatecznie wszyscy jesteśmy tylko psami."

Poprzez wykreowaną fabułę Autorka porusza wątek związany z tym, ile jesteśmy w stanie zrobić dla najbliższych oraz jak daleko człowiek jest w stanie posunąć się, aby poznać prawdę. Bardzo podobała mi się determinacja bohaterki. Podziwiam ją za to, że bezproblemowo potrafiła odnaleźć się w nowych sytuacjach i nie widziała trudności w postawionych jej zadaniach.


Uważam, że na uznanie zasługuje prezentacja minionych czasów. Alexandra Bracken przekazała istotne wiadomości odnośnie danej epoki, jednocześnie nie zatracając się w niezbędne szczegóły. Cieszyło mnie, że dany okres czasowy nie cechował się niezrozumiałym dla nas słownictwem, ale nie zabrakło charakterystycznego postępowania czy stereotypów, którymi kierowali się ludzie w minionych stuleciach.

"Zastanawiała się, czy przez te wszystkie podróże w czasie nie zapomnieli o najważniejszym 
- że żyć należy nie w przeszłości ani w przyszłości, ale tu i teraz. 
A na przyszłość przyjdzie jeszcze czas."

Jeżeli chcecie wyruszyć w niezapomnianą podróż, to koniecznie sięgnijcie po „Pasażerkę”. Wykreowana akcja wciągnie Was do świata Etty i z zapartym tchem będziecie śledzić jej losy, a na koniec oczekiwać na dalszą część jej historii.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu SQN.


piątek, 23 marca 2018

"Kroniki Jaaru. Czarny amulet" - Adam Faber

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 11 października 2017 r.
Liczba stron: 500


W poprzedniej części pod tytułem "Księga Luster" poznaliśmy Kate i jej zmagania z codziennością. Dziewczyna po raz pierwszy odwiedziła Jaar i miała do czynienia z magicznymi sytuacjami. W tej części towarzyszymy jej podczas zgłębiania dalszych tajemnic związanych z czarami oraz dopingujemy, kiedy sama ma zacząć je stosować. Dziewczyna ma okazję poznać wiedźmy, z którymi wyrusza na wakacje. Kate po raz kolejny znajduje się w nowym miejscu i w nowej sytuacji, gdzie musi na nowo odnaleźć się i stawić czoło nowym doznaniom. Jakby kłopotów było mało w jej magicznym otoczeniu niespodziewanie pojawia się znajomy, z "normalnego życia"...

Do pierwszej części z tej serii podchodziłam sceptycznie. Obawiałam się czy ten rodzaj literatury przypadnie mi du gustu. Tutaj możecie poznać moje zdanie i dowiedzieć się, że czekałam niecierpliwie na to, aby poznać dalsze losy bohaterów. W "Czarnym amulecie" akcja porywa czytelnika od początku. Autor tak wykreował fabułę, że co chwilę coś dzieję się. Nie ma monotonnego rozwijania danej sytuacji, wszystko przepełnione jest emocjami.


Główna bohaterka miała do czynienia z wieloma niespotykanymi prędzej zdarzeniami. Raz świat wydawał jej się niemożliwy do zrozumienia, a innym razem napotykała bardzo przyziemne problemy. Nie brakowało w jej życiu tajemnic, intryg czy podejrzewania bliskich o plotki oraz złe zamiary. Na uznanie zasługuje również poznany w poprzedniej części Jonathan. Chłopak wykazał się determinacją i uporem, aby dowiedzieć się prawdy. Nastolatek postawił sobie pewien cel i wiedział, że musi go zrealizować. Brak wsparcia ze strony matki nie był dla niego przeszkodą, a nawet w pewnym sensie zmobilizował go do znalezienia w danym miejscu.

Reasumując bardzo podobała mi się druga część o przygodach młodej wiedźmy imieniem Kate. Nie chcę Wam za dużo zdradzać mimo, iż wydarzyło się tyle rzeczy, dzięki którym fikcyjny Jaar i magia stały się bliskie mojemu sercu. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji czytać "Księgi Luster", to czym prędzej nadróbcie to, a jeżeli mieliście już okazję poznać początki radzenia sobie Kate z magią, to uwierzcie mi, że przepłyniecie z otwartymi oczyma przez drugą część i będzie Wam mało.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Czwarta Strona.


czwartek, 22 marca 2018

"Unf*ck yourself. Napraw się" - Gary John Bishop

Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 28 lutego 2018 r.
Liczba stron: 240


Planowaliście kiedyś, że zmienicie swoje życie? Podejmiecie ryzyko i dokonacie zamierzonego czynu? Byliście już bardzo blisko, aż pewna nieproszona myśl, wszystko Wam popsuła? W większości głów siedzi nieproszony głosik, który mówi nam, że nie damy rady, że to nie uda się. Strach przed zmianą przyczynia się do tego, że rezygnujemy ze zmian, które sobie zaplanowaliśmy.

"Jedyna różnica między tobą a kimś, kto żyje tak, jak tego pragniesz, 
polega na tym, że on naprawdę to robi. 
Zbudował sobie piękne życie, a teraz się nim cieszy."

Autor książki zajmuje się coachingiem. W swojej książce przedstawia rady co zrobić, aby chwycić przysłowiowego byka za rogi, jednocześnie wyciskając z życia tyle ile się da. Jego codzienna praca z ludźmi przyczyniła się do tego, że poznał wiele przypadków i wymówek. Zdecydowanie większość ludzi woli ustabilizowane życie i pewne zarobki. Przeważnie nikt nie chce narażać się na to, co zrobi jeżeli nie wyjdzie mu założony plan. W obecnym życiu każdy dąży do tego, aby posiadać jak najwięcej - nie ma co ukrywać, ale materializm odgrywa największą rolę. Marzenia odchodzą na drugi plan i zostają zastąpione spokojem i harmonią. Ludzie zdolni są do tego, aby codziennie iść do pracy niezadowolonym, ale pewnym, że dostanie się wynagrodzenie.


Poradnik został podzielony na dziewięć rozdziałów, w których mowa o innych aspektach podejmowania decyzji. Każdy z nich zaczyna się cytatem, a kończy podsumowaniem przedstawionych rad. Również w trakcie czytania książki napotykamy kilka motywujących cytatów. Bardzo podobało mi się to, że Gary John Bishop nie wymaga od nas, abyśmy wykonywali przeróżne ćwiczenia, które przyczynią się do osiągnięcia danego celu. Bezpośrednio mówi nam, że jesteśmy Zwycięzcami i damy radę osiągnąć zamierzony cel, musimy tylko uwierzyć w siebie i zacząć realizować wymarzone życie.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Insignis.


środa, 21 marca 2018

"Powrót do domu" - Allan Stratton

Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 31 stycznia 2018 r.
Liczba stron: 320


Zoe Bird to nastolatka, która nie ma łatwego życia. W szkole jest wyśmiewana, nie stać jej na spełnienie każdego pragnienia oraz nie może znaleźć porozumienia z rodzicami. Dziewczyna ma również babcię, która zaczyna chorować na Alzheimera i nie jest w stanie sama zająć się sobą. Rodzice Zoe umieszczają Babcię w ośrodku dla starszych osób, a nastolatkę chcą wysłać do szkoły z internatem. Niestety nie wszystko układa się po ich myśli - nierozłączna Zoe i babcia uciekają do Toronto, aby znaleźć zaginionego wujka...

"Przedmioty są wspomnieniami. Tak się boję stracić wspomnienia. 
Jeżeli nie ma się wspomnień, jaki jest sens żyć?"

Podobała mi się postać Zoe. Wraz z rozwojem akcji poznajemy coraz lepiej jej dobre strony. Dziewczyna wie jak powinna opiekować się chorą babcią, wie również kiedy co powiedzieć i jak wyciągnąć z niej istotne wiadomości. Nastoletnie życie dało jej w kość i została odrzucona przez znajomych - jej jedyną zaufaną przyjaciółką jest właśnie Babcia. Starsza kobieta niestety przejawia objawy Alzheimera i staje się utrapieniem dla syna i synowej. Zdeterminowana Zoe domyśla się, o co ukochana Babcia ma żal i nie chce, aby na starość pogorszyły się jej stosunki z najbliższymi. Warto zauważyć, że kochana emerytka cechuje się otwartością i bezpośrednio mówi danym osobom, co o nich myśli.

W książce został poruszony problem związany z chorobami starszych ludzi. Kiedy jeszcze mają odpowiednią ilość sił i potrafią o siebie zadbać - jest dobrze, kiedy podupadają na zdrowiu bliscy szukają pomocy i specjalnych ośrodków, które zajmą się schorowanym człowiekiem. Niestety jest to przykre, ale coraz częściej praktykowane w kulturze zachodniej. Wiem z własnego doświadczenia jak wygląda życie z osobą, którą dopadł Alzheimer. Nie ukrywam, że czasami może być męczące tłumaczenie tych samych rzeczy czy monotonne przypominanie o danej sprawie. Zamiast denerwować się zastanówcie i pomyślcie o tym w inny sposób. Jako dziecko poznające świat, również zadawaliśmy wiele pytań i musieliśmy kilkadziesiąt razy usłyszeć to samo. Życie już takie jest, że to dorośli opiekują się nami, wszystko nam tłumaczą, a na ich starość, to my stajemy się dla nich wsparciem i role odwracają się. Nie można denerwować się na kogoś dlatego, że spotkała go choroba. Trzeba okazać mu miłość i udowodnić, że może na nas liczyć i nigdy nie zawiedziemy jego zaufania. 

"Dywan śmierdzi gorzej niż pachy dyrektora mojej szkoły."

Akcja książki była bliska mojemu sercu. Od dziecka mieszkałam z babcią, kiedy rodzice pracowali, to właśnie z Nią spędzałam czas. Tak jak dla Zoe, Babcia była dla mnie jedyną i najwierniejszą przyjaciółką. Emocje, które biły od nastolatki były dla mnie zrozumiałe. Wiem jak to jest widzieć swoją życiową Opiekunkę w trudnej sytuacji i wiedzieć, że jej dni mogą niedługo skończyć się. Jestem wdzięczna Autorowi za to, że po lekturze książki naszedł mnie moment na wspomnienia. Ze spokojem pomyślałam o pozytywnych sytuacjach, chwilach smutku czy radości, gdzie zawsze towarzyszyła mi Babcia. Uwierzcie mi, że w życiu nie poznałam osoby o tam dobry sercu, jakie miała moja Babunia! 

W książce poza problemem związanym z chorobą Alzheimera czy trwałą relacją z Babcią zostały poruszone takie problemy jak wykluczenie ubogiej nastolatki przez społeczeństwo, trudności ze znalezieniem porozumienia z rodzicami czy pierwsze poważne decyzje oraz ich konsekwencje. Ta historia jednocześnie wywołuje łzy radości i smutku. Nie bójcie się jednak - dwie główne bohaterki wciągną Was do swojego świata i przyczynią się do tego, że większość łez, to będę te ze śmiechu.

"Oczywiście nie możemy od razu pojechać do Greenview, bo to byłoby zbyt proste. 
Musimy najpierw pójść do kościoła. Dlaczego? Ponieważ:
- Przecież wiesz, że nigdy nie opuszczamy niedzielnego nabożeństwa.
- Jasne. - Przewracam oczami. - Bóg jest najważniejszy. Ludzie umierają z głodu, 
ale gdyby rodzina Birdów nie udała się do kościoła, nastąpiłby koniec świata."

Serdecznie polecam Wam "Powrót do domu". Dzięki tej książce dowiecie się, że każdy powinien otwarcie dążyć do tego, co zaplanował sobie  w życiu. Nie warto przejmować się zdaniem innych osób, bo nikt za Was życia nie przeżyje. Póki jest czas i możliwości, trzeba wycisnąć z niego wszystkie pozytywne aspekty. Podczas czytania tej lektury dawka emocji i śmiechu gwarantowana!

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Ya!

poniedziałek, 19 marca 2018

"Papierowa księżniczka" - Erin Watt

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 14 marca 2018 r.
Liczba stron: 400


Ella Harper to nastolatka, której życie niespodziewanie ulega nagłej zmianie. Dziewczyna dorabiała w nocnych klubach, aby zapewnić utrzymanie swojej matce. Po śmierci jej rodzicielki, w jej życiu zjawia się tajemniczy Pan Royal, który prawdopodobnie jest jej prawnym opiekunem. Z ubogiej dzielnicy przenosi się do pałacu swojej nowej rodziny, gdzie poznaje piątkę przyrodnich braci. Niestety nastolatkowie nie są w stanie znaleźć wspólnego języka, znajomi ze szkoły dokuczają bohaterce, a Callum, aby uciec od problemów, coraz częściej sięga po alkohol.

"Otworzyłam się przed nim i wyjawiłam swoje uczucia, a on kazał mi je zatrzymać. 
Zrobił to dość delikatnie, ale nawet czysty nóż potrafi zadać bolesną ranę."

Na początek warta uwagi jest piątka synów Calluma. Każdy z chłopaków jest jednocześnie wyjątkowy na swój sposób, ale i denerwujący. Ich postępowanie podkreśla typowe życie bogatych nastolatków, których perypetie poznajemy w filmach czy serialach. Niezobowiązujące związki, masa ludzi na imprezach oraz wszechobecny alkohol, to ich codzienność. W historii najbardziej wyróżnia się Reed - młodzieniec, który kieruje się swoimi prawami oraz rządzi w domu i kreuje postępowanie młodszych braci. Bohater ten irytował mnie od pierwszych stron, jednocześnie nie było uczynku, który zmieniłby moje zdanie na jego temat. To jedna z tych postaci, które chciałoby spotkać się i zapytać "Co Ty robisz?!", czy krzyknąć "Człowieku zmień swoje postępowanie!".

Cała akcja rozgrywa się wokół Elli. Dziewczyna pochodzi z niższych warstw społecznych i nowi znajomi nie dają jej o tym zapomnieć. Wiele przykrości wyrządzają jej również przyrodni bracia. Bohaterka wie, że jeżeli przemęczy się i da radę, będzie mogła spełnić swoje marzenie i iść na studia oraz zapewnić sobie lepsze życie. Każdego dnia staje przed dylematem: czy wybrać zaproponowany przez Calluma plan, czy spakować swoje ubrania i uciec.


Czytając opinie o tej książce, w większości napotykałam negatywne. Przyznam szczerze, że byłam trochę przerażona, co takiego skrywa ta książka. I wiecie co Wam powiem? Zupełnie nie rozumiem negatywnego odbioru tej pozycji. Mnie przedstawiona fabuła przypadła do gustu i byłam niezmiernie ciekawa losów bohaterów. Został tutaj poruszony problem dyskryminacji ze względu na pochodzenie oraz posiadany majątek. Bogaci nastolatkowie nie mogli zrozumieć jak to możliwe, że do ich świata wtargnęła pełna energii uboga dziewczyna. Nikt z nich nie był w stanie wyciągnąć pomocnej dłoni. Podziwiam odbiór sytuacji przez Ellę i jej determinację oraz walkę o swoje dobre imię.

"Wystarczy tylko jedno jego słowo i będziesz niczym. 
Nic nie znaczącą. Niewidzialną. 
Albo jeszcze gorzej."

"Papierową księżniczkę" polecam każdej osobie, która chciałaby poznać historię związaną z przystosowaniem się do nowej sytuacji życiowej. Może akurat czeka Was zmiana otoczenia albo stoicie przed dużym wyzwaniem i nie jesteście pewni, czy odnajdziecie się w danym miejscu? Dzięki tej książce dowiecie się, ile człowiek jest w stanie poświęcić, aby poprawić sobie jakość życia i czy wybory dokonane pod wpływem impulsu są prawidłowe.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Otwartemu.


wtorek, 13 marca 2018

„Korespondencja” – Giuseppe Tornatore

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 13 lutego 2018 r.
Liczba stron: 160


Amy to studentka, która zakochuje się ze wzajemnością w profesorze Edzie Phoerum’ie. Kochankowie nie mogą pozwolić sobie na regularne i publiczne spotkania, dlatego niecierpliwie wyczekują każdej okazji, w której mogliby się zobaczyć. Pewnego dnia na wykładzie, dziewczyna niespodziewanie dowiaduje się, że Ed nie żyje. Mimo to, studentka nadal otrzymuje od niego e-maile oraz prezenty. Wyrusza nawet do jego rodzinnej miejscowości, aby uzmysłowić sobie zaistniałą sytuację.

W powieści został poruszony wątek nieszczęśliwej miłości. Młoda studentka nie mogła pozwolić sobie na to, aby być w legalnym związku z profesorem astrofizyki. Ich potajemne spotkania każdego razu były przepełnione uczuciami takimi jak miłość, ale również ból związany z rozstaniem. Wiekowy Ed bardzo wiele ryzykował wchodząc w ten nietypowy związek, ponieważ w Edynburgu miał własną rodzinę i córkę, która była w podobnym wieku co jego kochanka.


Niespodziewana informacja o śmierci Ukochanego, bardzo wzburzyła Amy. Dziewczyna nie mogła zrozumieć jak i dlaczego Wybranek kontaktuje się z nią. Wiadomości dostarczane o typowej godzinie, prezenty czy niezapowiedziane paczki zawsze miały nawiązanie do aktualnym e-maili bądź wydarzeń z życia bohaterki. Ciekawi Was, co tak naprawdę wydarzyło się w tym pełnym tajemnic związku? Czy naprawdę doszło do śmierci Eda, a może to tylko nieprawdziwa wiadomość? Jeżeli tak nie jest, to jak to możliwe, że nieżyjąca osoba kontaktowała się z kimś?

Przyznam szczerze, że zmylił mnie opis książki. Spodziewałam się czegoś innego, myślałam, że zostaną poruszone inne problemy, a sprawa korespondencji zostanie bardziej rozwinięta. Tak składa się, że należę do tej niewielkiej grupy ludzi, którzy nadal piszą listy tradycyjne. Liczyłam na dawkę emocji związanych z wyczekiwaniem na nową kopertę w skrzynce, czy entuzjazmem podczas poznawania losów danej osoby, a także relacjonowaniem własnych. Niestety nawiązanie było krótkie i chodziło głównie o wiadomości wysyłane pocztą elektroniczną. Sprawy i problemy bohaterów również do mnie nie przemówiły i nie urzekły mnie. Dodatkowo irytował mnie styl Autora. Czasami nagle przenosiliśmy się w inne miejsce i dostawaliśmy dawkę nowych informacji. Co prawda nie było ich bardzo dużo, ale wszystko było pogmatwane i według mnie, nie trzymało się jedności. 

Nie uwierzę, że to napiszę, ale jednym (z dwóch) plusów była objętość książki. Bardzo cieszy mnie fakt, że jest to niespełna dwieście stron. Dzięki temu, nie musiałam męczyć się ze specyficznym stylem Autora i powolną akcją, w której mało co działo się. Postanowiłam dać jeszcze jednego plusa, a mianowicie za dobrą jakościowo okładkę. Została ona bardzo estetycznie zaprojektowana i dopiero po przeczytaniu całej książki uzmysłowiłam sobie jakie emocje tak naprawdę skrywa kobieta na niej przedstawiona.


Tym razem nie jestem zauroczona (świetnie zapowiadającą się) historią. Wydaje mi się, że miałam zbyt wielkie oczekiwania odnośnie tej pozycji. Uważam, że „Korespondencja” znajdzie dobry odbiór u osób, które będą podchodziły do niej na spokojnie, jednocześnie takich, które poszukują spokojnej fabuły „na odmóżdżenie się".

Moja ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Rebis.

poniedziałek, 12 marca 2018

"Przytulajka" - zbiór opowiadań

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 28 lutego 2018 r.
Liczba stron: 464


Zwierzęta występowały w moim życiu od zawsze. Już jako niemowlę dzieliłam się z psem smoczkiem, następnie pojawiły się rybki, a od siódmego roku życia nie wyobrażam sobie, aby nie posiadać włochatego czworonoga na podwórku. Chciałam mieć również pandę i koalę, ale nie rozumiałam, dlaczego rodzice nie chcą się na nie zgodzić... :) Kiedy tylko zauważyłam jaką cudowną książkę planuje wydać Wydawnictwo Czwarta Strona, wiedziałam, że muszę zapoznać się z jej treścią.

"Przytulajka" to zbiór trzynastu opowiadań naszych polskich Autorek. Swoje opowieści prezentuje tutaj między innymi Karolina Wilczyńska, Agata Przybyłek czy Natalia Sońska. Każda z trzynastu Pań stworzyła krótkie, a zarazem cudowne opowiadania, gdzie nie mogło zabraknąć zwierząt. Spotykamy tutaj jeża, psa, kota, konia, czy mówiącą świnkę. Mimo, iż opisane wydarzenia głównie dotyczą życia ludzi, to zwierzęta nadają uroku i emocji danej historii.

Już od pierwszych stron poczułam klimat tego dzieła. W związku z tym, że jako dziecko wspinałam się na drzewa, uciekałam przed łabędziem, miałam walkę z kogutem, czy chodziłam z tatą na ryby, podobał mi się spokojny wiejski klimat. Nie było tutaj pośpiechu, ani ciągłego podążania za pieniędzmi, a większość ludzi żyła spełniona i w zgodzie z naturą.


Z jednej strony chciałabym podzielić się z Wami tym, jakie opowiadania wykreowały Autorki. Z drugiej wiem, że nie chcę psuć Wam uroków zgłębiania danej historii i muszę powstrzymać się z tym entuzjazmem. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć Wam, że warto sięgnąć po tę pozycję od Czwartej Strony. Jeżeli macie jakieś wątpliwości, to zostanie uzmysłowione Wam, zwierzęta to jedna z lepszych rzeczy (stworzeń) jaka nas spotkała. Kiedyś usłyszałam, że "dla psa nie liczy się, czy jesteś biedny czy bogaty, ładny czy brzydki, on chce być tylko kochany" - zgadzam się z tym stwierdzeniem w stu procentach. Ale nie chodzi tutaj tylko o te czworonogi. Jeżeli człowiek obdarzy odpowiednią miłością dane zwierzę, to ono zwróci nam to uczucie w dwustu procentach. Będzie widziało w nas przyjaciela, opiekuna i bohatera.

Na pozór krótkie opowiadania uzmysławiają nam, jakie znaczenie w naszym życiu mają zwierzęta. Ludzie są różni, a ich sytuacje życiowe jeszcze inne. Każdy na swój sposób ma podejście do danej sprawy - jedni mogą uwielbiać zwierzęta, a inni obawiać się ich. Nie bójcie się, jeżeli Wy nie wyrządzicie im krzywdy, one również nie powinny Was zranić. Co innego, jeżeli denerwujecie dane stworzenie, czy niepozornie utrudniacie mu życie. Wtedy Wasz los również może nie być ciekawy...


Reasumując uważam, że każdy kto ma jakieś zamiłowanie do zwierząt powinien sięgnąć po "Przytulajkę". Przedstawione opowieści wniosą ciepło do Waszych serc i przyczynią się do zapoczątkowania wewnętrznej wiosny.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Czwarta Strona.


sobota, 10 marca 2018

"Pokojówka miliardera" - Marie Benedict

Wydawnictwo: Znak Horyzont
Data wydania: 29 stycznia 2018 r.
Liczba stron: 365


Młoda Irlandka imieniem Clara Kelley wyrusza do Ameryki, aby zarobić pieniądze i zapewnić lepszy byt swojej rodzinie. Dziewczyna liczy na uśmiech od losu, ponieważ nie ma zagwarantowanej pracy na nowym kontynencie. Niespodziewanie zostaje wzięta za inną osobę i trafia do Państwa Carnegie,  a tam zostaje osobistą służącą Pani Domu - Margaret Carnegie. Niedoświadczona pokojówka musi każdego dnia ukrywać swoje pochodzenie oraz uczuć się spełniać zachcianki swojej Pracodawczyni. Kultura i obyczaje wymagają tego, aby służba nie rozmawiała z mieszkańcami domu na prywatne tematy. Serce jednak nie sługa i nie docierają do niego żadne sygnały, co skutkuje tym, że Clara nawiązuje kontakt z synem swojej Pani i zakochuje się w nieodpowiednim mężczyźnie.

Akcja książki rozpoczyna się w 1863 roku i opisuje zmagania młodej dziewczyny, która wypłynęła do Ameryki. Został poruszonych tutaj temat imigrantów, ich wykluczenie ze społeczeństwa, ciężkie życie oraz chęć pomocy najbliższym. W ubiegłym tysiącleciu prywatna służba i niewolnictwo było legalne, więc duża część zamożnych rodzin mogła pozwolić sobie na posiadanie takich ludzi. Clara Kelley reprezentuje tutaj stanowisko kobiety, która z całych sił chce pomóc zostawionej w Irlandii rodzinie i jest w stanie spełnić każdą zachciankę swojej Pani. Rodzina Państwa Carnegie dopiero od niedawna należy do wyższych sfer. Jeszcze kilka lat temu sami przypłynęli ze Szkocji, aby zapewnić sobie lepsze życie. Szczęście uśmiechnęło się do nich i mogli zmienić status społeczny. Niestety niektórzy z rodziny zmienili również swoje zachowanie i zapomnieli kim byli oraz jakie skutki niesie poniżanie innych.


W powieści został poruszony wątek miłosny. Pamiętający o swoim pochodzeniu Andrew, nie wyklucza ze swojego otoczenia pokojówki matki i traktuje ją z szacunkiem. Komplementy i wspólne rozmowy przyczyniają się do tego, że Clara zakochuje się w tym mężczyźnie. W dawnych czasach nie do pomyślenia było to, aby te dwa światy mogły połączyć się w jedność. Bohaterka zostaje postawiona przed bardzo trudnym wyborem. Będzie musiała zdecydować, czy chce iść za głosem serca, zaryzykować i spróbować szczęścia przy boku mężczyzny, czy zachować uczucia dla siebie i zapewnić byt rodzinie.

Jeżeli jesteście ciekawi, jakiego wyboru dokona Clara Kelley, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Dowiecie się również, czy zostanie odkryta jej prawdziwa tożsamość, a sekret ujrzy światło dzienne. Przez wykreowaną historię Autorka porusza zapomniane, ale ważne dla ludzi tematy. Uzmysławia nam jak zachowanie innych osób wpłynęło na dalsze losy rodzin, które spłynęły do Ameryki, aby polepszyć sobie byt. Jeżeli przeraża Wam fakt, że akcja dzieje się w odległych czasach to nie martwcie się - kapsuła czasu zabierze Was Pittsburgha i nie zaskoczy starodawnym słownictwem.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Znak Horyzont.

piątek, 9 marca 2018

"Dzień ostatnich szans" - Robyn Schneider

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 28 lutego 2018 r.
Liczba stron: 320



Lane i Sadie to dwójka siedemnastolatków, którzy mieszkają aktualnie w Latham House, ponieważ zachorowali na hipergluźlicę. Bohaterowie mieli okazję spotkać się kilka lat prędzej na obozie. Czas ten jednak nie zapisał się dobrze w pamięci Sadie i uważała swojego znajomego za nieprzyjemny typ chłopaka. Życie wybrało dla nich taki scenariusz, że po czterech latach od obozu spotkali się w nowym miejscu i zmuszeni byli spędzać za sobą czas. Czy będą potrafili na nowo poznać swoje charaktery i zapomnieć o wydarzeniach z przeszłości? A może minione chwile zawsze będą na czele?

"Zdradzę ci sekret. Jest różnica pomiędzy umieraniem, a byciem martwym. 
Wszyscy umieramy. Niektórzy umierają przez dziewięćdziesiąt lat, inni przez dziewiętnaście. 
Ale każdego ranka każdy człowiek na świecie jest jeden dzień bliżej śmierci. 
Każdy. Więc życie i umieranie to tak naprawdę tylko różne sposoby nazywania tego samego, 
jeśli się dobrze nad tym zastanowić."

Latham House to ośrodek dla młodzieży, która jest chora na gruźlicę. Otoczenia obawia się zarażenia wirusem, dlatego nastolatkowie zostali zamknięci za murami. Nie mają dostępu do internetu ani cywilizacji, co w dzisiejszych czasach jest niewyobrażalne. Przed przybyciem do Latham House Lane zwracał uwagę tylko na naukę, swoje osiągnięcia i wybór jak najlepszej uczelni. Nie liczyły się dla niego kontakty ze znajomymi i rozwijanie swoich dodatkowych pasji. Sadie natomiast była w ośrodku dużo prędzej niż jej znajomy i przypuszczała, że spędzi tutaj resztę życia. Czerpała radość z niewielkich możliwości, ale również łamała przepisy i wymykała się do miasta. Jak na takie zachowanie zareaguje pilny uczeń? Czy sprzeczka z przeszłości przyczyni się do tego, że nastolatkowie doniosą na siebie? A może chłopak postanowi dołączyć do osób, które w pełni korzystają z życia?

"- Opłakujemy przyszłość, bo to łatwiejsze niż przyznanie, 
że jesteśmy nieszczęśliwi w teraźniejszości."

W powieści został poruszony temat choroby jaką jest gruźlica. Dookoła mówi się o raku, większość osób pisze smutne powieści, gdzie ten zabójca odgrywa główną rolę. Bardzo podobało mi się to, że Autorka postanowiła wyróżnić się. Mimo, iż aktualnie gruźlica nie jest takim wielkim problemem jak była kiedyś, to nie warto o niej zapominać. Kilkadziesiąt lat temu zabrała ona wiele osób, aktualnie medycyna posunęła się tak do przodu, że to my jesteśmy w stanie wygrać walkę z chorobą. Choroba nigdy nie wybiera – może ona dopaść osoby starsze, ale również młodziutkie. Tak naprawdę nigdy nie wiemy co spotka nas w życiu i każdego dnia powinniśmy czerpać z niego wszystko w stu procentach. Nie warto odkładać czegoś na później, bo może być za późno…


Przyznaję, że na początku akcja powieści nie porwała mnie. Poznałam życie nastolatków i nastawiłam się, że całość będzie oscylowała wobec ich błahych problemów. Jednak z czasem poznałam lepiej charaktery wykreowanych postaci i dowiedziałam się z czym muszą zmierzyć się w swoim życiu. Polubiłam ich za odwagę, chęć poznawania świata oraz przekór w tym, aby podejmować ryzyko i działać. Swoim zachowaniem udowodnili mi, że warto robić to, o czym człowiek marzy. Nie warto jednak wytyczyć sobie drogi tylko w jednym kierunku, ale jednocześnie realizować te mniejsze cele.

"Rzecz chwilowe wcale nie mają mniejszej wartości, 
bo w życiu nie chodzi o to, jak długo coś trwało, tylko że się wydarzyło."

„Dzień ostatnich szans” polecam każdej osobie, która planuje oderwać się od wszechobecnego raka. Ta powieść również odciśnie piętno w Waszej głowie i skłoni Was do chwili refleksji. 

Moja ocena: 8/10


Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwo Otwartemu.

czwartek, 8 marca 2018

"To nie jest Twoje dziecko" - Małgorzata Falkowska

Wydawnictwo: Wydawnictwo Lira
Data wydania: 15 lutego 2018 r.
Liczba stron: 320


Michalina, Anna i Paweł, to trójka toruńskich bohaterów, których poznajemy dzięki twórczości Pani Małgorzaty Falkowskiej. Miśka jest cichą studentką, która woli posiedzieć w akademiku, niż iść na imprezę. Jednak pochopna decyzja i namawianie przyjaciółek przyczynia się do tego, że dziewczyna zachodzi w nieplanowaną ciążę. Jej drogi prowadzą ją wprost do gabinetu ginekolog Anny Bojnowskiej-Krygier. Okazuje się, że jest to odpowiedni czas i miejsce, ponieważ Michalina chce usunąć ciążę, a Anna pragnie dziecka, którego sama mieć nie może. Pani doktor proponuje jej nietypowy układ, w którym dziewczyna pełniła będzie rolę surogatki. Czy studentka zgodzi się na takie coś?

"Toruń jest taki piękny. To w nim zakochałam się na zabój, kiedy przejechałam tu na studia. 
"Duże małe miasto" - tak je nazywałam, nie mogąc się nacieszyć jego urokiem. 
Gotyckie budynki w centrum miasta były niczym w porównaniu do zieleni, 
jaka mnie zewsząd otaczała. Na starówce miałam swoje ulubione miejsca 
i nie wyobrażałam sobie, by żyć gdzie indziej. Tutaj był mój dom. 
Tutaj, choć tak daleko od rodzinnej miejscowości."

Od początku nie mogłam przekonać się do postaci Anny. W tym przypadku nawet jej imię nie było na plus. Specyficzny charakter odrażał mnie. Kobieta cechowała się zachłannością, uporem – gdzie cele realizowała po trupach, przemawiało przez nią fałszerstwo oraz miała problem z okazywaniem szczerych uczuć. Nie wiedziałam co takiego widział w niej Paweł, że postanowił wziąć ją za swoją żonę. Zupełnie innymi cechami charakteryzowała się Michalina. Dziewczyna zwracała uwagę na dobro innych osób, ceniła sobie szczerość oraz uczuciowość. Jednak nieprzemyślana i pochopna decyzja przyczyniała się do tego, że miała zostać młodą i samotną matką.

"Bo przecież Toruń jest piękny. Tylko mieszkając tutaj można odkryć jego dusze. 
Bulwary nocą, panoramę i klimat, jaki tu panuje. 
To miasto nie śpi, lecz nie jest tłoczne jak Warszawa. 
Tutaj można poczuć się jak w domu i jak właśnie tak się czułam. 
Od pierwszego dnia mojego pobytu."


Jestem bardzo dumna z tego, że Pani Małgorzata Falkowska postanowiła osadzić akcję w Grodzie Kopernika. Młoda bohaterka, Autorka oraz pewna czytelniczka imieniem Ania, nie pochodzą z tego miasta, ale przyjechały tutaj zamieszkać i Toruń zauroczył je niemiłosiernie. Poznając losy wykreowanych postaci, mogłam w każdej chwili dokładnie wyobrazić sobie opisywane miejsce. Akcja wciągnęła mnie od pierwszych stron i nie mogłam oderwać się od lektury. Został poruszony tutaj problem macierzyństwo z dwóch stron. Przedstawiona została dziewczyna z wioski, która ma przed sobą całe życie, najpierw planowała studia, pracę i małżeństwo, a następnie dziecko. Los wywinął jej numer i odwrócił szyk związany z życiowymi planami. Trudności sprawie dodaje to, że ojciec poczętego dziecka wyjechał do swojego kraju, a młoda kobieta, nie chciała narażać rodziny na plotki i pojawiać się z brzuchem w rodzinnych stronach. Po drugiej stronie tematu znajduje się zamożne małżeństwo jakim jest Anna i Paweł. Dorośli ludzie żyją w luksusach, mają własną firmę i mogą pozwolić sobie na spełnianie swoich potrzeb. Głównym problemem w ich życiu jest brak potomstwa i możliwości spłodzenia go. Mimo, iż urodzenie dziecka dla kogoś za pieniądze jest w Polsce nie jest jasno określone, Anna postanawia zaryzykować i proponuje taki układ swojej pacjentce…


Uważam, że książka „To nie jest Twoje dziecko” jest genialną pozycją, którą powinien poznać każdy czytelnik. Nieplanowane ciąże u młodych kobiet w dzisiejszych czasach to nic nadzwyczajnego, a rzadko kiedy Autor tworzy z tego tematu tak realną historię. Oczywiście z tą lekturą powinien zapoznać się każdy mieszkaniec Torunia, bądź osoba, która uwielbia to miasto – uwierzcie mi, że klimat uliczek wciągnie Was do piernikowego świata.

Moja ocena: 10/10


Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Lira.


środa, 7 marca 2018

"Dziewczyna ze snów" - Michał Gałwa

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 384


Deja vu - stan w którym zapewne każdy z Was kiedyś się znalazł. Dziwne uczucie podświadomie mówiło Wam, że przeżyliście daną chwilę i wiece co zaraz wydarzy się? A może udało Wam się opanować technikę snu na jawie i kontrowanie czynności, kiedy ciało odpoczywa?

"We śnie emocje pojawiają się i ulatniają tak szybko, że ciężko nad nimi zapanować. 
Ale one mają na nas wpływ. 
Jedna sekunda nieświadomego strachu uwolni wszystkie twoje obawy, 
ukazując to, czego boisz się najbardziej."

W książce Pana Michała Gałwy, Jake Hopkins wraz z ojcem przeprowadza się do miejscowości w której przyszedł na świat. W Iglastych Wzgórzach chłopak zaczyna mieć koszmary, które utrudniają mu normalne życie nastolatka. Bohater śni o morderstwach oraz nieprzyjemnych rzeczach, które miały miejsce wśród jego znajomych. W jego poczynaniach znaczną rolę odrywa Samantha oraz intryguje go postać pewnej blondynki, której tożsamości nie może rozszyfrować. Poza radzeniem sobie z dziwnym życiem i niecodziennymi wydarzeniami, chłopak pragnie dowiedzieć się prawdy o swojej matce, której nie miał możliwości poznać.

Przyznaję szczerze, że na początku męczyła mnie ta historia. Spokojnie wczuwałam się w akcję, aż tu nagle okazywało się, że wszystko było snem, a codzienne życie Jake'a wygląda inaczej. Z kolejnymi niespodziewanymi przebudzeniami spodobał mi się styl Autora. Niepewnie trzyma On czytelnika w napięciu, sugeruje, że dana sprawa to już normalne życie, a nagle jest wielkie BUM i pobudka! 


Jake Hopkins zabiera nas do świata, gdzie każdy z nas ma wstęp - do naszej wyobraźni i kreowania relacji w snach. Jak często zdarza Wam się rano myśleć o sytuacji, która miała miejsce w nocy? Spaliście sobie spokojnie, a w Waszej głowie powstawały nowe scenariusze. Przyznacie mi rację, że czasami były one niestworzone, a innym razem bardzo realne? 
Styl i charakter tworzenia historii przez Pana Michała, porównałabym do powieści Tarryn Fisher. Po tej lekturze również będziecie czuli pewien niedosyt odnośnie tego, że dana sytuacja miała takie rozwiązanie. Każdy z osobna może zinterpretować całość akcji na swój sposób. Ile ludzi, tyle zdań na temat przedstawionych wydarzeń.

"Piekło jest straszne, 
ale do wszystkiego się można z czasem przyzwyczaić."

Mimo, iż Autor nie skradł mojego serca tak bardzo jak Pani Fisher, to uważam, że jeżeli ktoś chciałby sięgnąć po równie zagmatwane książki, śmiało może zainwestować w "Dziewczynę ze snów".

Moja ocena: 7,5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Novae Res.