środa, 21 marca 2018

"Powrót do domu" - Allan Stratton

Wydawnictwo: YA!
Data wydania: 31 stycznia 2018 r.
Liczba stron: 320


Zoe Bird to nastolatka, która nie ma łatwego życia. W szkole jest wyśmiewana, nie stać jej na spełnienie każdego pragnienia oraz nie może znaleźć porozumienia z rodzicami. Dziewczyna ma również babcię, która zaczyna chorować na Alzheimera i nie jest w stanie sama zająć się sobą. Rodzice Zoe umieszczają Babcię w ośrodku dla starszych osób, a nastolatkę chcą wysłać do szkoły z internatem. Niestety nie wszystko układa się po ich myśli - nierozłączna Zoe i babcia uciekają do Toronto, aby znaleźć zaginionego wujka...

"Przedmioty są wspomnieniami. Tak się boję stracić wspomnienia. 
Jeżeli nie ma się wspomnień, jaki jest sens żyć?"

Podobała mi się postać Zoe. Wraz z rozwojem akcji poznajemy coraz lepiej jej dobre strony. Dziewczyna wie jak powinna opiekować się chorą babcią, wie również kiedy co powiedzieć i jak wyciągnąć z niej istotne wiadomości. Nastoletnie życie dało jej w kość i została odrzucona przez znajomych - jej jedyną zaufaną przyjaciółką jest właśnie Babcia. Starsza kobieta niestety przejawia objawy Alzheimera i staje się utrapieniem dla syna i synowej. Zdeterminowana Zoe domyśla się, o co ukochana Babcia ma żal i nie chce, aby na starość pogorszyły się jej stosunki z najbliższymi. Warto zauważyć, że kochana emerytka cechuje się otwartością i bezpośrednio mówi danym osobom, co o nich myśli.

W książce został poruszony problem związany z chorobami starszych ludzi. Kiedy jeszcze mają odpowiednią ilość sił i potrafią o siebie zadbać - jest dobrze, kiedy podupadają na zdrowiu bliscy szukają pomocy i specjalnych ośrodków, które zajmą się schorowanym człowiekiem. Niestety jest to przykre, ale coraz częściej praktykowane w kulturze zachodniej. Wiem z własnego doświadczenia jak wygląda życie z osobą, którą dopadł Alzheimer. Nie ukrywam, że czasami może być męczące tłumaczenie tych samych rzeczy czy monotonne przypominanie o danej sprawie. Zamiast denerwować się zastanówcie i pomyślcie o tym w inny sposób. Jako dziecko poznające świat, również zadawaliśmy wiele pytań i musieliśmy kilkadziesiąt razy usłyszeć to samo. Życie już takie jest, że to dorośli opiekują się nami, wszystko nam tłumaczą, a na ich starość, to my stajemy się dla nich wsparciem i role odwracają się. Nie można denerwować się na kogoś dlatego, że spotkała go choroba. Trzeba okazać mu miłość i udowodnić, że może na nas liczyć i nigdy nie zawiedziemy jego zaufania. 

"Dywan śmierdzi gorzej niż pachy dyrektora mojej szkoły."

Akcja książki była bliska mojemu sercu. Od dziecka mieszkałam z babcią, kiedy rodzice pracowali, to właśnie z Nią spędzałam czas. Tak jak dla Zoe, Babcia była dla mnie jedyną i najwierniejszą przyjaciółką. Emocje, które biły od nastolatki były dla mnie zrozumiałe. Wiem jak to jest widzieć swoją życiową Opiekunkę w trudnej sytuacji i wiedzieć, że jej dni mogą niedługo skończyć się. Jestem wdzięczna Autorowi za to, że po lekturze książki naszedł mnie moment na wspomnienia. Ze spokojem pomyślałam o pozytywnych sytuacjach, chwilach smutku czy radości, gdzie zawsze towarzyszyła mi Babcia. Uwierzcie mi, że w życiu nie poznałam osoby o tam dobry sercu, jakie miała moja Babunia! 

W książce poza problemem związanym z chorobą Alzheimera czy trwałą relacją z Babcią zostały poruszone takie problemy jak wykluczenie ubogiej nastolatki przez społeczeństwo, trudności ze znalezieniem porozumienia z rodzicami czy pierwsze poważne decyzje oraz ich konsekwencje. Ta historia jednocześnie wywołuje łzy radości i smutku. Nie bójcie się jednak - dwie główne bohaterki wciągną Was do swojego świata i przyczynią się do tego, że większość łez, to będę te ze śmiechu.

"Oczywiście nie możemy od razu pojechać do Greenview, bo to byłoby zbyt proste. 
Musimy najpierw pójść do kościoła. Dlaczego? Ponieważ:
- Przecież wiesz, że nigdy nie opuszczamy niedzielnego nabożeństwa.
- Jasne. - Przewracam oczami. - Bóg jest najważniejszy. Ludzie umierają z głodu, 
ale gdyby rodzina Birdów nie udała się do kościoła, nastąpiłby koniec świata."

Serdecznie polecam Wam "Powrót do domu". Dzięki tej książce dowiecie się, że każdy powinien otwarcie dążyć do tego, co zaplanował sobie  w życiu. Nie warto przejmować się zdaniem innych osób, bo nikt za Was życia nie przeżyje. Póki jest czas i możliwości, trzeba wycisnąć z niego wszystkie pozytywne aspekty. Podczas czytania tej lektury dawka emocji i śmiechu gwarantowana!

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Ya!

5 komentarzy:

  1. Książka porusza bardzo ważną tematykę, może kiedyś się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda, że nie warto przejmować się tym, co mówią inni. Trzeba robić swoje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może mi się spodobać ta książka i mam ją w swoich w planach. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolejny raz widzę tą książkę i podoba mi się coraz bardziej :)

    Pozdrawiam
    http://zksiazkanakanapie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe tematy są poruszone w tej książce, więc na pewno zapamiętam sobie ten tytuł!

    OdpowiedzUsuń