wtorek, 13 marca 2018

„Korespondencja” – Giuseppe Tornatore

Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 13 lutego 2018 r.
Liczba stron: 160


Amy to studentka, która zakochuje się ze wzajemnością w profesorze Edzie Phoerum’ie. Kochankowie nie mogą pozwolić sobie na regularne i publiczne spotkania, dlatego niecierpliwie wyczekują każdej okazji, w której mogliby się zobaczyć. Pewnego dnia na wykładzie, dziewczyna niespodziewanie dowiaduje się, że Ed nie żyje. Mimo to, studentka nadal otrzymuje od niego e-maile oraz prezenty. Wyrusza nawet do jego rodzinnej miejscowości, aby uzmysłowić sobie zaistniałą sytuację.

W powieści został poruszony wątek nieszczęśliwej miłości. Młoda studentka nie mogła pozwolić sobie na to, aby być w legalnym związku z profesorem astrofizyki. Ich potajemne spotkania każdego razu były przepełnione uczuciami takimi jak miłość, ale również ból związany z rozstaniem. Wiekowy Ed bardzo wiele ryzykował wchodząc w ten nietypowy związek, ponieważ w Edynburgu miał własną rodzinę i córkę, która była w podobnym wieku co jego kochanka.


Niespodziewana informacja o śmierci Ukochanego, bardzo wzburzyła Amy. Dziewczyna nie mogła zrozumieć jak i dlaczego Wybranek kontaktuje się z nią. Wiadomości dostarczane o typowej godzinie, prezenty czy niezapowiedziane paczki zawsze miały nawiązanie do aktualnym e-maili bądź wydarzeń z życia bohaterki. Ciekawi Was, co tak naprawdę wydarzyło się w tym pełnym tajemnic związku? Czy naprawdę doszło do śmierci Eda, a może to tylko nieprawdziwa wiadomość? Jeżeli tak nie jest, to jak to możliwe, że nieżyjąca osoba kontaktowała się z kimś?

Przyznam szczerze, że zmylił mnie opis książki. Spodziewałam się czegoś innego, myślałam, że zostaną poruszone inne problemy, a sprawa korespondencji zostanie bardziej rozwinięta. Tak składa się, że należę do tej niewielkiej grupy ludzi, którzy nadal piszą listy tradycyjne. Liczyłam na dawkę emocji związanych z wyczekiwaniem na nową kopertę w skrzynce, czy entuzjazmem podczas poznawania losów danej osoby, a także relacjonowaniem własnych. Niestety nawiązanie było krótkie i chodziło głównie o wiadomości wysyłane pocztą elektroniczną. Sprawy i problemy bohaterów również do mnie nie przemówiły i nie urzekły mnie. Dodatkowo irytował mnie styl Autora. Czasami nagle przenosiliśmy się w inne miejsce i dostawaliśmy dawkę nowych informacji. Co prawda nie było ich bardzo dużo, ale wszystko było pogmatwane i według mnie, nie trzymało się jedności. 

Nie uwierzę, że to napiszę, ale jednym (z dwóch) plusów była objętość książki. Bardzo cieszy mnie fakt, że jest to niespełna dwieście stron. Dzięki temu, nie musiałam męczyć się ze specyficznym stylem Autora i powolną akcją, w której mało co działo się. Postanowiłam dać jeszcze jednego plusa, a mianowicie za dobrą jakościowo okładkę. Została ona bardzo estetycznie zaprojektowana i dopiero po przeczytaniu całej książki uzmysłowiłam sobie jakie emocje tak naprawdę skrywa kobieta na niej przedstawiona.


Tym razem nie jestem zauroczona (świetnie zapowiadającą się) historią. Wydaje mi się, że miałam zbyt wielkie oczekiwania odnośnie tej pozycji. Uważam, że „Korespondencja” znajdzie dobry odbiór u osób, które będą podchodziły do niej na spokojnie, jednocześnie takich, które poszukują spokojnej fabuły „na odmóżdżenie się".

Moja ocena: 5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Rebis.

9 komentarzy:

  1. Szkoda że nie jesteś usatysfakcjonowana lekturą. Mimo wszystko, ja jednak dam tej książce szansę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam właśnie takiego rodzaju książki, myślałam, że będzie dobra, ale skoro mówisz,że średnio przypadła Ci do gustu... to może jednak odpuszczę:)

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/03/elizabeth-i-jej-ogrod-elizabeth-von.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiadało się naprawdę dobrze i mimo tego, że powiało trochę schematem-studentka+wykładowca=miłość to motyw tej tajemniczej korespondencji wydawał się intrygujący. Szkoda, że wykonanie jest dużo gorsze, a powolna akcja i ciężki w odbiorze styl autora zabierają całą radość z czytania. Tym razem sobie odpuszczę.

    Pozdrawiam ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dziwię się, że czułaś się rozczarowana... Odpuszczę sobie tę pozycję ;)

    Pozdrawiam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie mam ochoty na lekturę takiej książki. Skoro mała ilość kartek była plusem, to chyba nie jest ona warta czytania za bardzo ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
  6. A mogła być z tego fajna historia. Szkoda, że czasem autor gubi się w tym co chce przekazać.

    Pozdrawiam
    http://zksiazkanakanapie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. ha ha jak już zaczęłam czytać początek recenzji o studentce i miłości to pomyślałam, że nie może to być nic dobrego, a jak później napotkałam "cieszy mnie fakt, że to niespełna 200 stron". Przykro mi, że było źle :( :D

    OdpowiedzUsuń
  8. ha ha jak już zaczęłam czytać początek recenzji o studentce i miłości to pomyślałam, że nie może to być nic dobrego, a jak później napotkałam "cieszy mnie fakt, że to niespełna 200 stron". Przykro mi, że było źle :( :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Może kiedyś, przy okazji, jak przypadkiem spotkam ta książkę?!

    OdpowiedzUsuń