wtorek, 5 czerwca 2018

"Dwa zwykłe słowa" - Ashley Rhodes-Courter

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 13 marca 2018 r.
Liczba stron: 312


Dziecko to chodzący dar dla rodziców. Każda pociecha jest jedyna w swoim rodzaju i wyjątkowa. Nie zasługuje na to, aby przeżyć koszmar, którego doświadczyła mała Ashley. Dziewczynka przez dziewięć lat mieszkała w czternastu rodzinach zastępczych. Wraz z braciszkiem została zabrana od matki, która nie potrafiła się nimi zaopiekować. Każdego dnia liczyła na to, ze mamusia po nią przyjedzie i dane będzie im wrócić do przyczepy. Niestety życzenia Małej Księżniczki nie zostały wysłuchane i musiała zmagać się z wieloma przeciwnościami losu. W przeciągu swojego krótkiego dzieciństwa poznała wiele specyficznych osób i doświadczyła rzeczy, na które nie zasługuje żaden człowiek.

Po pierwsze chciałabym Wam powiedzieć, że jeżeli planujecie zabrać się za tę książkę i macie słabe nerwy, to zaopatrzcie się w chusteczki. Ta opowieść powstała z głębi serca i mimo, iż imiona zostały zmienione, całe okrucieństwo jest prawdą. Od zawsze ciągnęło mnie do książek na faktach, takich, w których zostało przedstawione zło i nienawiść. Intryguje mnie, co kieruje "jednostkami", którym przyjemność sprawie znęcanie się nad innymi. 


Dorosła już Ashley w swoim zbiorze przeżyć, dzieli się z czytelnikiem niemiłymi doświadczeniami. Już od najmłodszych lat towarzysz jej straszny ból, kiedy zabrano ją od matki - jedynej opiekunki, przyjaciółki, autorytetu. Dziewczynka została postawiona w zupełnie nowej sytuacji i samodzielnie musiała sobie ze wszystkim radzić. Nie było dane jej pobiec z najmniejszą raną, aby otrzymać buziaka, czy nie mogła wyżalić się na temat kolegi z klasy, który jej się strasznie podobał. Zamiast tego jej codzienność polegała na dzieleniu się jedzeniem z innymi, walce o swoje zabawki, czy nieustannymi troskami o młodszego braciszka. Żadne dziecko nie powinno domagać się uwagi opiekunów, ani ich miłości. Podejmując decyzję wspólnego pójścia do łózka, trzeba zdawać sobie sprawę z konsekwencji jakie mogą z tego wyniknąć. Może niektórzy powinni odłożyć na bok własne przyjemności, skoro nie są w stanie opiekować się Latoroślami? 

Jestem pełna podziwu dla dorosłej już Ashley, za to, że potrafiła podzielić się ze światem swoimi okrutnymi doświadczeniami. Opisała życie w każdym z domów zastępczych, nie oszczędzała na szczegółach, które wywoływały płacz, a nawet cielesne rany. Dziecko, które od małego musi samodzielnie walczyć o swoje dobro jest nieufne wobec świata i ludzi. Bardzo często zdarza się tak, że ktoś z dobrymi intencjami, ma problem, aby przebić się przez ochronną warstwę. Autorkę, a zarazem bohaterkę, szanuję za to, że mimo rzucanych jej pod nogi kłód, pokonała wszelkie zło. Ból w Jej sercu pozostanie zawsze, ale myślę, że życiowe doświadczenia przyczyniły się do tego, że jako jedna z niewielu osób, naprawdę rozumie porzucone i skrzywdzone dzieci. 

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Replika.




4 komentarze:

  1. Zupełnie zapomniałam o tej książce, a bardzo chciałam przeczytać! Muszę zamowić zanim znowu zapomnę ;)

    Pozdrawiam :)
    http://zksiazkanakanapie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam i uważam, że jest to bardzo dobra książka. Wstrząsa, porusza i daje do myślenia. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama tematyka bardzo mi podeszła, aczkolwiek już wykonanie nie zachwyciło mnie tak, jakbym tego oczekiwała. Jednak biorę pod uwagę to, że autorka nie jest pisarką, dlatego jej to wybaczam. Niemniej historia przerażająca.

    OdpowiedzUsuń