czwartek, 19 października 2017

"Niczemu winne: " - Anna Kryczkowska

Wydawnictwo: Szara Godzina
Data wydania: 25 września 2017
Liczba stron: 320

Czego brakuje Ci do szczęścia?


Laura to kobieta, która z reguły ma wszystko - dobrą pracę, dom, pieniądze, kochającego męża. Nie ma jednak ukochanego potomka, o którym mocno marzy. Pewnego dnia udaje jej się spełnić marzenie i dowiaduje się, że pod sercem nosi swoje Szczęście. Magia chwili nie trwa jednak długo, ponieważ zauważa krew, która obwieszcza utratę dziecka. Czy kobiecie uda się pozbierać po tym wydarzeniu? Czy jeszcze kiedyś będzie mogła nosić tytuł mamy? 

"Wiesz, Zosiu, ciężko jest dojść do celu, jeżeli dźwigasz duży ciężar. 
W życiu zwykle idzie się pod górę, bo na szczytach czekają piękne widoki. 
Warto je zobaczyć, ale najpierw trzeba tam dojść i zedrzeć kolana. 
Jeśli w porę nie zrzucisz swojego bagażu, zawrócisz nawet nie w połowie drogi. 
A na dole nic dobrego nie czeka."

Poza wątkiem Laury i jej męża poznajemy historię siostry bohaterki - Karoliny i jej dziecka. Autorka porównuje życie ludzi, którzy chcieliby mieć dziecko z losami matki, która o dziecko nie prosiła się. Karolina nie traktuje syna jako nagrody od życia, tylko jako niechciany prezent. Zostaje ukazanych wiele sytuacji, w których to Laura byłaby o wiele lepszą matką.


Niestety nie przypadł mi do gustu styl autorki. Przyznam szczerze, że trochę męczyły mnie krótkie, ogólnikowe zdania. Ogólny pomysł na treść i sposób w jaki została przedstawiona ta historia jest na plus.

"Kobiety od zawsze mają gorzej. Więcej się od nich wymaga, na mniej się im pozwala. 
Ich się nie tłumaczy. Do głowy się wbija. 
Później muszą naprawić to, co matka natura spieprzyła. 
Faceci tynkują ściany, my twarze."

Podobał mi się światopogląd bohaterki. Osobiście zgadzam się z nią w większości kwestii. Nie będę poruszała tutaj tematu polityki, zostawię ten wątek do Waszej osobistej analizy. Laura nie owija w bawełnę, mówi to co leży jej na sercu i zauważa wady obecnego świata.

Ważnym problemem, który został poruszony w powieści jest kwestia posiadania dzieci. Jedni pragną ich bardzo, niestety nie mogą tego spełnić. Dramatyczne przeżycia z przeszłości, bądź choroby skutkują problemami z poczęciem dzieciątka. W pewnym wieku małżeństwa mogą dorobić się wszystkiego, ale przychodzi taki czas, kiedy pojawia się instynkt macierzyński i nowy cel w życiu. Niestety są też osoby, które nie doceniają tego, że na ziemi zostanie ich potomek. Życie niestety nigdy nie toczy się dokładnie tak jakbyśmy chcieli i mając jedno, nie zawsze możemy mieć coś innego.

"[...]. Większość nie rokuje dobrze na matkę - odpowiedziała.
-No właśnie. Mamy swoje pięćset plus.
-Wysyp ciężarnych? - zapytała.
-Wysyp brzuchów, wózków i nosidełek. Ewentualnie chust, bo są modne. 
I koniecznie w zestawieniu z papierosem w dłoni albo kurwą na ustach.
-Rząd sponsoruje patologię.
-Tak. Opłaca się  rodzić i jako zawód wpisać "matka". Ktoś powinien to kontrolować.
-Powinien. Wczoraj widziałam młodziutką dziewczynę wysoko w ciąży i z puszką piwa. 
Wątpię, żeby była to pierwsza i ostatnia. A słownik miała pasujący do trunku."

"Niczemu winne" to książka, która porusza poważne tematy, ale zostają one przeplecione zabawnymi wątkami z życia małżeństwa, czy chwil związanych z obcowaniem z siostrzeńcem.

źródło


Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Szara Godzina.



3 komentarze:

  1. Bardzo ciekawa lektura, teraz rzeczywiście można zauważyć, że ludzie dzielą się na tych co chcą bardzo, ale nie mogą mieć, tych co mają, ale niekoniecznie chcieli tego dziecka, ale jest też coraz większa grupa, która świadomie decyduje się na nie posiadanie dziecka... Tytuł sobie zapisałam i jestem bardzo ciekawa tej pozycji!

    OdpowiedzUsuń
  2. posiadanie dzieci to temat bardzo kontrowersyjny... Raczej nie skuszę się na tę książkę, obawiam się tematyki i stylu autorki, o którym wspomniałaś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka porusza temat macierzyństwa, czyli to, co najbardziej lubię. Dla mnie największym marzeniem było posiadanie dziecka. Jestem najszczęśliwsza, że mam wspaniałego synka. Szkoda, iż niektóre dzieci nie są kochane....

    OdpowiedzUsuń