czwartek, 7 września 2017

"Tak sobie wyobrażałam śmierć" - Johanna Mo

Wydawnictwo: Editio
Data wydania: 19 lipca 2017
Liczba stron: 320

Czy trauma z przeszłości pozwoli dobrze wykonywać zawód?


Policjantka Helena Mobacke, to kobieta, która niedawno wróciła do pracy. Na swoim koncie ma duży bagaż doświadczeń, ponieważ najpierw zginął jej synek Anton, a następnie odszedł od niej mąż. Kobieta w swojej pracy musi przełamać podejście do zabójstwa i na nowo odnaleźć sens w życiu i pracy. Już od pierwszego dnia zostaje przydzielona do sprawy tajemniczej śmierci w metrze, gdzie ludzie giną z rąk człowieka w kapturze.

Akcja powieści została głównie przedstawiona oczyma Heleny, jednak pojawiają się rozdziały, gdzie swój światopogląd przedstawiają inni bohaterowie - w tym tajemniczy morderca. Zabieg ten pozwala czytelnikowi poznać różne spojrzenia na daną sprawę.


Postać głównej bohaterki zasługuje na uznanie. Strata pociechy, to najgorsza rzecz jaka może spotkać rodziców. Jest to straszne przeżycie po którym ciężko pozbierać się. Świat Heleny legł w gruzach w dniu, kiedy straciła swoje Małe Szczęście, a następnie Ukochanego, który powinien ją wspierać. On jednak zostawił ją i stwierdził, że nie jest w stanie wytrzymać z kobietą, z którą miał być na dobre i na złe. Nie powinniśmy odsuwać się od kogoś dlatego, że na swój sposób radzi sobie z tragedią jaka go spotkała. Jeżeli sami nie jesteśmy w stanie pomóc, to powinniśmy poszukać wsparcia u innych. Niestety zdarza się tak, że dziecko trzyma rodziców przy sobie. Tak właśnie było w przypadku bohaterów książki "Tak sobie wyobrażałam śmierć". Kiedy z ich życia zniknął mały Anton, związek uległ rozpadowi.  


Podsumowując całą książkę, to kryminał jakich wiele. Główny bohater, to człowiek po przejściach, który szuka kolorów w swoim życiu. Niestety nie było tutaj nagłych zwrotów akcji, które bardzo zaskoczyłyby czytelnika. Również pod koniec, bezproblemowo można domyśleć się, kto pozbawia życia i dlaczego obrał sobie taki cel w życiu.

źródło

Moja ocena: 6,5/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo 
Wydawnictwu Editio.

2 komentarze: