niedziela, 22 kwietnia 2018

"Dopóki biegnę" - Terri Blackstock

Wydawnictwo: Dreams
Data wydania: 5 marca 2018 r.
Liczba stron: 320


Casey Cox to młoda kobieta, która ucieka z miejsca swojego zamieszkania, pozostawiając w domu martwego przyjaciela i swoje DNA. Najbliżsi dziewczyny są przekonani, że bohaterka nie zabiła chłopaka, jednak jej zachowanie świadczy o czymś innym i przyczynia się do snucia domysłów przez obce osoby. Rodzice martwego mężczyzny proszą Dylana Robertsa, aby wyruszył w poszukiwanie Uciekinierki i dowiedział się, co kierowało jej decyzją i dlaczego postanowiła pozbawić kogoś życia. Sprawa nie jest taka prosta, ponieważ Casey okazuje się być mistrzynią kamuflażu.

Na początku nie mogłam wczuć się w wykreowaną akcję. Uważałam, że przedstawione wydarzenia są monotonne i nie widziałam światełka związanego z rozwojem losów. Od połowy przepadłam! Casey została przedstawiona z zupełnie innej strony, jednocześnie szokowała i zaskakiwała swoim zachowaniem. Na jaw wyszło również wiele pobocznych wątków, które wprowadziły adrenalinę.

Tytuł książki na pozór może wydawać się błahy. Dopiero ostatnie zdania uzmysławiają, jakie ma on ogromne znaczenie dla całości przedstawionych wydarzeń. Każdy z bohaterów zaskakuje czytelnika w najmniej spodziewanym momencie, wydobywając na światło dzienne ukrywane dotąd sekrety czy drugie oblicze swojego charakteru.

Pozycja ta została zakwalifikowana do literatury obyczajowej, ale z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że trzyma w napięciu lepiej niż niejeden thriller. Sięgając po "Dopóki biegnę" zostanie przedstawiona Wam zaskakująca historia, która uzmysławia, że ludzie nie zawsze są tymi za kogo ich uważamy, a ich zachowanie, które na pozór jest dobre, maskuje zło i przyczynia się do skrywania tajemnic. Wspomnę Wam tylko, że losy głównej bohaterki zostają urwane w takim momencie, że niecierpliwie będziecie wypatrywać kolejnego tomu.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Dreams.




środa, 18 kwietnia 2018

"Podrózniczka" - Alexandra Bracken

Wydawnictwo: Sine Qua Non
Data wydania: 18 kwietnia 2018 r.
Liczba stron: 512

Jesteście gotowi, aby na nowo poznać losy Etty i Nicholasa? Ciekawi Was, czy bohaterowie będą mogli wspólnie cieszyć się szczęściem? A może chcecie wytrwale poszukiwać astrolabium i snuć własne domysły na temat rodu Ironwooda? Jeżeli chociaż na jedno pytanie odpowiedzieliście sobie tak, to uważam, że jesteście gotowi na kolejne podróże w czasoprzestrzeni. Pamiętajcie, aby zapiąć pasy!


W poprzedniej części losy Etty i Nicka została rozdzielone, a bohaterowie trafili do odległych od siebie lat. W najnowszej powieści Alexandry Bracken poznajemy zmagania Podróżników w różnych zakątkach świata i dowiadujemy się, jak radzili sobie w danej sytuacji. Równocześnie rozgrywają się dwie akcje, gdzie w pierwszej Etta z Julianem chce zabezpieczyć astrolabium przed Ironwoodem, a w drugiej Nicholas i Sophia prowadzą poszukiwania. Nick za wszelką cenę chce znaleźć swoją ukochaną, natomiast jego towarzyszka pragnie zdobyć cenny artefakt.

Wraz z bohaterami przenosimy się w różne zakątki świata. Odwiedzamy Watykan, przenosimy się do czasów przed naszą erą i lądujemy w dżungli, a także wybieramy się na uroczystą kolację z carem Mikołajem II. Każda z postaci kieruje się jednym obranym celem i pragnie zrealizować go w stu procentach. W tej części zadziwiła mnie Sophia - bohaterka, to cechowała się uporem, stanowczością oraz wykazywała się odwagą. W niektórych momentach była przeciwieństwem swojego partnera i wyglądało to tak, jakby ona musiała podejmować wszystkie męskie decyzje.

Wątek romantyczny zszedł na drugi plan. Z racji tego, że kochankowie zostali rozdzieleni, Autorka rzadko wspominała o uczuciach. Cała akcja została skupiona na podróżowaniu i odkrywaniu różnych epok. Uważam, że Pani Bracken należą się za to ogromne brawa! Wykazała się tutaj ogromną historyczną wiedzą, jednocześnie nie zanudzając czytelnika wydarzeniami z minionych wieków. W idealny sposób przedstawiła charakterystyczne poglądy, czasami popuszczając wodze wyobraźni, ale zachowując klimat. Dzięki temu zabiegowi nawet przeciwnik historycznych książek, zauroczy się "Podróżniczką".


Bardzo cieszę się, że mogłam poznać dalsze losy Etty i Nicka oraz objąć tę książkę patronatem. Z zapartym tchem śledziłam poczynania bohaterów, ich rozłąkę i to, czy dane będzie im jeszcze spotkać się. Ciekawiła mnie kwestia astrolabium i nie mogłam doczekać się, jak zakończy się poszukiwanie tego artefaktu. Uważam, że jeżeli wsiedliście na pokład statku wraz z "Pasażerką", z czułością patrzyliście na rodzący się związek oraz biła od Was irytacja względem Iroonwooda, to ta część spełni Wasze oczekiwania.

Moja ocena: 8/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu SQN.



poniedziałek, 16 kwietnia 2018

"GPS szczęścia, czyli jak wydostać się z Czarnej D." - Magdalena Witkiewicz, Marzena Grochowska

Wydawnictwo: Od deski do deski
Data wydania: 18 kwietnia 2018 r.
Liczba stron: 220


Wincentyna Zwyczajna Takajakty to dziennikarka i główna bohaterka książki o tym jak wydostać się z Czarnej Dupy. Kobieta przyjeżdża do nietypowej miejscowości na zlecenie szefa, a na miejscu poznaje specyficzne osoby. Analizuje zachowanie mieszkańców i próbuje zamienić ich smutek na szczęśliwe chwile. 

"Rób to, co kochasz, a nigdy nie będziesz musiał pracować."

Pani Magda wykazała się bardzo dużą pomysłowością podczas tworzenia tej historii. Nazwiska bohaterów zostały idealnie dopasowane do charakterów danych osób i ich mentalności. Wykreowane postacie kropla w kroplę przedstawiają zachowanie nasze, czy naszych najbliższych oraz sąsiadów. Zastanawialiście się, ile razy człowiek w życiu kieruje się opinią innych? Jak często nie jesteśmy w stanie samodzielnie podjąć ostatecznej decyzji, tylko liczymy na rady? A może uważamy, że nie jesteśmy skazani na powodzenie, nasz cel życiowy nie zostanie osiągnięty i siedzimy z założonymi rękoma oraz smutnym wyrazem twarzy? 


Zabawna historia została przepleciona radami Pani Marzeny Grochowskiej. Coach odnosi się do każdego rozdziału swojej Koleżanki, tłumacząc jakie problemy zostały właśnie poruszone, jednocześnie przekazuje zalecenia co zrobić, aby nie znaleźć się w sytuacji danego bohatera. Wiedza i lata doświadczeń Pani Grochowskiej znajdują tutaj idealne zastosowanie. Kobieta ta udziela czytelnikowi bardzo ważnych wskazówek, motywuje do działania, podaje przykłady, a do tego swoje zdanie argumentuje niezapomnianymi cytatami. 

"Przymierzyłam szczęście - pasuje. Będę nosić!"

Jak wiecie, Magdalena Witkiewicz to specjalistka od szczęśliwych zakończeń. Każda Jej książka pozytywnie mnie zaskoczyła oraz zapadła mi w pamięci. Czytając powieści tej Pani nigdy nie czułam się zawiedziona. Zastanawiałam się, co tym razem Pani Magda przygotowała dla swoich czytelników, jednocześnie łącząc wyobraźnię z Panią Marzeną. Nie spodziewałam się, że zostanie zastosowany tutaj taki zabieg i kobiety poruszą jeden temat na dwa inne sposoby. Nieskazitelny humor spotkał się z nienagannym rozsądkiem i powstał idealny poradnik dla każdego typowego Polaka. A dlaczego dla typowego Polaka? Nie ukrywajmy - nasz naród cechuje się mentalnością do okazywania smutku czy niezadowolenia. Ile razy narzekaliście, że coś poszło Wam nie tak, że nie udało Wam się zrealizować wszystkiego po Waszej myśli? Sądzę, że dużo więcej razy niż usiedliście zadowoleni w fotelu i powiedzieliście sobie, że jesteście z siebie dumni i podziwiacie swoje zaangażowanie w daną sprawę. Wykreowana akcja uzmysławia nam również to, w jakiej mierze patrzymy na sąsiadów i przywiązujemy się od opinii innych ludzi. Tylko nieliczni z nas są w stanie podjąć samodzielnie decyzję, nie licząc się z konsekwencjami i tym "co ludzie powiedzą". Wystarczy, abyśmy wbili sobie do głowy myśl, że ktoś jest od nas lepszy, osobiście nie nadajemy się do danej sprawy, a nasze czyny podświadomie będą to realizowały. Moi Drodzy! Tak nie powinno być! Powinniśmy wierzyć w siebie, motywować się poprzez same pozytywne argumenty i udowodnić sobie (oraz innym jeżeli mimo wszystko ich zdanie jest dla nas najważniejsze), że damy radę oraz że jesteśmy najlepsi w danej dziedzinie i potrafimy realizować zamierzone cele. 


Zauważyłam, że wiele osób niechętnie sięga po poradniki, ponieważ uważają, że nie wprowadzają one niczego nowego do ich życia. Wiem, że w przypadku tej pozycji również znajdą się tacy odbiorcy. Ale czy ktoś wymusza na Was, abyście diametralnie zmienili swoje postępowanie? Nie. Magia tej pozycji polega na uzmysławianiu bodźców wysłanych przez środowisko i naszej narodowej mentalności. To tylko od Was zależy czy podkówka na Waszych ustach będzie w dół czy w górę. "GPS szczęścia", to zabawna historia, która porusza codzienne problemy, a Autorki swoimi radami próbują wywołać szczęście w Waszym życiu. Całym serduszkiem polecam tę pozycję każdej osobie. Sięgnijcie po nią, a nie pożałujecie. 

Moja ocena: 10/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Od deski do deski


sobota, 14 kwietnia 2018

"Wielki finał" - Marek Migalski

Wydawnictwo: Od deski do deski
Data wydania: 28 lutego 2018 r.
Liczba stron: 408


Główny bohater to Marek, który postanawia udać się do Gambi, aby w ośrodku "Great Final" spędzić swoje ostatnie dni i poddać się eutanazji. Mężczyzna jest świadomy swojej decyzji i wie, że nie chce egzystować jako samotny starzec. Uważa, że osiągnął w życiu wszystko co planował, i teraz może je z szacunkiem zakończyć. Odpowiednie pieniądze są w stanie zagwarantować "umarlakom" wysoki poziom życia i nienaganną rozrywkę. Mężczyzna ma wszystkiego pod dostatkiem, przez cały czas może robić co tylko chce. Korzystając z usług prostytutek spotyka Magdę, którą zaczyna darzyć sympatią oraz znajduje wspólny język z dyrektorem ośrodka.

Język napisania książki jest bardzo kontrowersyjny. Przyznaję, że nie przepadam za pozycjami, w których występują niestosowne słowa, nawiązania, czy rzeczowe traktowanie ludzi. W "Wielkim finale" nie brakowało niecenzuralnych zwrotów oraz chamstwa, ale poruszone kwestie musiały zostać przedstawione z użyciem takim sformułowań. Postać głównego bohatera również była specyficzna. Marek nie przejmował się tym co mówi, śmiało wyrażał własne zdanie i przede wszystkim "nie owijał niczego w bawełnę". Agresja? Bunt? A może realne podejście do rzeczywistości? Uważam, że bohater reprezentował osobę, która patrzy jasno na świat i nie pozwala sobą manipulować. Podziwiam go za to, że bez skrupułów mówił o smutnym, a zarazem realnym świecie.


Polityka, to temat rzeka i uważam, że nie warto przedstawiać tutaj swoich poglądów. Sięgając po powieść Pana Marka Migalskiego, wiedziałam, że będę czytała dzieło polityka. Przyznaję otwarcie, że specjalnie nie chciałam wiedzieć o Nim nic więcej. Partia, czyny czy poglądy tego człowieka nie były dla mnie ważne. Aby moja opinia była obiektywna, nadal nie wiem nic więcej o Autorze. Sprawdzę sobie kim tam naprawdę jest już na spokojnie po ochłonięciu z lektury. A uwierzcie mi, że emocje, które ta pozycja wywiera są ogromne. Poza wątkiem eutanazji zostają tutaj poruszone problemy z życia każdego człowieka. Jedne z nich są błahe, inne dotyczą załamania uczuciowego, a jeszcze inne mówią o manipulowaniu nami i sposobie wykreowania najlepszego wizerunku w danej sprawie. Może i nie zgadzałam się w pewnych kwestiach z poglądami wykreowanej postaci, ale jednak zachwyciła mnie ta osoba.

Wątkiem przewodnim była kwestia eutanazji. Ludzie przyjeżdżali do Gambii, aby dobrowolnie zakończyć swoje życie. Większość z nich świadomie podejmowała decyzję, jednak zdarzały się przypadki podpisania umowy pod wpływem emocji czy impulsu. Wraz z Markiem mieliśmy przyjemność poznać małżeństwa, samotne kobiety czy nastolatków, którzy cieszyli się ostatnimi dniami na Ziemi. Nie sądzicie, że nasze życie jest zbyt cenne, aby zakończyć je dobrowolnie? Sądzę, że mimo przeciwności losu powinniśmy czerpać z niego ile się da i nie poddawać się, gdy los rzuci nam kłody pod nogi.


"Wielki finał" polecam każdej osobie, która chciałaby poznać nasz okrutny świat, przedstawiony oczyma realisty. Doznacie tutaj brutalności słów w połączeniu z codziennością i magią nieustannie mijających chwil.

Moja ocena: 9/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Od deski do deski.


czwartek, 12 kwietnia 2018

"Ekożona" - Michal Viewegh

Wydawnictwo: Stara Szkoła
Data wydania: 24 kwietnia 2016 r.
Liczba stron: 240


W powieści "Ekożona" poznajemy losy małżeństwa Hedviki i Mojmira. W wykreowanej historii związek tych ludzi na początku jest idealny. Z biegiem czasu w życiu Kochanków pojawiają się dzieci, a Pani Domu w pełni poświęca się swoim pociechom, ogródkowi i ekologicznemu postępowaniu. Niestety mąż odchodzi an drugi plan...

"Kobiety nie zrozumiesz, choćbyś stanął na głowie."

Najpierw zacznę od rzeczy, która najbardziej mnie irytowała, a mianowicie od narracji. Akcja została przedstawiona z punktu widzenia duoli, jednocześnie przerywana wtrąceniami głównych bohaterów. Irytował i męczył mnie ten zabieg niejasności. W sposobie kreowania historii, specyficzne było również to, że pojawiało się wiele dopowiedzeń zawartych w nawiasach. Jedno wielkie zawirowanie.

Były również plusy. Warto zauważyć z jakim humorem została napisana ta książka. Zostały przedstawione tutaj problemy, które często pojawiają się w każdym związku. Są takie dni, kiedy przychodzi monotonia, a partnerzy chcieliby, aby ich relacja kiełkowała pełnią życia. Dzieci zawsze były, są i będą na pierwszym miejscu. Zauważa się zazdrość ze strony starszego dziecka, kiedy noworodek pojawia się w domu, ale czy mężczyzna również nie jest na pewien czas odpychany?

Każdy człowiek ma uczucia, pewne marzenia oraz plany na temat życia. Należy odnaleźć z partnerem wspólny język i otwarcie mówić mu o tym, co nam nie podoba się. Ukrywanie pragnień nie przyczyni się do niczego dobrego.

Przyznam szczerze, że mam dziwne odczucia odnośnie tej pozycji. Z jednej strony spodobała mi się kreacja historii i przedstawienie problemów w zabawny sposób. Z drugiej przyznaję, że męczyła mnie ta nieszczęsna narracja. Nie ukrywajmy - przyciągający język i narracja, to coś bardzo ważnego.



Moja ocena: 6/10

Za egzemplarz dziękuję bardzo
Wydawnictwu Stara Szkoła.